poniedziałek, 29 grudnia 2014

S Novym Godom!

Pogoda zmienna jest, jeszcze niedawno zimy nie bylo widac, a w sobote Moskwa przywitala mnie mrozem. Wprawdzie tylko -7, ale i tak szczypie, bo przeciez przyjechalam z "cieplych krajow". No wiec mamy zime, Rosjanie sie ciesza, bo w Nowyj God bedzie tak jak lubia, prognozy pogody przewiduja -25 stopni w nocy z 2014 na 2015. Dacza juz sie grzeje na nasz przyjazd, oj bedzie wesolo.

Zastanawialam sie przed wyjazdem, czy duzo ludzi lata dzien po swietach. Duzo. Do tego dochodza opoznienia lotow, praktycznie kazdego przewoznika, niektore odwolane, niektore przesuniete na za kilka godzin. Moj samolot nie mial najgorzej, bo okolo 10 min opoznienia na pierwszym locie, ale na przesiadke mialam i tak niewiele czasu, a jeszcze minus te 10 minut... Bieglam do kontroli paszportowej co sil w nogach, na szczescie tam juz poszlo szybko, wiekszosc pasazerow juz wsiadla do samolotu, chwila dluzej i wzywaliby mnie przez glosnik :-) 

No wlasnie, przydatna informacja, co sie stanie, jesli lecac tym samym przewoznikiem z przesiadka, spoznimy sie na drugi samolot nie z naszej winy? Po pierwsze, troche na nas poczekaja, bo maja cynk, ze jestesmy w drodze, samolot byl opozniony itd. To dlatego czasem dlugo sie siedzi w samolocie, zanim odlecimy. Jesli byloby to szczegolnie duze opoznienie, odwolany lot etc., wymienia nam bilet na najblizszy lot, nie musimy za to nic placic. Informacje uzyskalam w call center LOT-u.

Lecac z Gdanska do Warszawy, przezylam lekki szok - podano herbate. ZA DARMO. Widac taka zimowa promocja z okazji mrozu. Ludzie rozochoceni ta propozycja zaczeli pytac o kawe, no ale niestety, az tak dobrze nie ma.

Wracajac z lotniska do domu, mialam okazje poogladac sobie nocne sobotnie zycie Moskwy. Bylo wesolo, w metrze jakis krzykacz, podstarzaly rockman, darl sie w nieboglosy, albo na glodzie, albo pod wplywem, ciezko bylo ocenic. Kolejnego krzykacza mielismy w marszrutce, poznalam pare nowych rosyjskich slowek, koles mial troche obita twarz, cala droge do siebie gadal, a wychodzac z autobusu, rzekl spasiba, po czym wyrznal sie na schodach. Pomogli mu wstac i pojechali dalej. Ogolnie na kazdym rogu imprezowicze swietuja juz Nowy Rok, tak jak u nas miesiac przed Sylwestrem strzelaja juz fajerwerki.

A jutro podroz na dacze... Szykujemy sie na 5 godzin w samochodzie, bo korki beda przeogromne. Walonki juz czekaja, welniane skarpety tez, snieg wprawdzie odgarniety, ale pewnie znowu napada. A dzisiaj pracowicie.


Bigos na rosyjski noworoczny stol tez gotowy :-) Torty bedziemy piec jutro. Bo sklepy teraz pelne tortow, ale po co kupowac, jak mozna upiec. 

Probowalam tez churmy, znanej w Polsce jako kaki, o ktorej pisala Natalia z polka-blog.ru. Tutaj ten owoc jest popularny i tani. Dobra jest, ale mowia, ze czasem sie trafia cierpka, ta akurat byla miekka, soczysta i slodka nawet ze skorka. Kto nie probowal, niech koniecznie sprobuje.

No to wszystkiego dobrego na Nowy Rok :-)
S Novym Godom!

Troche noworocznych tortow z supermarketu, niektore nawet podzielone na kawalki





Zdjecia: wlasne

wtorek, 23 grudnia 2014

Nie ma wigilii, za to jest noworoczny tort. Parę słów o świętach w Rosji

U nas trwają gorączkowe przygotowania do Bożego Narodzenia, a tymczasem w Rosji ludzie już myślami świętują Nowy Rok, choć zostało jeszcze ponad tydzień do przepracowania.

Bo w Rosji to Nowy Rok jest najważniejszą imprezą w całym roku. Boże Narodzenie jest 7 stycznia, ale jeśli porównać sposób jego obchodzenia chociażby z naszymi tradycjami, to przypomina bardziej zwykły dzień, oczywiście jest to dzień wolny, ale nie obchodzi się go z taką pompą jak u nas, traktując raczej jako przedłużenie Nowego Roku, okazję, żeby dojeść to, co zostało. Również prezenty wręcza się 31 grudnia, a choinka jest nie bożonarodzeniowa, a noworoczna. Stół 31 grudnia wieczorem ugina się pod ciężarem rozmaitych potraw i trunków jeszcze bardziej niż zwykle, choć można by pomyśleć, że więcej tam już upchać się nie da.

Mam to szczęście, że końcówka tego roku dla mnie upłynie pod znakiem prawie że nieustannego świętowania - najpierw święta w Polsce, zaraz po nich wylot do Moskwy. Mam nadzieję, że śnieg trochę poczeka i nie zacznie walić akurat w dniu mojego lotu. No tak, wszyscy czekają na śnieg, bo jak nie ma śniegu na święta, to jest nieświątecznie, a dla latania samolotami może to stwarzać dodatkowe zagrożenia, opóźnienia lotów albo co gorsze ich odwołanie. Więc jak dla mnie, śnieg jak najbardziej, ale po przylocie ;-) Pogoda w Rosji zapowiadała się mroźnie pod koniec listopada, ale od kilku tygodni jest tak jak u nas, a nawet gorzej - co popada śniegu, to się topi, mokro, brudno, szaro. Ponoć w Moskwie pogoda w tym roku pobiła rekord, 5 stopni na plusie w grudniu czy jakoś tak.

Większość Rosjan już zrobiła zakupy na największą i najdroższą imprezę w roku, a na pewno jeśli chodzi o alkohole. Wspominałam już, że przy końcu grudnia bywa, że nawet w dużych sklepach (w nich szczególnie, bo duży sklep = dużo ludzi) nie ma już z czego wybierać, bo alkohol jest wykupywany w zastraszającym tempie, obsługa sklepu nie nadąża z wykładaniem towaru, dostawcy z nowymi dostawami. Planuje się jeszcze menu, co by tam jeszcze na ten świąteczny stół dodać, tyle przecież jest przepisów na Nowy Rok (co roku nowe, ciekawsze, bardziej zaskakujące), nie dość że w telewizji, w książkach kucharskich, to jeszcze na opakowaniach produktów i jako dodatek do gazety. Szczególnie duży jest wybór zakąsek, bez których po prostu rosyjska impreza odbyć się nie może.

A niektórzy się tak nie urabiają i zamiast np. piec ciasta, zamawiają na Nowy Rok torty.

Tort na "Rok Kozy"


 Tort Śnieżynka (zupełnie jak lalka Barbie). Komu głowę?



Tort Choinka

Tort Dziadek Mróz z Podarkami


Źródło zdjęć: torty.rutort-zakaz.ruirisdelicia.ru

Cena takiego tortu to około 1700 rubli za kilogram, minimalna waga to 3 kg. Czyli za takiego noworocznego torta wraz z dostawą do domu zapłacilibyśmy (na dzień dzisiejszy) około 400 zł. Mimo aktualnych wzlotów i upadków rubla torty noworoczne także i w tym roku cieszą się dużym zainteresowaniem, a cukiernie prześcigają się w coraz to ładniejszych i ciekawszych wzorach i formach, aby zadowolić najbardziej wygórowane oczekiwania klienteli.

Przerwa świąteczna w Rosji trwa od 1 do 11 stycznia (niedziela), ale 31 grudnia przeważnie albo już się nie pracuje (jak np. robi wiele prywatnych firm), albo są skrócone godziny pracy.

Wesołych Świąt wszystkim :-) I szczęśliwego Nowego Roku!

niedziela, 14 grudnia 2014

Czym zajadają się Rosjanie? Dania z ryb

Ryba to obowiązkowy element każdego rosyjskiego świątecznego stołu - nie tylko noworocznego, ale też np. urodzinowego. Rosjanie uwielbiają ryby pod różnymi postaciami, szczególnie widoczne jest to przy doborze zakąsek na stół, gdzie dania z elementami rybnymi występują mniej więcej pół na pół z pozostałymi, np. z mięsa czy warzyw.

Szczególnie kultowa i popularna potrawa z ryby to warstwowa sałatka sieliodka pod szuboj (śledzik pod futrem), która gości niemalże na każdej uroczystości. Skład: filet śledzia pokrojony w kosteczkę, na to cebulka, majonez, następnie starkowane grubo ugotowane ziemniaki, starkowana tak samo gotowana marchewka, na nią ugotowane starte buraki, znowu warstwa majonezu i gotowe, można przystroić zieleniną albo ugotowanymi jajkami. Przepis czasem się modyfikuje, np. dodając na którąś z warstw gotowane jajko, czy jabłko, zmieniając kolejność warstw, ale to zależy, jak kto robi. To jest taka podstawowa wersja. Mi na przykład brakuje pomiędzy warstwami soli i pieprzu, z warstwą gotowanego jajka też wydaje mi się ciekawsza, więc ja bym robiła tak :-) Albo z kiszonym ogórkiem na przykład. No ale klasyk to klasyk.

Zdjęcie: kuking.net

Na stole z przystawkami królują różne małe zakąski z pstrąga łososiowego - na przykład rollsy z chleba lavash (takie duże suche placki, w które można zawijać, co się tylko podoba) z tym wędzonym pstrągiem i serkiem twarogowym albo typu philadelphia, który dobrze komponuje się z taką rybką, czy zwykłe kawałki ryby na talerzu, obłożone plasterkami ogórka, rzodkiewki, etc., różne proste sałatki, a raczej ryba doprawiona na różne sposoby (np. oliwą i cebulką). Czerwona ryba to ważny element kuchni w Rosji, jest nawet masa książek kucharskich jej poświęconych, a tam mnóstwo pomysłów na zakąski i nie tylko.

Zdjęcie: pitatelno.org

Nie może też zabraknąć kawioru, który był dotychczas na wszystkich imprezach, na których gościłam. Z ikrą robią sałatki, ale rozstawiają ją też w małych miseczkach na stole i robią sobie z nimi kanapkę: kromka białego chleba, gruuuuba warstwa masła i szczodra warstwa ikry na wierzch. Ładnie to wygląda, ale ja nie lubię :-) Kawior można też sobie zawinąć w blina. Oprócz ikry pojawia się również galareta z ryby (obok mięsnego hołodźca, innego stałego bywalca rosyjskich imprez).

Zdjęcie: ru.geniuscook.com


Elementem często występującym w sałatkach na rosyjskich stołach są owoce morza, np. krewetki, a także paluszki surimi.

W sklepach można znaleźć wiele takich rybnych zakąsek w puszkach, ale i na wagę, jeśli chodzi o puszkowane to np. śledź marynowany w winie i na różne inne sposoby, wybór naprawdę jest ogromny. Jeśli o mnie chodzi, to mi rosyjski śledzik nie podchodzi, wolę jak jest naoctowany niż naolejony, bo wtedy się tak nie ślizga w ustach. Kwestia gustu. A tak w temacie, to na Nowy Rok obiecałam przywieźć z Polski rolmopsy, o których czytali w książkach Chmielewskiej i bardzo ich zaintrygowały :-) Jak dowiozę ten słoik śledzi w bagażu rejestrowanym do Moskwy, bez rozlania zawartości po całej walizce, to będzie to cud :-)) Bardzo jestem ciekawa, jak zareagują na ten smak, bo naprawdę w Rosji tak mocnych śledzi nie jadłam, mam przeczucie, że nawet jeśli robią tam śledzie w occie, to nie takie dające kopa jak nasze.

O ile w kwestii zakąsek ryby dominują, to wśród dań obiadowych ani razu do tej pory nie spotkałam np. klasycznej smażonej czy pieczonej ryby, stąd wnoszę, że ten sposób serwowania nie jest tak popularny - może ze względu na ości, bo gościna w Rosji wiąże się ściśle ze spożywaniem alkoholu, a kto pod jego wpływem będzie grzebał w talerzu, oddzielając ości od mięsa? Wiem, że robią kotlety rybne, ale to z kolei znowu nie ma ości, bo jest zmielone. I nad mielonymi z ryby z całą pewnością przeważa zwykły mielony wieprzowo-wołowy. Pomiędzy przystawkę a danie obiadowe dodałabym jednak zupę uchę, czyli zupę rybną, której sama jeszcze nie jadłam (trochę się boję zup rybnych i nigdy nie jadłam żadnej), ale jeśli gdzieś się pojawi, to skuszę się choćby dlatego, żeby coś o niej tutaj napisać.

Może skusicie się na jakąś zakąskę rybną w rosyjskim stylu na Waszym stole wigilijnym? ;-) W końcu ryba to samo zdrowie!

czwartek, 11 grudnia 2014

Symbole Rosji cz. 8 - Wańka-wstańka

Nazwę kojarzy prawie każdy (pewnie dzisiejsza młodzież już nie, bo niby skąd), ale część osób myli Wańkę-wstańkę z matrioszką, bo wizualnie te zabawki są do siebie podobne, a nawet Wańki-wstańki czasem są stylizowane na matrioszki. Ta rosyjska igruszka dla dzieci skonstruowana jest w taki sposób, że nigdy się nie przewraca, nie ważne jak mocno się ją rozbuja, a to dzięki kulistemu spodowi i ciężarkowi znajdującemu się w środku. I właściwie na tym polega zabawa, lalka przy kolebaniu się na boki wydaje z siebie dźwięki. Wykonana z drewna lub plastiku, czasem powleczona materiałem, nazywana również niewalaszką, kolebokiem, mańką-wstańką.

W Polsce Wańki-wstańki popularność zyskały w czasach PRL-u, kiedy przywożono je dzieciom z Rosji. Ale o dziwo dzisiaj, w czasach elektroniki i koncernów walczących o klientów coraz bardziej wymyślnymi i skomplikowanymi zabawkami, tę prostą nieprzewracającą się lalkę mają w swojej ofercie różne sklepy z zabawkami, zarówno internetowe, jak i tradycyjne. Sprzedawcy oferują Wańki-wstańki produkowane w Polsce, jak i sprowadzone z zagranicy.

Kiedy zajrzymy do rodowodu niewalaszki, okazuje się, że nie jest to taka prosta, żeby nie powiedzieć bezmyślna, lalka dla najmłodszych, których cieszy obserwowanie jej mechanizmu. Korzenie Wańki-wstańki sięgają Azji, a konkretnie Chin i Japonii, gdzie jej prototypem była lalka Daruma inspirowana postacią buddyjskiego mnicha o tym imieniu (inaczej Bodhidharmy). Jest to lalka-talizman, symbol siły i niezniszczalności, swoim właścicielom ma przynosić szczęście. W Japonii wręczają ją w prezencie bez namalowanych oczu, osoba, która ją otrzymuje, pierwsze oko maluje, składając życzenie, natomiast drugie wtedy, kiedy się ono spełni. Przeważa kolor czerwony, który odstrasza demony.

Daruma, a zatem i Wańka-wstańka to lalki-symbole, talizmany. Japończycy interpretują tę zabawkę w następujący sposób: dlaczego się nie przewraca? Dlatego, że ma w środku coś, co ją trzyma przy ziemi, silne, stabilne podłoże, które nie pozwoli jej upaść. Rosjanie natomiast mówią: nie przewraca się, bo jest lekka w górnej części, symbolizującej duszę, więc to dusza nie pozwala upaść na ziemię. Obie interpretacje dotykają metafizyki i łatwo przekłada się je na człowieka. Jeśli ciężarek trzymający ją przy ziemi to symboliczne korzenie, np. rodzina, religia, światopogląd, ojczyzna, to rosyjska interpretacja wcale nie jest tak daleka od japońskiej, bo dusza, wnętrze człowieka, również ma głębokie związki z tymi czynnikami (przykładem jest religia). Obie interpretacje nie rywalizują ze sobą, ale w pewnym sensie się uzupełniają.

I tak jak Wańka-wstańka upada i momentalnie wstaje, tak człowiek, walcząc z przeciwnościami losu, powinien być zdolny do ich przezwyciężania, odwołując się do swojej duszy i tego, co go trzyma przy ziemi :-)

Niewalaszka stylizowana na matrioszkę

Źródło: livemaster.ru

I klasyczna (dla mnie trochę przerażająca)

Źródło: froka.ru

Oraz inne, mam wrażenie, że ich twórcy w ogóle nie interesowali się symboliką tego wynalazku, stawiając po prostu na atrakcyjną zabawkę



Źródło: merlin.pltublu.pl



wtorek, 2 grudnia 2014

Małe podsumowanie listopadowo-grudniowe

Temperatury już non stop na minusie, tak w Rosji, jak i w Polsce. Definitywnie przyszła zima, choć słońce uparcie świeci, topiąc to, co napadało przez noc. Zaczynają się już przygotowania do świąt, i tu, i tam. Rosjanie świąteczne zakupy zaczynają robić już w ostatnich dniach listopada, bo w grudniu wszędzie zaczyna się tłok, centra handlowe przepełnione są ludźmi poszukującymi prezentów dla najbliższych, wszędzie kolejki, a alkoholu w ostatnich dniach grudnia już na półkach niektórych sklepów można nie zastać, przynajmniej dopóki ponownie ich nie zapełnią.

My na szczęście w pogoni za prezentami nie będziemy musieli wystawać w kolejkach, bo wszystko już mamy - z Polski. To nie tajemnica, że w Rosji większość rzeczy jest droższa (choć np. ceny elektroniki nie różnią się znacznie, a czasem nawet coś się trafi taniej w Rosji z tej kategorii), za mniejsze pieniądze w Polsce można kupić naprawdę coś fajnego, a smaku dodaje fakt, że to prezent z zagranicy :-) Ja fanką łażenia po sklepach nie jestem, tym bardziej w zatłoczonej Moskwie, wolę posiedzieć sobie parę wieczorów na Allegro i ułożyć spokojnie plan, co dla kogo, powybierać, poprzebierać i zamówić do domu. Myślę, że Allegro to będzie jedna z tych rzeczy, której będzie mi niedługo brakować, wprawdzie Rosja ma swój odpowiednik Allegro - Molotok.ru - ale z tego co wiem, tam nie jest to tak popularne, a co za tym idzie, może i nie tak bezpieczne jak u nas. Nie omieszkam zbadać sprawę dokładniej, niebawem.

Moja druga podróż powrotna Aeroflotem (o pierwszej czytaj TUTAJ) była bardzo udana. Tym razem nie było tak dużo ludzi, zarówno przy odprawie, która szła zdecydowanie szybciej niż ostatnio, jak i w samolocie - nie dość, że mogłam sobie wybrać siedzenie przy oknie, to jeszcze między mną a pasażerem z tego samego rządku było puste miejsce. Czyli brak łokci naokoło, więcej miejsca na nogi i ogólnie super, teraz już wiem, jak wygląda idealny lot. Kanapka jeszcze bardziej wypasiona niż ostatnio, bo włożyli do niej oprócz tego, co ostatnio, suszone pomidory. Reszta lotu minęła mi w stanie nieświadomości, ponieważ odsypiałam urodziny Wani, na których byliśmy poprzedniego wieczora...

Moskwa o świcie


Zdjęcie: własne