niedziela, 24 kwietnia 2016

Made in Russia


Długo przymierzałam się do napisania tego posta, bo temat jest dość trudny i wymagał trochę czasu na zebranie spostrzeżeń, opinii, przemyśleń. Kwestia, która od dawna mnie interesuje, to: jak Rosjanie odnoszą się do rodzimych produktów, czyli towarów "made in Russia".


My, Polacy, kojarzymy rosyjskie towary głównie z tanimi podróbkami z ruskich ryneczków: ciuszkami z cekinami, mocnymi perfumami, krzykliwymi kolorami lakierów do paznokci i resztą produkcji mającej na celu za niewielki pieniążek upiększyć damy z małych miasteczek. No i oczywiście "ruskie towary" to przede wszystkim dobra przemytnicze: paliwo, papierosy, wódka, ewentualnie jakieś chałwy czy cukierasy.

Życie w Rosji, wbrew pozorom, nie oznacza przyjęcia na siebie całego asortymentu rosyjskich dóbr, którymi Rosjanie handlowali i handlują nadal w Polsce. Ruskie ryneczki są i w Moskwie oczywiście, ale mają raczej specyficzną klientelę, a za 10, 20 lat pewnie zupełnie zanikną, wyparte przez nowocześniejsze systemy handlowe - tak jak to się stało u nas. Słowem, pokolenie 20-, 30-, 40-latków już nie kupuje na rynku, no może ewentualnie produkty spożywcze, warzywa, owoce, ale ciuchy czy kosmetyki - broń Boże! Uchodzi to za tak zwaną siarę... A tak w ogóle to ciuchy na tych ryneczkach są za drogie jak na ciuchy z rynku, więc już zupełnie nie ma sensu ich kupować.

Już na początku obcowania z Rosją, Rosjanami odczuwa się wrażenie, że produkty zagraniczne cieszą się tutaj większą popularnością. Można nawet posunąć się dalej i stwierdzić, że Rosjanie są zakochani i uzależnieni od  towarów importowanych, nie mogą bez nich żyć. No chyba że byliby zmuszeni (czytaj: gdyby wprowadzono embargo na wszystko z zagranicy), wtedy pewnie zdołaliby się przystosować i korzystać wyłącznie z rodzimej produkcji, ale jeśli tylko jest taka możliwość - Rosjanin chętniej sięgnie po produkt zagraniczny.

Żeby nie brzmiało ogólnikowo, najlepiej sięgnąć po przykłady, których jest mnóstwo. Pierwszym i najbardziej oczywistym są meble z IKEI, które sławią się w Rosji: przystępną ceną, dobrą jakością, łatwością montażu, ładnym designem. I to właśnie tam ciągną tłumy, a nie do rosyjskich sklepów meblarskich, których też jest dużo, i które próbują przyciągnąć do siebie klientów za pomocą różnych typów reklam - w TV czy na zewnątrz. Rosjanie lubią IKEĘ za jeszcze jedno - za to że można w niej niedrogo i dobrze pojeść...

Także wszelkie materiały dla remontu mają podobnie. Wielokrotnie spotkałam się z opinią, że Rosjanie nie dowierzają rodzimej produkcji, logo niemieckiej czy szwedzkiej firmy stanowi natomiast gwarancję jakości, można brać na ślepo. Okna, drzwi, panele - wszystko zagraniczne, bo jak nie, to się rozsypie. Od razu na myśl przychodzą mi też środki czystości i widniejące na nich etykiety: "niemiecka jakość" (немецкое качество), które oczywiście zwiększają sprzedaż.

A jeśli elektronika, to też byle nie rosyjska! Lepsza niemiecka, włoska, jakakolwiek... no oprócz chińskiej oczywiście.

Kosmetyki. Tutaj rzecz wygląda następująco: oczywiście zagraniczne marki są bardziej pożądane, np. jedna z największych sieci drogerii L'Ethual oferuje rozmaite kosmetyki włoskie, francuskie za ogromne pieniądze, a rosyjskiej Natury Siberica nie mają w sprzedaży... A szkoda, bo właśnie tę markę Rosjanki lubią i kupują. Dodam, że Natura Siberica to naprawdę udana marka kosmetyków naturalnych, tutaj Rosja nie ma się czego wstydzić. Tak jak i drugiej marki z tej kategorii - tzw. Babuszki Agafii.

Żiguli - dobre rosyjskie piwo
Rosyjskie alkohole... Oprócz wódki, nie cieszą się wśród Rosjan dużym powodzeniem. Znacznie chętniej wybierają oni włoskie czy francuskie wina i szampany, piwa niemieckie, duńskie... Jaki by to nie był alkohol, większość przestudiuje dokładnie etykietę, oby tylko nie kupić tego "made in Russia" (może z wyjątkiem cydru - rosyjski cydr jest bardzo dobry!). Wyjątek stanowią oczywiście osoby, którym jest zupełnie obojętne, gdzie made, ważne, żeby starczyło kasy, i hyc do parku na ławeczkę. I mimo osławionego, np. w Polsce, rosyjskiego koniaku eleganccy i modni Rosjanie wybiorą koniak... francuski.

Pyszna rosyjska pastila
Jeśli chodzi o produkcję spożywczą, jest podobnie. Rosjanie mają dobre słodycze, ale i tak chętnie, i chyba częściej, sięgają po importowane. Bombonierka czy czekolada "z Francji", Belgii, Niemiec cieszy bardziej niż rosyjski Korkunov... Na rosyjski nabiał nie słyszałam skarg, ale za to słyszę mnóstwo pochwalnych słów pod adresem białoruskiego mleka, twarogu, śmietany, litewskich serów.



A dla ciekawostki - zanim pojawiła się w Rosji IKEA, popularne były tu meble i akcesoria z Polski. W mieszkaniu mojej teściowej są polski stół i żyrandol... W Rosji mówi się jeszcze o polskich ubraniach (sama widziałam kilka sklepów z szyldem polska odzież) i polskich kosmetykach, to te najbardziej znane kategorie, ale w sklepach jest tak naprawdę o wiele więcej produktów z Polski.

Tak zwany powiew Zachodu w sensie dosłownym jest bardzo wyczuwalny w Moskwie, ale nie powiem, że na każdym kroku. Tak, jest sporo McDonald'sów, KFC, Burger Kingów, Subwayów, ale i drugie tyle Kroszek Kartoszek, Teremoków, Szokoladnic, Czeburecznych, Chimkalnych etc. I te, i tamte są zawsze pełne ludzi. Lokalne restauracje i fast foody na szczęście przewyższają ilościowo te zachodnie, i mam wielką nadzieję, że akurat to nigdy się nie zmieni, no bo co za fenomen w tych nudnych McDonald'sach?

Skąd wynika ta niechęć Rosjan do towarów "made in Russia"? Prawdopodobnie ze złych doświadczeń z nimi. Wolą dopłacić, zamiast tracić pieniądze, co zresztą jest zrozumiałe. Szczególnie jeśli chodzi o większe inwestycje, takie jak remont mieszkania czy kupno droższych urządzeń. Jeśli porównać pod tym względem Rosję i Polskę, to różnią się ogromnie. Biorąc za przykład choćby tę branżę remontową - polskie okna, santechnika, panele, listwy etc. - ludzie w Polsce chętnie ją kupują, mówi się, że ich jakość jest wysoka (polskie panele podłogowe spotkałam też w przypadkowym mieszkaniu pod Moskwą...), a "made in Poland" na etykiecie budzi raczej pozytywne emocje, nawet dumę...

Wszystkie zdjęcia własne.

wtorek, 12 kwietnia 2016

Najlepsze rosyjskie czekolady - zestawienie

Od rana Internet huczy o przypadającym dziś Międzynarodowym Dniu Czekolady, który w rosyjskich źródłach datowany jest na 11 lipca... Przeglądając sieć w poszukiwaniu prawdy, trafiłam na parę innych dat tego święta, np. 4 września. Sprawa chyba się nie wyjaśni, zresztą jaka różnica - to, o czym będę dzisiaj pisać, przyda się przez okrągły rok, szczególnie tym, którzy w Rosji bywają i lubią przed odjazdem zaopatrzyć się w słodkie, lokalne prezenty. Zatem - po jakie czekolady warto sięgnąć, a od jakich lepiej trzymać się z daleka?

CZEKOLADY MLECZNE

1. Алёнка

allwantsimg.com
Pierwsza w moim rankingu: za efektowność i smak. Po prostu dobra, tania, mleczna czekolada w ładnym, rosyjskim opakowaniu. Idealna na prezent z Rosji. W sklepach oprócz klasycznych mlecznych do wyboru są też czekolady z dodatkami, np. Алёнка z kolorowymi drażetkami (dla dzieci), z orzechem laskowym, rodzynkami, migdałem, czy napowietrzana.







2. Россия щедрая душа

proektsocuslug.ru
Na drugim miejscu jedynie za mniej efektowne opakowanie. W smaku być może lepsza od Алёнки, ma też więcej wariacji smakowych: kawa z mlekiem, migdał z wafelkami, orzech laskowy z rodzynkami, orzech laskowy z kawałkami ciastek, orzech arachidowy z rodzynkami i nowość - nadziewana z karmelem i orzechami. Są też dwie wariacje napowietrzane: zwykła mleczna i mieszana z białą.












СZEKOLADY CIEMNE

1. Бабаевский

uniconf.ru
Pewniak, dostępny w każdym sklepie. Miłośników czekolady gorzkiej i deserowej (a nawet tych, którzy wolą mleczną) ten produkt nigdy nie zawiedzie, zdecydowanie najlepsza rosyjska ciemna czekolada. Wariacje: oryginalna (z dodatkiem cynamonu), gorzka, z migdałami i kawałkami pomarańczy, z rodzynkami i orzechami, z samymi orzechami, firmowa 75 % (z koniakiem, startym migdałem i ekstraktem herbacianym). Jedyna pozycja Babajewskiej, jakiej nie polecam, to czekolada "Люкс".







2. Россия щедрая душа

ruchoco.ru
I tutaj ta marka znajduje się w topie, choć do Babajewskiej jej daleko. Do wyboru jest pięć pozycji: z migdałem, ciemna, gorzka 70%, "Путешествие" - ciemna zwykła i z orzechem laskowym.









3. Победа вкуса


utkonos.ru
Cóż można o niej powiedzieć... Nienajgorsza, jeśli ktoś lubi ciemne. Ja nie przepadam, Pabieda wkusa to dla mnie zwykła gorzka czekolada, bez rewelacji, może sobie leżeć w domu i nie kusi :-)










4. Вдохновение
uniconf.ru
Za klasyczną wersją ciemnej czekolady tej marki zdecydowanie nie przepadam i nie polecam (za to mają pyszne czekoladki-cukierki). Są też z dodatkiem orzechów, a ostatnio pojawiło się sporo jej wariacji nadziewanych (m.in. brownie, orzechowy mus, śmietankowy likier).















СZEKOLADY NADZIEWANE

1. Россия щедрая душа - любимые десерты


Jeśli marzy Wam się nadziewana rosyjska czekolada (z nietypowym nadzieniem), to dobrym wyborem będzie właśnie ta pozycja. Ładnie się prezentuje i jest pyszna. Dwa warianty smakowe: tort orzechowy i kijowski. Więcej wariacji mają czekoladki o tej samej nazwie, tam między innymi tort mrówkowiec i cytrynowy.













A tak w ogóle, to rosyjskich czekolad nadziewanych prawie nie ma. Ten segment zapełniają wyroby zagraniczne, różne Milki i tym podobne (nadziewany Wedel też się trafia).

CZEKOLADY BIAŁE

Zdecydowanie najmniej popularny typ "czekolady" w Rosji. Ile razy, kiedy potrzebowałam białej czekolady np. do sernika, miałam problem, żeby ją dostać - czy to w osiedlowych marketach, czy w większych/słynących z dostępności ciężko dostępnych produktów sklepach. W Dixy np. oferują albo napowietrzaną, albo z dodatkiem migdałów, podobnie w innych sklepach. Tymczasem na stronie tak tu wychwalanej "Szczodrej duszy" jest akurat taka, która w zupełności by mi odpowiadała, ale w marketach nigdy jej nie widziałam... Patrzcie zdjęcie obok.

A ta, na którą zawsze jestem skazana z braku dostępności innych pozycji (Воздушный), nawet nie jest w pełni rosyjska, podobnie jak napowietrzana Alpen Gold, która występuje na równi z nią. Nie polecam natomiast najtańszych białych czekolad z Auchana (które nawet nie nazywają się biała czekolada, a biała płytka), na które pokusiłam się na samym początku mojego pobytu tutaj - bardzo źle się topią, nie wspominając już o smaku.

To tylko część rosyjskich czekolad, te najpopularniejsze, umiarkowane cenowo i dostępne praktycznie w każdym sklepie. Martwi mnie to, że zabrakło w moim zestawieniu czekolad produkowanych przez fabrykę Русский шоколад, nie wiem, jak to się stało, że nigdy nic od nich nie próbowałam, ale przy następnych zakupach przyjrzę się bliżej asortymentowi. Z drugiej strony jeśli produkowaliby pyszne czekolady, to już dawno bym o tym wiedziała, bo mam w domu czekoladoholika... Warto byłoby też spróbować czekolad Коркунов, które pojawiły się stosunkowo niedawno, a firma znana jest głównie ze swoich bombonierek i czekoladek.

Drugie tyle, jeśli nie więcej, co rodzime wyroby, zajmują na półkach w rosyjskich sklepach czekolady zagraniczne. Najpopularniejsze, ulubione marki Rosjan to Lindt, Ritter Sport, Dove, Alpen Gold, Milka, Fazer, znajdzie się też miejsce dla czekolad białoruskich (fabryka Коммунарка - próbowałam, dobre), francuskich (wyszukane czekolady "WOW" w sieci Krasnoe i Beloe, np. z solą i karmelem - hit) czy polskich - Wedel, Terravita. Akurat polskie czekolady spotyka się tu powszechnie, w różnych sklepach, chociażby w Dixy, Fix Price czy Apetit. Rzadsze okazy czekolad świata można zamówić w sklepach internetowych z produktami, np. Utkonos.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Piwko w knajpce Żiguli na Arbacie

W Moskwie ewidentnie czuć wiosnę. Wieczory jaśniejsze i dłuższe, lada dzień natura zacznie budzić się do życia (za oknem pierwsze bazie!). Na mieście ludzie na ławeczkach palą papierosy, sączą wiosenne piwka, niektórzy, jak to w Rosji pomiędzy zimą a latem, porozbierani, bez kurtek, z gołymi kostkami... Pomijając temat moskiewskiej mody, szeroko komentowany przez tych, którzy to wielkie miasto choć raz w życiu odwiedzili, na dworze robi się przyjemnie!

A jak się robi przyjemnie, to chciałoby się gdzieś wyjść w wolnym czasie. I tu właśnie polecę Wam jedno fajne miejsce, karczmę, pub, czy też knajpkę Żiguli na Arbacie.

Piwo Żiguli (nie mylić z Żigulowskim, to inna marka - gorsza!) to jedno z lepszych rosyjskich piw, o ile ktoś lubi miękki, niegorzki smak chmielnego napitku. W sklepach sprzedawane jest tylko Żiguli jasne, w butelkach/puszkach, i do niedawna myślałam, że innych jego wariacji nie ma. Okazuje się, że w firmowym lokalu Żiguli opcji jest do wyboru, do koloru (niefiltrowane, ciemne, przeznaczone tylko na eksport, czerwone). Oprócz piwa bar zaopatrzony jest w mnóstwo zakąsek do niego, w tym słynne, śmierdzące woble, kalmary, sucharki, grzanki i coś na większą posiadówę też się znajdzie. Ceny piw ~200 rubli za półlitrowy kufel. Jak za towar niedostępny w sklepach - opłaca się.

Wnętrze... To miejsce o wnętrze się nie troszczy, tu chodzi o co innego. O to na przykład, że lata lecą, restauracje i bary remontują się, żeby doścignąć nowoczesności, a knajpka Żiguli się nie zmienia. Podrapane stoły z wyrytymi inicjałami, miłosnymi wyznaniami... interier powali tylko tych, którzy lubią cofnąć się w czasie, do młodości, wypić piwko w takich swojskich, prostych warunkach. Żadnych tam 2-, 4-osobowych stolików ze świecznikiem pośrodku, a zamiast tego długie stoły i ławki, sprzyjające integracji. Bierzesz swoje piwo i szukasz wolnego miejsca na ławce. A ludzi mnóstwo, jedni wychodzą, drudzy wchodzą, i tak przez cały wieczór.

Jak zobaczycie taki widok, to wchodźcie bez zastanowienia!



Nawet na obiad można przyjść i niedrogo pojeść...


Polecam czerwone Żiguli, wszyscy dookoła zamawiali to samo, wiedzą, co dobre! Na zakąskę baranki, czyli obwarzanki (z solą)


Sprzedawczyni uprzedzała, że czerwone jest najmocniejsze. Prawda, bierze!


Galeria znamienitości...


Zobaczcie, kto tu był, miód i... piwo pił!


 Bo Żiguli na Arbacie to nie jakaśtam sobie knajpka, to miejsce, które trzeba odwiedzić ;)


Zdjęcia: własne