środa, 30 grudnia 2015

Must have na rosyjskim stole noworocznym

Nowy Rok. Bez wątpienia najhuczniejsza, najkosztowniejsza i najbardziej wyczekiwana impreza w roku. W większości przypadków w Rosji noc sylwestrową obchodzi się w gronie rodziny, a nie, jak to w szerokim świecie stało się bardzo modne, na imprezach. Oczywiście i w Moskwie nie brakuje miejsc, które już w październiku zapraszają do rezerwacji na bankietach, imprezach tematycznych w różnych stylach, za nieziemskie ceny, i założę się, że chętnych jest mnóstwo, ale według mnie to taki powiew Zachodu. Tradycyjne spędzanie Sylwestra (który w Rosji nazwy nie ma) to właśnie gościna w gronie rodziny - w mieście lub za miastem, na daczy.

Co tworzy tytułowy rosyjski stół noworoczny? Przede wszystkim ogromna ilość stojących na nim potraw i napitków. Są rzeczy, bez których nie można się obejść w ten wieczór, tak jak nie wyobrażamy sobie Wigilii w Polsce bez barszczu, uszek, pierogów, makowca.



1. Ikra

Zamożniejsi Rosjanie na noworoczny stół stawiają czarną ikrę. Reszta w pełni obejdzie się czerwoną, która stanowi nie tylko delikates, ale i piękną dekorację, jeśli wyłożyć ją w kryształ albo szkło.

2. Inne produkty pochodzenia rybnego

Na przykład popularna w Rosji wątróbka dorsza, rybny hołodziec, czyli "zaliwnoje", czerwona wędzona ryba w kawałkach, zakąski z rybą - np. rollsy z lawasza z bryndzą i wędzoną rybą, śledzik.

3. Sałatki

Przynajmniej trzy rodzaje, królują śledź pod pierzynką i oliwie, ale również tzw. mimoza - Rosjanie kochają sałatki warstwowe. Jako lżejszą sałatkę (już z nie tak wielką ilością majonezu) podaje się cezara.

4. Nariezki

Czyli nakrojone na talerz kiełbasy i wędliny, kawałki wędzonego kurczaka, carpaccio.

5. Mandarynki

Nieodłącznie wiążą się z okresem zimowym, to wtedy są najsmaczniejsze, najsłodsze, nie ma noworocznego stołu bez mandarynek!

6. Tort

Torty w Rosji - nie tylko na urodziny, ale praktycznie z każdej okazji, więc i w tę noworoczną noc nie może się bez niego obyć. Ciekawostka - Rosjanie nazywają tortem wszelkie ciasta z kremem czy nadzieniem, nie musi to być charakterystyczny wypiek w porządku: biszkopt-przełożenie-biszkopt-przełożenie. Popularnym tortem na Nowy Rok jest napoleon (kilkanaście płatów ciasta francuskiego przelożonych gotowanym, waniliowym kremem na żółtkach), którego w Rosji kochają!

7. Szampan

Otwierany równo o północy, do wznoszenia toastu "S novym godem!". Bez szampana ani rusz!


Wydaje się, że czegoś brakuje? Wódki? :) Wódka oczywiście jest, przewija się na noworocznym stole w każdym rosyjskim filmie, w wielu rosyjskich mieszkaniach i na wielu daczach tego wieczoru, ale nie uchodzi za "must have". Szampan - to tak, ale wódka to już dopełnienie. A u nas w ogóle nie występuje...

Zdjęcie nienajlepsze, ale chodzi o jeszcze jeden element, bez którego wielu Rosjan nie wyobraża sobie świętowania - sylwestrowy Putin w TV :)) Jako tło toastów, stukania się kieliszkami z szampanem i składanych sobie życzeń.


I jeszcze rosyjska krasawica z Dziadkiem Mrozem (zabytkowym!) i Śnieguroczką


Zdjęcia: Siergiej Kuskov

środa, 23 grudnia 2015

Liebster Blog Award dla Bloga polsko-ruskiego :)

Dla tych, którzy nie wiedzą, objaśniam:

Liebster Blog Award to wyróżnienie przyznawane blogerom przez innych blogerów, którzy z jakiegoś powodu lubią dany blog i chcą to zaznaczyć przez przyznanie właśnie takiej nagrody w formie zestawu pytań do blogera. Zabawa ta pozwala bliżej poznać właściciela nadawanych treści, czyli w tym wypadku mnie. :) Jednocześnie akcja działa jak piłeczka, akceptujemy wyzwanie i nominujemy swoich kandydatów, odbijając do nich piłeczkę, czyli wymyślony przez siebie zestaw dziesięciu pytań. I tak dalej.

Dziękuję serdecznie Asi nadającej do nas z Limonki do Rosołu, jednego z pierwszych blogów na mojej liście czytelniczej, która wyróżniła mojego bloga Liebsterem. :) Asia, mama czwórki, nadaje z USA bardzo ciekawe rzeczy na temat życia w Stanach, z nutką meksykańską, a przy okazji można poznać jej sposoby na to, "jak wychować i nie zwariować" w USA. Bardzo fajny blog i fajna Asia :))

Jako prezent świąteczny, w przeddzień Wigilii, podejmuję wyzwanie i odpowiadam na pytania poniżej :)

1. Co jest na twoim stoliku nocnym?

Telefon podłączony do ładowarki (telefon Męża), butelka wody, czasem książka lub czytnik, jakaś spinka do włosów. Resztę trzymam w szufladzie, a przynajmniej staram się, bo nie lubię bałaganu na zewnątrz ;)
 
2. Zakładając, że dożyjesz, jak chciałabyś widzieć siebie w wieku 85 lat?

Pełną przeżytych doświadczeń (w tym podróży w różne zakątki świata) i chętną na jeszcze, z ciągle tak samo kochającym i troskliwym Mężem u boku, z samodzielnymi już dziećmi i wnukami. Mam nadzieję, że zanim się zestarzeję, to wymyślą już serum na wieczną młodość, a przynajmniej nieśmiertelność ;) W skrócie - w wieku 85 lat chciałabym być wciąż młoda, piękna, zakochana, pełna życia, mądrzejsza o te parędziesiąt lat, najlepiej bogata, szczęśliwa. I być wzorem dla wnuków :))

3. Jaką kawę pijesz?

Przeważnie naturalną, zaparzaną, czasami rozpuszczalną, ale jak już, to tę z kremową pianką. Ulubione kawy - Jardin, Paulig, Lavazza, Dalmayr, Nescafe Sensazione Creme.

4. Jedna rzecz, którą zawsze odkładasz na potem.

Czytanie książek. :(

5. Zawsze się uśmiecham, kiedy…

Dostaję komplement.
 
6. Chciałabym, żeby dziesięć lat temu ktoś powiedział mi, że…

Rosyjski mi się przyda.

7. Prezent, który naprawdę chciałabyś otrzymać.

Już go otrzymałam :)
 
8. Gdybyś miała urodzić się jako zwierzę, byłabyś…

Kotem!!
 
9. Co zrobiłabyś, gdybyś miała czapkę-niewidkę?

Albo coś bardzo pożytecznego dla siebie (w stylu - wyrobiłabym sobie sama rosyjski paszport, żeby uniknąć całego biurokratycznego piekła), albo po prostu używałabym jej w celach rozrywkowych, czyli stałabym się chochlikiem, który wycina niewinne żarty.
 
10. Jedno miejsce na świecie, które bardzo chciałabyś odwiedzić.

Jest wiele takich miejsc, ale w najbliższych planach chcę bliżej poznać Rosję - Petersburg, Soczi, Syberia, Bajkał.
 
11. Lody czekoladowe, waniliowe czy owocowe?

Waniliowe!


Ze swojej strony do Liebster Blog Award nominuję blogi:

Grecka Oliwka
Hominem Quaero
ParisMoskwa
Ronjapl
Dailylifepleasures

Oto pytania dla Was:

1. Męski zarost - tak czy nie?
2. Dostajesz jeden wolny dzień, z którym możesz zrobić, co tylko chcesz, dzień wolny od obowiązków i trosk. Jak go spędzisz?
3. Na pewno jest książka, którą czytałaś przynajmniej 2 razy. Jaka to książka?
4. Czy jest jakiś film, który mogłabyś oglądać w nieskończoność? Jeśli tak, to co Cię w nim tak kręci?
5. Najlepszy sposób na relaks po ciężkim dniu to...
6. Czy masz jakieś zwyczaje ewidentnie przejęte od rodziców? Jeśli tak, to jakie?
7. Jakim daniem zareklamowałabyś naszą ojczyznę? :)
8. Jedno słowo lub fraza, które według Ciebie najlepiej określa kraj, w którym żyjesz.
9. Wygrałaś milion dolarów na loterii, co zrobisz z pieniędzmi?
10. Gdybyś mogła, to co byś zmieniła w aktualnej polityce (krajowej lub międzynarodowej)?
11. Jak to się stało, że zostałaś blogerką?

Miłej zabawy ;-)

A wszystkim Czytelnikom życzę Wesołych Świąt!! Wszystkiego dobrego, moi mili ;)

wtorek, 15 grudnia 2015

10 najciekawszych rosyjskich prezentów na Nowy Rok

Za oknem śladowe ilości śniegu, który co napada, to się topi, i tak od października, a tymczasem nieuchronne coraz bliżej - Boże Narodzenie i Nowy Rok. Wybraliście już prezenty dla najbliższych? My w dużej mierze zdaliśmy się na zakupy internetowe, żeby oszczędzić czas i siły (i nerwy) na podwójne świętowanie - polskie i rosyjskie. Podczas poszukiwań w rosyjskim internecie natknęłam się na parę dziwnych pomysłów na podarki i tak zrodził się ten post. Oto moja własna lista najdziwniejszych, najgłupszych, najbardziej interesujących lub po prostu godnych uwagi ROSYJSKICH PREZENTÓW NOWOROCZNYCH.

1. Zestaw żołnierza Armii Rosji - dzienna porcja żywieniowa

Czyli autentyczny prowiant każdego żołnierza rosyjskiej armii, wartość odżywcza ok. 6 tys. kcal. W Rosji wielu mężczyzn w praktycznie każdym wieku ma bzika na punkcie wojska, a takie paczuszki świetnie się sprzedają. Kupują zarówno ci, którzy od wojska się wymigali, co nie przeszkadza im być fanem samej idei militarii, jak i ci, którzy wojsko przeszli, a Rosjanie z natury są bardzo sentymentalni, więc na taki prezent niejednemu łezka się w oku zakręci. Dodatkowo zestaw jest tani, choć oferty sklepów i osób prywatnych wachają się od 400 do 2 tys. rubli!



Zdjęcia: avito.ru


2. Minigolf do użytku w toalecie

No cóż tu dużo mówić...



Zdjęcie: magicmag.net

3. Wygodny zestaw "Ukryte zagrożenie"

"Każdy mężczyzna zawsze powinien mieć przy sobie nóż..." - informuje opis. Dzięki oferowanemu zestawowi ci mężczyźni, którzy z różnych powodów nie nosili ze sobą zwykłego noża, teraz mogą mieć bezpieczeństwo i wygodę w jednym...



Zdjęcie: magicmag.net

4. Naścienna mapa podróżnika (do zdrapywania)

To akurat jest super dla tych, co dużo jeżdżą po świecie. Wieszacie taką mapę na ścianie i zdrapujecie tylko te miejsca, które już odwiedziliście, przy okazji można snuć plany na kolejne podboje "nieodkrytych" terenów. Z tym gadżetem każdy może poczuć się odkrywcą :))) Dodam, że to hit sprzedaży.



Zdjęcie: magicmag.net

5. Koc z rękawami na "srogie rosyjskie zimy"

:)))

a do kompletu:

poduszka-grzałka dla nóg



Zdjęcia: bonprix.ru / magicmag.ru

6. Urządzenie dla kontroli podjadania w formie hamburgera...

"Zabawne i bardzo pożyteczne", jak głosi opis, urządzenie, a w zasadzie wkurzający bibelot za 700 rubli, który przyklejony na lodówkę, ma wyczuwać ruch, czyli nadchodzącego głodnego człowieka, który przyszedł podjadać o późnej porze torty i ciastka. Hamburger przygaduje nieszczęśnikowi, powstrzymując borykającego się z nadwagą przed sięgnięciem po przysmaki, a robi to tak głośno, że, cytuję, "na pomoc przybiega rodzina, łapiąc podjadacza na gorącym uczynku", i wspólnymi siłami odciągają go od lodówki. Czytając opis tego gadżeta, widzę w wyobraźni całą tą niezręczną sytuację, jedyne, co mi się nasuwa na myśl, to że fajnie wymyślili, jak sprzedać tak beznadziejne barachło :)) Wniosek - zastosowanie praktyczne bliskie zeru, ale ubaw po pachy. A sama idea bardziej kojarzy mi się z Ameryką niż z Rosją, która do amerykańskich wynalazków ma ewidentną słabość.


Zdjęcie: ideipodarkov.net


7. Choinka w puszce do własnego wyhodowania

Wprawdzie sprzedawcy sugerują zakup takiego podarka na 8 marca, ale można i prezentować na Nowy Rok, wtedy może dotrwa do kolejnych świąt. :) O co chodzi? Podlewając regularnie zawartość puszki, wyhodujemy sobie własną choinkę. Producent zapewnia, że wyrośnięte już drzewko jest piękne, a ile satysfakcji!



Zdjęcie: ideipodarkov.net

8. Pijana ruletka

Opis rozwala na łopatki. "Dość nudnych toastów, zamiast nich przygotujcie więcej zakąsek, zatroszczcie się o wystarczającą ilość alkoholu, najlepiej różnych gatunków, dla bardziej urozmaiconej gry, wasi goście jeszcze długo będą wspominać tę imprezę! Kieliszki specjalnie są niewielkiego rozmiaru, żeby goście jak najdłużej nie wypadli z gry!" No cóż, z takiego prezentu niejeden się ucieszy :)) Okazuje się, że podobnych do tej gier jest ogrom, widać, że mają wzięcie!


Zdjęcie: ideipodarkov.net

9. Medale, ordery, odznaczenia...

Ach, ten poradziecki sentyment do odznak... Wiele starszych osób trzyma w domu, w honorowym pudełeczku skarbów, wszystkie odznaki, jakich nazbierali w przeszłości. Rosyjskiego dziadka czy babcię na prawdę można by poradować takim podarkiem z własną dedykacją, może wydaje się to tandetą, ale Rosjanie (zwłaszcza starsze pokolenie) to lubią! Jeśli z dumą pokazują medal przodownika pracy, to co dopiero medal najlepszego dziadka na świecie albo babci, która piecze najlepsze bliny?


Zdjęcie: ideipodarkov.net

10. Zestaw dzienna racja żywieniowa dla kosmonauty

Tak wyszło, że listę podarków otwierał zestaw dla żołnierza Armii Rosji, a zamyka ją podobny zestaw dla kosmonauty. Bo Rosjanie na punkcie kosmosu też mają bzika :)



Zdjęcia: astrozona.ru

Przekopując Runet w poszukiwaniu prezentów, znajdzie się jeszcze dużo więcej zaskakująco udanych, głupich albo odważnych pomysłów. My, jak co roku, stawiamy przede wszystkim na praktyczność :-)

A Wy? Skusilibyście się na któryś z podarków z powyższej listy?

czwartek, 10 grudnia 2015

Legalny pobyt w Rosji - co to jest RVP i jak je wyrobić?

Zastanawiasz się nad przeprowadzką do Rosji i nie wiesz, od czego zacząć? O ile nie wysyłają Cię tam na kontrakt, musisz sam/a sobie zorganizować załatwianie stałego pobytu, a pierwszy stopień wtajemniczenia to właśnie tzw. RVP, czyli "razreszenie na vriemiennoje prożiwanie" - pozwolenie na pobyt tymczasowy.

RVP to dokument, który daje obcokrajowcowi możliwość legalnego przebywania, przemieszczania się i pracy na terytorium Federacji Rosyjskiej w określonym terminie (z reguły RVP wydawane jest na 3 lata).

Wizy oferują nam ograniczoną możliwość przebywania na terytorium Rosji. Wiza turystyczna do 30 dni, przy czym nie można wyrobić jej częściej niż 2 razy w roku, wiza biznesowa - do pół roku pobytu rocznie, wiza pracownicza - do 3 lat. Na próbę - można pojechać na wizie, ale jeśli sytuacja życiowa ewidentnie wskazuje na to, że prędzej czy później i tak będziemy chcieli zalegalizować pobyt w Rosji, to lepiej zacząć myśleć o tym, co jest potrzebne do ubiegania się o RVP.

Ubiegać się o pozwolenie na pobyt tymczasowy może każdy. Należy w tym celu złożyć komplet dokumentów w odpowiednim dla miejsca przebywania w Rosji FMS (służby migracyjne). Np. w Moskwie takich miejsc jest wiele, dla każdego rejonu, załóżmy, że łącznie więcej niż 30.

Komplet dokumentów do złożenia

- notarialne tłumaczenie paszportu + kopia oryginału

- zaświadczenie z polskiego sądu o niekaralności + tłumaczenie notarialne

Uwaga! Wszystkie tłumaczenia notarialne wykonujcie w Rosji.

- certyfikat ze znajomości j. rosyjskiego, podstaw historii i prawa - o tym, jak go nabyć, tutaj

- zaświadczenie medyczne o negatywnym teście na HIV i braku chorób skórnych (i jakichśtam jeszcze, dokładnie nie pamiętam, dokument nazywa się po prostu "medicinskaja sprawka", a w klinikach, które wykonują te badania do RVP, wiedzą, o co chodzi)

! Nie róbcie tych badań w Polsce, FMS akceptuje tylko te wykonane na miejscu i w swoim rejonie - czyli jeśli składacie dokumenty w Moskwie, to klinika też ma być z Moskwy. Dodam, że badania są płatne, ceny się zmieniają, ja płaciłam ok. 2 tysiące rubli. A cała "komisja lekarska" polega na pobraniu krwi. Wykaz miejsc, w których można odbyć badanie, zdobędziecie w odpowiednim FMS-ie (odpowiednim dla adresu przebywania w Rosji)

- potwierdzenie opłaty wydania RVP - u mnie (2014) 1600 rubli

- wypełniony wniosek o wydanie RVP - dostępny na stronie internetowej FMS

! Wypełniajcie dokładnie, czytelnie, bez kreślenia. Rosyjskie urzędy czepiają się, jeśli dokumenty wypełnione są niedbale. Jeśli się pomylicie, lepiej zacząć od nowa na nowym egzemplarzu, niż ryzykować nieprzyjęcie dokumentów z tak błahego powodu.

- karta migracyjna (kopia) - czyli to, co wypełniacie już w samolocie przed każdym przekroczeniem granicy z Rosją lub na lotnisku

- zaświadczenie o meldunku w Rosji (kopia) - robione w FMS, a nie na poczcie, KONIECZNIE, bo mogą być problemy

Ja na problem natrafiłam właśnie w tym miejscu. Sprawa niby prosta, na podstawie karty migracyjnej i paszportu każdy obcokrajowiec przyjeżdżający do Rosji na więcej niż 3 dni podlega obowiązkowi rejestracji, którą rzadko kto wykonuje w FMS, a raczej idzie się na pocztę, wypełnia parę kartek i po zatwierdzeniu przez pracowniczkę poczty wysyłane jest zawiadomienie do FMS, że taki i taki człowiek przybył do Rosji na tyle i tyle dni, będzie mieszkał tu i tu, od-do. I my zawsze w ten sposób sprawę załatwialiśmy. Okazuje się, że system wcale tak dobrze nie funkcjonuje, bo po około 2 miesiącach od wysłania zawiadomienia w FMS rozłożyli ręce, bo informacji o moim przybyciu nie było jeszcze w bazie... Kłopot polega na tym, że nie można drugi raz wysłać czy nawet złożyć osobiście tego samego zawiadomienia, musi widnieć we wniosku już inny adres, którego wymyślić sobie nie można, więc trzeba załatwiać kogoś znajomego, kto poręczy, że owszem, pod tym adresem przebywasz. Z całego serca więc nie radzę, przejdźcie się lepiej osobiście do FMS, a będzie pewność, że zawiadomienie trafi do ich bazy... A przynajmniej jest na to większa szansa :-)

- zdjęcia jak do wizy (jeśli się nie mylę, to 3 sztuki)

- akt ślubu z obywatelem/obywatelką Rosji - specjalnie wymieniam na końcu, bo jest to rzecz fakultatywna (żeby starać się o RVP, nie jest konieczny ślub z Rosjanką/Rosjaninem), aczkolwiek to właśnie dokument-gwarancja, że RVP dostaniemy, a mam też wrażenie, że małżonkowie krócej czekają, bo znam już kilka przypadków, że RVP dla żon/mężów gotowe było już po 3 miesiącach, a nie, jak informują FMS-y, po pół roku. Jeśli akt jest w j. polskim, to obowiązkowe jest tłumaczenie notarialne.

Załatwianie pobytu tymczasowego w Rosji nie należy do procesów łatwych, szybkich i przyjemnych, trzeba mieć tego świadomość. Główna trudność to uzbieranie wszystkich dokumentów i dostanie się do "okienka", bo ludzi chcących zalegalizować pobyt jest mnóstwo, głównie Ukraińcy i mieszkańcy byłych republik radzieckich oraz państw wokół. Przeważnie są to ludzie dobrze mówiący po rosyjsku, co mnie trochę przeraziło, kiedy wiosną 2014 stawiałam tu swoje pierwsze kroki :) Kolejki w FMS-ach przeważnie są ogromne i rządzą się swoimi prawami, istnieją również zapisy elektroniczne, jednak gdy spojrzeć na terminy, mogą się one okazać zbyt odległe, więc jeśli już, to zapisujcie się przed skompletowaniem dokumentów. Od niedawna funkcjonuje też całkiem przyzwoita infolinia FMS, która udziela wszelkich informacji telefonicznie.

Złożenie dokumentów o RVP i ich zaakceptowanie to już 90% sukcesu, więc częściowo można odetchnąć z ulgą. Po zatwierdzeniu kompletu dostajemy jako dowód kwitek z informacją o dacie złożenia dokumentów i numerem sprawy, której status rozpatrzenia można sprawdzić na stronie internetowej FMS. O samym odbieraniu RVP i tym, co robić po, dowiecie się w następnej części. 

Zdjęcie: własne

czwartek, 3 grudnia 2015

Płochaja primieta, czyli o zabobonach w rosyjskiej kulturze...

Wierzycie w zabobony? Piątek 13., ogólnie pechowa 13-stka, czarny kot przynoszący pecha, zdejmowanie pierścionka z palca komuś wróży kłótnię itp.? Wydaje się, że w polskiej kulturze występuje tego bardzo dużo, nic bardziej mylnego! Z prawdziwym ogromem wszelkiego rodzaju "plachich primiet", czyli złych znaków, zetkniecie się w Rosji - tu to dopiero jest raj zabobonów, których ilość i częstotliwość występowania praktycznie w każdej sferze życia czasami graniczy z absurdem, tak jakby świat zbudowany był z samych pułapek, a żeby przetrwać i nie narobić sobie biedy, trzeba posiąść dokładną instrukcję, czyli listę rzeczy, których NIE NALEŻY ROBIĆ. A co gorsza, ludzie w to wierzą, i choć część tych tricków starają się realizować, o drugiej połowie "czarnej listy zachowań" w ogóle nie wiedząc.

Dla mnie zabobony w Rosji to jedna z tych rzeczy, do których się chyba nie przyzwyczaję :) Nieustannie mnie dziwią i śmieszą, pojawiają się znienacka, coraz to nowe, a wiarą w nie przesiąknięte jest całe tutejsze społeczeństwo - od nastolatków po seniorów. Wielu ludzi panicznie boi się liczby 13, do tego stopnia, że kiedy dostają miejsce w samolocie z tym numerem lub klienta nr 13 (tam gdzie ich numerują, np. w bazach), czy cokolwiek innego z motywem trzynastki, to starają się wymigać - zamienić miejsce, nie obsłużyć klienta, uciec od tego numerka, żeby uniknąć... nieszczęścia.

Co napawa mnie optymizmem i wiarą w to, że nie wszyscy w Rosji trzęsą się na słowo "plochaja primieta" - w jednym z seriali komediowych, a właściwie jest to taki krótki, skeczowy zapełniacz między programami, tematem przewodnim są właśnie zabobony i strach przed nimi. W każdym odcinku para młodych na ślubnym kobiercu próbuje się pobrać, ale co chwila na przeszkodzie staje im jakiś zabobon, przez co odkładają ślub już od pięciu lat. Serial oczywiście pokazuje problem w nadnaturalnym, miażdżącym rozmiarze i ze śmiechem w tle.

Dlaczego Rosjanie tak bardzo wierzą w zabobony? Jest to tylko jeden z elementów mentalności Rosjan składający się na ogólną wiarę w zjawiska nadprzyrodzone. Polacy też kiedyś bardziej wierzyli w takie rzeczy, w ogóle jest to element charakterystyczny dla Słowian, z tym że tutaj jeszcze się trzyma, a w Polsce już nie. Powodów jest wiele. Tutaj nikt się nie przejmuje, że nie wypada wierzyć w "złe znaki", bo ktoś powie - "jakie złe znaki, co ty, zacofany jakiś?". Dochodzi do tego tzw. kryzys człowieka postsowieckiego, czyli szukanie wiary zastępczej, bazy, która się nie zmienia, przekazywanie swoich tradycji i obyczajów dalej, dzieciom, wnukom. Wpływ na popularność mistycyzmu ma na pewno też napływ ludności z dalszego wschodu i ich kultury, rozprzestrzenianie się i wchłanianie różnych elementów obyczajowych. A Polska? Jako część "Zachodu" nie przystoi jej praktykować magii i wierzyć w zabobony, choć na pewno jeszcze gdzieś w górach, lasach, na peryferiach, tam, gdzie zatrzymał się czas, mieszkają babuszki i dzieduszki, którym bliskie jest takie nadnaturalne pojmowanie świata i zła, które się na nim dzieje. Polacy nie mieli też do czynienia z globalnym i niespodziewanym rozpadem wartości, w które wierzyli, a który w Rosji nastąpił wraz z upadkiem ZSRR. Nie ma w Polsce też tak silnego napływu imigrantów o mistycznych upodobaniach, więc sfera magii, a tym samym środowisko dla rozwijania się zabobonów, zamiast rozwijać się, umiera. Dobrze to czy źle? Ciężko powiedzieć, bo strach przed czymś zawsze wiąże się ze stresem, więc z jednej strony dobrze, że Polacy nie odczuwają strachu przed "złymi znakami", ale tak ogólnie strachu to z życia nie eliminuje, bo każdy się czegoś boi. Z drugiej strony coraz częściej słychać głosy, że Polacy przestają wierzyć już w jakikolwiek świat nadprzyrodzony, co prowadzi do śmierci samej religii, a w państwie wiary kościoły świecą pustkami. Może początek tego procesu zaczął się właśnie wraz z powolnym umieraniem wiary w zabobon?

To kilka luźnych, osobistych refleksji, i ten trop myślenia wcale nie oznacza, że Rosja, wierząc w zabobony, jest bardziej religijna niż Polska, i że coś z tego ma. Już tak się złożyło, że wschód pielęgnuje na bieżąco element mistyczny, przez co wszelkie zabobony mają znakomite podłoże, aby się rozwijać. Morał jest taki, że pod tym względem dwa słowiańskie narody się różnią - dla jednych "zły znak" to sprawa poważna, dla drugich powód do śmiechu, czy w skrajnie złośliwych opiniach - dowód zacofania.

Zdjęcie nieprzypadkowe. Ogłoszenie na przystanku. Firma oferuje usługi czyszczenia m.in. poduszek. W ofercie opisane zalety korzystania z usługi - jako jedną z nich wymieniono usunięcie  z poduszek przedmiotów nakładających klątwę na jej posiadacza. Myślicie, że się wygłupili? Gwarantuję Wam, że przez to jedno dodatkowe zdanie liczba klientów na wykupienie serwisu wyczyszczenia wszystkich poduszek w domu wzrosła! Bo przecież każdy ma jakieś problemy, skąd wiesz, że to nie działanie klątwy nałożonej na ciebie przez zazdrosną sąsiadkę lub teściową?



A o kryzysie człowieka postsowieckiego można poczytać np. w książce Spokojnie. To tylko Rosja Igora Sokołowskiego, którą miałam przyjemność czytać dzięki Wydawnictwu MG.

Zdjęcie: własne