sobota, 12 marca 2016

Maślenica 2016 - bliny "meksykańskie" i fitness

Jutro ostatni dzień Maślenicy. Zdążyłam wysmażyć parę blinów, poczęstować się nimi u teściowej, a posta wysmażyć prawie nie zdążyłam. Tyle się dzieje w marcu! Rok temu "narodowe święto blinów" przypadało jakoś w lutym, więc śledziłam je jeszcze z daleka, teraz początek "tłustego tygodnia" prawie pokrył się z Dniem Kobiet. Maślenica to ruchome święto, tak jak i Wielkanoc, która w tym roku przypada w obrządku prawosławnym... 1 maja! Ale o tym potem.

Maślenica to jedna z tych tradycji, które Rosjanie ochoczo podtrzymują. Podobnie jak Polacy, wierzący czy nie, Tłusty Czwartek. Od poniedziałku do niedzieli powinno się jeść bliny, każdemu dniu towarzyszy niemalże liturgiczny opis, raz zaprasza się gości, raz idzie się do teściowej, do synowej itd., szerzej o teorii tego święta pisałam rok temu - MAŚLENICA. Nasza rodzina podtrzymuje blinową tradycję, ale nie śliśle, czyli 1) nie jemy ich przez cały tydzień, 2) nie stosujemy się do wytycznych na poszczególne dni. Po prostu podczas Maślenicy choć raz smażymy i jemy bliny, jakie kto lubi.
Przed i w czasie tego tygodnia zewsząd zalewają nas przepisy na bliny (plus reklamy wszędzie, gdzie się da, jak to na każde huczniejsze święto w Rosji). Drożdżowe, na kefirze, na maślance, gryczane, żytnie, klasyczne, z większą i mniejszą liczbą jajek, słodkie, słone. Naczytałam się wczoraj różnych przepisów (chyba ze dwadzieścia!), po czym poszłam do kuchni i zrobiłam je całkiem po swojemu. W poniedziałek jedliśmy bliny Babuszki, na kefirze, z nadzieniem "co kto lubi", więc wczoraj zdecydowałam się na bogatsze, a'la meksykańskie, pikantne, z farszem: wołowina, cebula, czosnek, kukurydza, pieczarki, czerwona fasola, pomidory, chilli, zapiekane z plasterkiem sera na wierzchu. I uwaga, ten naleśnik jest też bardzo dobry na zimno, niektórzy twierdzą, że nawet lepszy.

 

A podtrzymując temat rosyjskiej kuchni fit, podaję bardzo prosty przepis na fitness bliny :-) Sama nie próbowałam, ale się przymierzam.

FITNESS BLINY

Składniki:

Płatki owsiane - 1 szklanka
Mleko - pół litra
Woda - pół litra
Jajko - 1 szt.
Sól/cukier - do smaku

Do mleka wlać przegotowaną, chłodną wodę, wymieszać, wsypać płatki owsiane i ugotować rzadką owsiankę. Ostudzić, po czym zblendować ją, dodać resztę składników i wypiekać bliny na rozgrzanej patelni (bez tłuszczu). 

Zdjęcie: własne

6 komentarzy:

  1. Cyt 'Naczytałam się wczoraj różnych przepisów (chyba ze dwadzieścia!), po czym poszłam do kuchni i zrobiłam je całkiem po swojemu' - padłam :D :D :D
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) W końcu to tylko naleśniki! :P Co tam cudaczyć!

      Usuń
    2. tylko naleśniki, to prawda, ale pierwsze moje poczynania z naleśnikami wychodziły tak, że smażyłam raczej tortille (sztywne i bez smaku) niż zwykłe, delikatne i mięciutkie placki :D nie wiem ;o

      Usuń
  2. O jezu, te bliny Babuszki...Co tam bliny w wersji fit - za te pierwsze dałabym się pokroić :D

    OdpowiedzUsuń
  3. No jak dla mnie świetne te bliny:)

    OdpowiedzUsuń