środa, 15 lipca 2015

Wschodnie smaki Moskwy

Każdego, kto po raz pierwszy wybierze się do Moskwy, uderzy zróżnicowanie kulturowe tego miejsca. Jeżeli spodziewacie się w stolicy mieć okazję poobserwować prawdziwych Rosjan z krwi i kości, to się zdziwicie. Na takie obserwacje wybierzcie lepiej wieś, o, tam to można spotkać prawdziwych Rosjan, natomiast Moskwa to przede wszystkim przyjezdni, i to ich najwięcej tutaj widać.

Tak było, kiedy po raz pierwszy tu przyjechałam. Zaraz po przyjeździe z lotniska, kiedy z metra przesiadaliśmy się do marszrutki, doznałam lekkiego szoku, bo poczułam się jak... na bazarze. I to nie na rosyjskim, a na... pierwsze wrażenie - tureckim. Później oczywiście się okazało, że to nie Turcy, a Uzbecy, Czeczeni, Tadżycy - królowie moskiewskich marszrutek, warzywniaków, knajp, sklepików ze wschodnimi wypiekami, którzy ani trochę nie krępują się, że nie znają rosyjskiego, że nie są stąd, rozmawiając głośno i wesoło w swoich językach.

Przybysze ze Wschodu przynieśli ze sobą do Moskwy (i nie tylko tam) smaki swoich stron, które miejscowym bardzo przypadły do gustu. Bo jeśli chodzi o kuchnię rosyjską, to jest ona dość skromna, żeby nie powiedzieć nudna, słynie z zup, kartoszki, kaszy i dań mącznych, ew. "doprawionych" mięsem (np. pielmieni). Za to imigranci gruzińscy, armeńscy, uzbekscy wnieśli do rosyjskich jadłospisów całe spektrum aromatycznych dań z mięsa różnego rodzaju oraz serów - narodowe dania trafiły na bardzo podatny grunt, przyjęły się i zagościły na stałe w menu rosyjskich restauracji i na stołach w prywatnych domach.

Rosjanie uwielbiają czebureki, danie kuchni tatarsko-mongolskiej, pierogi smażone na głębokim oleju, z nadzieniem mięsnym, serowym, kapuścianym, które można dostać we wspomnianych już przeze mnie wiele razy budkach ze wschodnią wypieczką. Tam też można dostać masę innych "pierożków". Na każdym kroku spotykamy też restauracje specjalizujące się w kuchniach wschodu, szczególnie popularne są tzw. czeburecznaja (tam, gdzie serwują czebureki) i chimkalnaja (tam, gdzie serwują m.in. chimkali, kuchnia gruzińska). Nie dziwię się, że te dania podbiły rosyjskie serca, ja też jestem zachwycona aromatem i smakiem, jakie potrafią ci ludzie wydobyć z prostych składników za pomocą dobrze dobranych przypraw. Nie mniejszym powodzeniem cieszy się uzbekski pilaw (tu mówią: plov), danie z ryżu, warzyw i mięsa, niezwykle aromatyczne, pożywne, pyszne, palce lizać! A producenci przypraw (z polską Cykorią SA na czele) wychodzą na przeciw oczekiwaniom rozmiłowanych we wschodniej kuchni Rosjan, sprzedając gotowe mieszanki przypraw: dla plova, dla czebureków, dla szaszłyka etc. Ja jestem fanką suszonych jagód barbarisa (pol. kwaśnica?), których tutaj używa się do przygotowania plovu, takie malutkie, czerwone, kwaśne jagódki.


Oprócz oszałamiających zapachem i smakiem dań kuchni wschodniej na ulicach, placach Moskwy i w supermarketach spotkamy mnóstwo słodyczy z tamtych stron, jak chociażby rachat-lukum, szerbet, szaker, pachlava, czucz-hela... i wiele innych fikuśnych nazw. Popatrzcie tylko, jaka tęcza...


Rosjanie w każdym razie na tym zyskali, bo bez tych oszałamiających zapachów na ulicach i tych tęczowych słodkości w sklepach byłoby tu jakoś smutniej... Zupa, kartoszka, pielmieni... Budki ze wschodnią wypieczką i shoarmą (odpowiednik kebaba w Rosji, zazwyczaj shoarmę robią w tych samych budkach, co te pierożki) przebijają tu wszelkie hot dogi, hamburgery czy frytki, bo fakt jest taki, że mogą się przy nich schować!

A tak na marginesie, fajnie by było, gdyby kiedyś jakiś odważny Polak przyjechał do Moskwy i otworzył budkę z zapiekankami, bo tutaj takich rzeczy nie ma. Mógłby też sprzedawać gofry. Myślę, że miałyby wzięcie, w końcu to coś nowego i prostego, a Rosjanie to lubią, w dodatku wielu tutejszych może będzie kojarzyć je z wakacji nad polskim morzem? I byłby taki powiew polskości, wyobrażacie sobie, spacerujecie po Moskwie, a tu nagle budka z napisem ZAPIEKANKI, LODY, GOFRY...

12 komentarzy:

  1. Jestem fanem wszelkiej maści pierogów i pochodnych. Na słodko, ostro ........ :) Czebureki też darzę sentymentem.. :) <3 Udało mi się nawet w Warszawie znaleźć miejsce gdzie jest rewelacyjne. Smak Kaukazu.. :) Szukam nadal dobrej szaszłykarni, gdzie umieją obchodzić się z jagnięciną. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie masz litości. Czytając ten tekst czuję te zapachy i jestem głodna :) Budkę z zapiekankami możesz sama otworzyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na przyszłość można coś pomyśleć :D

      Usuń
  3. Ja tez czuje zapachy, zupełnie się też rozmarzylam:)))
    Rozglądam się za kolejnym wyjazdem do Rosji typm razem Sankt Petersburg... Mam nadzieje że się uda:)))( zanim zrobi się zimno i nieprzyjemnie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwiedzaj, zwiedzaj :) a Rosja jesienią też ma swoje uroki. Sankt Petersburg - cool! Ja też się tam wybieram i wybieram, w końcu trzeba będzie się wybrać na poważnie.

      Usuń
  4. Pytanie, czy te cuda z drugiego zdjęcia smakują równie pysznie jak wyglądają? Z mojego doświadczenia, nic się nie równa polskim słodyczom z dzieciństwa, choć zastanawiam się, na ile to smak, a na ile sentyment. Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie ma nic lepszego niz smaki , zapachy i wspomnienia dziecinskwa, pewnie to glównie sentyment , ale kogo to obchodzi jeśli tak milo do nich wracać;))

      Usuń
    2. Te wschodnie łakocie, jak dla mnie, mają to do siebie, że smaku nadają im dodatki w postaci orzechów czy suszonych owoców na przykład, bo sama baza jest taka sobie, ale razem wzięte - na prawdę ciekawe. Ja z polskich słodyczy to uwielbiam ptasie mleczko, tutejsze się różni, brakuje "tego czegoś". :)

      Usuń
  5. Z chęcią spróbowałabym rosyjskich przysmaków :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój mąż pochodzi z Karelii, ale mieszkamy w Polsce. Tęsknię za podróżami do Rosji, ale póki dzieci są małe raczej się tam nie wybierzemy, bo połączenie Polska-Karelia nadal jest fatalne, a nawet wyprawa do St Petersburga to wyzwanie.
    Bardzo ciekawie piszesz, będę zaglądać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mmmm Karelia, ponoć macie tam piękne lasy i czyste jeziora? :) Znajomi chwalą te tereny jako dobre miejsce campingowe. Dzięki za dobre słowo i zapraszam! ;)

      Usuń
  7. Dodawać zdjęcia takich słodkości... To powinno być karalne tym bardziej gdy czytelnicy są na ścisłej diecie :P

    OdpowiedzUsuń