sobota, 28 maja 2016

Praca w Moskwie - fakty i mity

W życiu każdego emigranta wcześniej czy później następuje taki moment, że zaczyna się myśleć o podjęciu pracy. Większość oczywiście decyduje się na zmianę kraju właśnie z tego powodu, ale na innych, np. emigrantów miłosnych, też przychodzi kolej. Naturalna kolej rzeczy po ogarnięciu otoczenia, przystosowaniu się do niego, nabyciu podstaw niezbędnych do sprawnego komunikowania się i choć częściowego zrozumienia praw, jakimi rządzi się nowy kraj, nowa kultura.

Byłam świadoma tego, że kiedyś i ja znajdę się w tej sytuacji - kandydatki do pracy w Moskwie. Przyznam, że trochę przerażała mnie ta perspektywa, a to między innymi dlatego, że miałam w głowie pewien obraz "pracy w Rosji", kształtowany przez to, co słyszałam na jej temat od innych ludzi (z których część w ogóle nie ma nic wspólnego z Rosją, a interesujące fakty wyssała sobie z palca na podstawie ogólnie kształtowanego w świadomości zachodniej wizerunku Rosji), czytałam w sieci czy widziałam w TV. Część pogłosek okazała się prawdą, ale uwaga - dotyczy to pozytywnych teorii. Pora rozprawić się z prawdą i nieprawdą na temat pracy w Rosji, a ściślej - w Moskwie, bo wiadomo, że Moskwa to nie Syberia ani Kaliningrad, a każdy obwód, miasto rządzą się w Federacji swoimi prawami w tej kwestii. I tutaj liczę na komentarze Czytelników - bardzo chciałabym poznać (i nie tylko ja) opinie tych, którzy coś wiedzą na ten temat - jak wygląda sytuacja z pracą w innych zakątkach Rosji, czy jest rozstrzał w stylu: jest dużo pracy/bezrobocie, nic nie można znaleźć; dużo płacą/nędzne pieniądze; super atmosfera/wyzysk i poniżanie, że aż się nie chce robić.

MOSKWA - TO JAK Z TĄ PRACĄ?

Żeby dostać pracę w Moskwie, trzeba dać łapówkę

Jeden z najczęściej poruszanych wątków. Rosyjska korupcja urasta w teoriach na temat tego kraju do kolosalnych rozmiarów, a tymczasem pewnie niewielu się orientuje, że Rosja nie jest nawet w dwudziestce najbardziej skorumpowanych krajów. Nie będę mówiła, że korupcja w Rosji to mit, ale wszechobecna - to już tak. I dotyczy głównie spraw urzędowych, na zasadzie - masz pieniądze, to możesz załatwić sprawę szybciej. ZA POSADĘ W MOSKWIE NIE TRZEBA DAWAĆ W ŁAPĘ! Kiedyś może i tak, zresztą gdzie tego nie było? Czasy się zmieniają, metody też, a rosyjskie procedury przyjmowania do pracy (czyt. rozmowy kwalifikacyjne) w zasadzie niczym się nie różnią od europejskich. W zasadzie, bo różnice są, ale o tym dalej.



W Rosji większość pracuje nielegalnie, nikt tego nie sprawdza, więc po co wyrabiać dokumenty?


Może i kiedyś tak było, ale teraz - strzeżcie się. Żeby podjąć pracę w Rosji, trzeba mieć albo pozwolenie na pracę (tutaj nazywane patentem), albo RVP/WNŻ (do których już patentu nie trzeba dorabiać). Nie wiem, jak z wizami pracowniczymi, jest taki typ wiz, które pracodawca wyrabia pracownikowi, ja się z nimi nie zetknęłam, ale komentarze mile widziane: sądzę, że trzeba do nich dorobić patent.

Nie warto ryzykować. Kiedyś może nikt tego nie sprawdzał, ale obecnie wszyscy powtarzają, że BEZ POZWOLENIA NA PRACĘ NIE MOŻNA W ROSJI PRACOWAĆ. Prawdopodobnie nawet pracodawca nie zainteresuje się osobą, która nie ma odpowiednich papierów, podam swój przykład - zanim dostałam RVP, chciałam sobie już czegoś poszukać z wyprzedzeniem, oferty były, ale w momencie kiedy dochodziło do rozmowy o tym, że ja jeszcze czekam i pozwolenie na pracę będzie, ale za miesiąc/dwa, kontakt się urywał, a ponowne próby jego nawiązania nie powiodły się :-)

Bez znajomości nie znajdzie się w Moskwie pracy


Stare, dobre "znajomości", inaczej "wtyki". Na pewno nie zaszkodzą, ale bez nich też znajdzie się praca. I niekoniecznie trzeba przemierzać stolicę na pieszo, wypytywać - w Rosji szukanie pracy i pracowników przez Internet przynosi lepsze rezultaty niż w Polsce. Polecam portal HH.RU - najlepszy portal dla pracodawców/kandydatów do pracy, z jakim do tej pory się spotkałam. Moskiewscy pracodawcy powszechnie z niego korzystają, filtrując gąszcz ofert poprzez dobieranie parametrów - które kandydaci sami sobie ustawiają. Przykład: znasz hiszpański i rosyjski, długo pracowałeś jako tłumacz i chciałbyś kontynuować tę drogę - wypełniasz na stronie dane jak do klasycznego CV, a firma, która akurat szuka tłumacza z hiszpańskim, dostaje m.in. Twoje cv. Dostajesz powiadomienie mailowe za każdym razem, kiedy jakaś firma przegląda Twoje cv, więc (o ile nie skontaktowali się z Tobą) możesz zorientować się, w jakich branżach szukać, czy też ulepszyć swoje cv, jeśli pracodawcy często je oglądają, ale nie zapraszają na rozmowę.

Wiele razy słyszałam dobre opinie o tym portalu i potwierdzam je - na hh.ru warto się zarejestrować.

Zarobki w Moskwie są wysokie, ale wszystko idzie na życie, które jest tu bardzo drogie (szczególnie przez sankcje!)


Mocno przesadzona teoria. Zarobki w Moskwie są bardzo zróżnicowane. Dla ogólnego oglądu (dane aktualne):

pracownik marketu zarabia od 25 tys. wzwyż
maszynista metra - od 50 tys. do 100 tys. wzwyż (!!!)
pracownik restauracji typu fast food - 30 tys.+
pracownik biurowy - od 40 tys. wzwyż
specjalista - od 50 tys. wzwyż

Rozbieżności są ogromne, ale możliwości jest wiele. Ile może zarabiać obcokrajowiec znający języki? Dużo. Jeśli w dodatku jest specjalistą - jeszcze więcej. Czy przepuści całą wypłatę na życie? Tylko jeśli na śniadanie zajada czarną ikrę, na obiad homara, a wieczorem bawi się w moskiewskich klubach (drinki są t bardzo drogie). Bez żartów - życie w stolicy Rosji nie jest tanie, ale i nie pochłania całej wypłaty! Fakt, że wynajem mieszkania jest drogi - 20 tys. rubli za kawalerkę w podmoskowiu. Ale jeśli jesteś szczęściarzem i nie musisz płacić za mieszkanie - to za moskiewską wypłatę możesz żyć całkiem przyzwoicie: dobrze się odziać, mieć na jedzenie i jeszcze na wakacje zostanie.

Jeśli jest tak kolorowo, to dlaczego Europejczycy nie emigrują do Rosji na zarobek?
Powodów może być kilka, wymienię te, które moim zdaniem mają największy wpływ na to, że do Rosji nie emigruje się "za chlebem":

1. Za dużo problemu z wyrabianiem papierów - nie da się po prostu wsiąść do pociągu, przyjechać, poszukać na miejscu pracy, zarobić, wrócić do Polski. Wizy, pozwolenia na pracę, drogie mieszkania, urzędy...
2. Bo większość myśli, że w tej Rosji to nic dobrego nie ma, tylko mafia, podróbki perfum i Putin.
3. Skoro nikt nie jedzie do pracy do Rosji, to znaczy, że tam nie ma pracy, po prostu się nie jeździ - taki efekt: "nie jadę, bo nikt nie jeździ".
4. Strach przed mityczną korupcją, nieludzkim traktowaniem.
5. Wpływ mediów: Rosja to wróg, agresor - nie jadę, bo skoro nikt nie lubi Rosji, to znaczy, że Rosja też nikogo nie lubi - jak się zorientują, że jestem z Zachodu, to wsadzą mnie do więzienia, bo to kraj represji etc. etc. - nie chce mi się tego komentować, powiem tylko: bzdura, bzdura, i jeszcze raz bzdura.

Podsumowując - strach przed tym krajem, niewiedza, ale i ostatecznie (dla tych, którzy jednak chcieliby pracować w Rosji) sprawy formalne, niezbędne do zalegalizowania pobytu i podjęcia pracy, składają się na to, że Rosja nie jest atrakcyjnym krajem zarobkowym dla Europejczyka. Co nie znaczy, że emigrantów zarobkowych tutaj nie ma - wręcz przeciwnie - do Moskwy ciągną ludzie ze Wschodu, ludzie z mniejszych miast, ale i wielu Europejczyków, którzy albo zostali tu oddelegowani, albo zatrzymali się w Moskwie na stałe po studiach, i z wielu, wielu innych powodów - wśród których nie wymienię argumentu: "mój kraj nie jest w stanie zapewnić mi godnej pracy, więc pakuję się, i wyruszam za chlebem - do Rosji!".

Pracując w Moskwie, spędzę pół dnia na dojazdach do/z pracy

Jedna z teorii, których najbardziej się lękałam. A okazało się, że dojazd do pracy zajmuje mi 40 minut - mniej niż w Gdańsku czy Poznaniu. Metro - złoty środek lokomocji. Choć czasem zapchane i duszne, nie ma sobie równych. A jeśli ktoś zdecyduje się na dojazdy samochodem - tu się pojawia problem. To prawda, że Moskwa jest zakorkowana, i to bardzo, więc nie widzę sensu, po co się pchać w te korki, skoro metrem jest szybciej? Dla wygody? A jaka to wygoda - spędzać te cenne godziny przed/po pracy w samochodzie?


Rosjanie pewnie źle traktują pracowników, a obcokrajowców to już w ogóle...

Ludzie są różni, to nie zależy od kraju. Powyższe można by powiedzieć też o Polakach, Amerykanach, Francuzach... Moje doświadczenia są bardzo pozytywne, już nie raz wspominałam, że Rosjanie traktują obcokrajowców LEPIEJ niż swoich, albo na tych samych zasadach, na pewno jednak wykazują większe zainteresowanie i są bardzo mili - z czego to się bierze? Myślę, że po części też z tego, że oni wiedzą, co się o nich mówi w świecie, więc starają się troszkę udowodnić, że "nie gryzą" - ale to tylko moje zdanie, może po prostu zawsze tacy byli i są.

Natomiast to, czego tu nie odnotowałam, to znane wszystkim "wyżeraczom" rozmów kwalifikacyjnych w Polsce rozpatrywanie pracownika jako towaru, który ma się sprzedać, wyścig szczurów, pełno kandydatów na twoje miejsce i ogólnie marne szanse, że gdzieś cię dostrzegą, że dasz radę wygrać walkę o stołek z pozostałą dziesiątką takich samych jak ty. Albo te słynne: "skontaktujemy się" po rozmowie. Tym samym przechodzę do ostatniego punktu, czyli


W Moskwie to pracownik dyktuje warunki i przebiera w ofertach

Po części jest to prawda. Przez 2-3 miesiące pobytu w Rosji dostałam więcej ofert pracy, niż przez 3 lata w Polsce. Tutaj JEST praca, można wybrać sobie takie stanowisko, które najlepiej ci odpowiada, jednak taka sytuacja niesie za sobą pewne ryzyko: znam kilka osób, które przez tę różnorodność ofert i dostępność miejsc pracy tkwią w miejscu, bo nie potrafią się zdecydować, jako kto i za ile pracować. Dotyczy to osób, które jeszcze nie odpowiedziały sobie na klasyczne pytanie: Kim chcę zostać, kiedy będę duży/a?

Z powyższym nie należy jednak przesadzać - jeśli nas przyjęli tam, gdzie chcieliśmy, to trzeba pokazać, że nie pomylili się z wyborem, za dobre traktowanie należy się szacunek, a za godną wypłatę - godna praca.

Ktoś, kto zna języki, bez problemu znajdzie w Moskwie dobrze płatną pracę


To jedna z tych teorii, które dawały mi nadzieję, wiele razy słyszałam, że osoba znająca przynajmniej angielski bez problemu sobie poradzi ze znalezieniem pracy, bo u Rosjan z angielskim jest gorzej - w szkołach nie ma takiego nacisku na naukę języków obcych jak np. w Polsce. Okazało się to prawdą, na portalach z ofertami pracy roi się od propozycji, które w wymaganiach podają znajomość języków - w każdej takiej ofercie wskazane są też przyzwoite zarobki.


*********

I tak powstał chyba najdłuższy post w historii Bloga polsko-ruskiego. Tym, którzy dotrwali do końca, gratuluję, ci, którzy się w połowie wycofali - mam nadzieję, że doczytają kiedy indziej. Nie są to wszystkie mity i fakty na temat pracy w Rosji, ale wystarczająca ilość informacji, żeby stwierdzić, że w Rosji można żyć na całkiem przyzwoitym poziomie, a jeśli los kogoś tutaj rzuci (tak jak mnie), to nie trzeba panikować, a dziękować - pracę znajdzie tutaj każdy, kto chce pracować. To, że ludzie z Europy nie ciągną tutaj tłumnie na zarobek, nie znaczy, że z pracą w Moskwie jest coś nie tak.

I jeszcze jedno - Europejczycy, którzy decydują się na pracę w Moskwie, raczej nie jadą do pracy fizycznej. Nie chcę generalizować - po prostu ja nie znam ani jednej takiej osoby. Pracownicy fizyczni to głównie imigranci z byłych republik, ze wschodu, z mniejszych miast i wiosek. Polaków w Moskwie jest sporo, wielu ma tutaj swoje firmy, inni realizują się zawodowo, a wszystkie opinie rodaków na temat pracy tutaj są pozytywne - to chyba o czymś świadczy, prawda?

sobota, 7 maja 2016

Majskie nr 2, czyli czym tętni Moskwa

Rok temu majskie prazdniki rozciągnęły nam się na 11 dni... Prawie dwa tygodnie hulanki i swawoli, szaszłyków, spacerów wzdłuż rzeki Moskwy, słońca i pilnowania, żeby kot Polak nie za bardzo rozlubował się w rosyjskiej, dacznej swobodzie. A nad głowami samoloty... Przypominające o zbliżającym się święcie, najważniejszym narodowym święcie Rosji - Dniu Zwycięstwa.

Tegoroczne majskie to już nie 11 dni błogiego lenistwa, a dwa długie weekendy rozdzielone trzema dniami roboczymi. Szybki szaszłyk na daczy (no bo jak bez szaszłyka?!) przegryzany paschalnymi kuliczami, powrót do Moskwy rozgrzanej słońcem (w tym tygodniu pogoda nas rozpieszcza, 20-26 stopni na plusie), króciutki 3-dniowy maraton w pracy i oto mamy majskie nr 2 z wolnym poniedziałkiem włącznie, co automatycznie skróci kolejny tydzień pracy. Czy życie nie byłoby piękniejsze, gdyby taka konfiguracja dni wolnych i roboczych pojawiała się częściej? :)

lenta-opt.ru
Cała Moskwa szykuje się do świętowania 9 maja. Na ulicach miasta od dwóch tygodni rozdawane są wstążki św. Jerzego - symbol tego święta. Plakaty, naklejki, banery, billboardy, graffiti, flagi - nie ma takiego zaułku w Moskwie, w którym nie widać by było zwiastunów zbliżającego się święta. W poniedziałek o 10 (MSK) rozpocznie się tradycyjna coroczna Defilada Zwycięstwa.

Świętowanie z taką pompą wiąże się niestety z problemami komunikacyjnymi. Już od dzisiaj (z powodu próby generalnej) pozamykano przejścia podziemne w centrum, zreorganizowano ruch pieszy i drogowy, zintensyfikowano kontrole, postawiono w terenie więcej policji. Moskwa szykuje się z równym przepychem jak co roku do Dnia Zwycięstwa, mimo że gości z zagranicy będzie niewielu... Z powodów, których wyjaśniać tutaj nie ma potrzeby.

Dla Rosjan jest to bardzo ważny dzień - rocznica, która niezmiennie napawa ich dumą. Chyba tylko przed Nowym Rokiem słyszy się od wszystkich tyle "z nastupajuszczim", co przed Dniem Zwycięstwa. Z przejeżdżających samochodów zamiast dudniących hitów często słychać w ten weekend inną muzykę - pasującą do tego święta :)) O ilości pijanych i wstawionych (ze szczęścia oczywiście) wspominać nie będę, bo to i początek gorącego lata, i majskie, i święto - są w pełni usprawiedliwieni!      

culture-chel.ru

No to... z nadchodzącym Dniem Zwycięstwa wszystkim!

Transmisję parady będzie można obejrzeć w Internecie.