wtorek, 13 czerwca 2017

Składamy dokumenty na pobyt 5-letni w Rosji

Lista dokumentów do złożenia na vid na żytielstwo (5-letni pobyt, kolejny stopień wtajemniczenia po 3-letnim RVP). Procedurę składania dokumentów na VNŻ można rozpocząć po pół roku od otrzymania RVP. Czyli jeśli dostaliśmy RVP np. w grudniu, to w czerwcu możemy już zacząć wyrabiać to drugie - bo lepiej mieć to z głowy i na pewno się ze wszystkim wyrobić.

1. Oryginał notarialnego tłumaczenia paszportu (tłumaczenie robione w Rosji, koszt ok. 1500 rubli) + paszport do wglądu.
2. Certyfikat z egzaminu z podstaw historii Rosji, prawa i języka rosyjskiego (koszt ok. 5 tysięcy rubli, ja robiłam w RUDN).
3. Zaświadczenie lekarskie. Tutaj polecam CityMed, bo wiem że niektórzy mają problemy z tą "sprawką". Przychodzimy do kliniki i mówimy, że potrzebujemy sprawkę do FMS. Pobierają nam krew w 2 fiolki i załatwione, NIC WIĘCEJ NIE TRZEBA, żadnych ginekologów, psychiatrów itd., na zaświadczeniu mamy potwierdzenie braku chorób wenerycznych, skórnych, psychicznych, hiv itd., ale na prawdę wystarczy tylko pobranie krwi, ja byłam 2 razy (raz przed RVP, raz przed VNŻ) i ani razu nie badali mnie "do suchej nitki". Koszt zaświadczenia ok. 3 tysiące rubli.
4. Jeśli pracowaliście - zaświadczenie 2NDFL z księgowości.
5. 2 zdjęcia.
6. Podanie-formularz, tzw. zajawlenie. UWAGA! Warto skupić się na tym punkcie i zrobić je maksymalnie dobrze, a najlepiej skorzystać z pomocy firmy, która Wam wypełni poprawnie to 4-stronicowe "zgłoszenie. Kosztuje to 1000 rubli, a będziecie mieli pewność, że wypełnione będzie poprawnie.
7. Potwierdzenie opłaty urzędowej, tzw. poszlina.
8. Opcjonalnie cała reszta dokumentów, które nam wydali w Rosji - INN, SNILS, oryginały i kopie innych dokumentów - akt ślubu, coroczne potwierdzenia pobytu. Dlaczego warto to mieć ze sobą? W Sacharowie spotkacie się z biurokracją w najczystszej postaci, brak jakiegoś oryginału lub kopii może kosztować Was wiele - odeślą Was z kwitkiem i już tego dnia nic nie załatwicie, trzeba będzie brać nowy numerek na za tydzień na przykład.

Generalnie na stronie FMS jest spis dokumentów, wszystko, co tam jest napisane, jest zgodne z prawdą :-) Wyrabianie vida na żytielstvo

Na skompletowanie dokumentów zejdzie przynajmniej tydzień, poczekać trzeba na wyniki egzaminu i badania krwi, ewentualnie na 2NDFL z pracy. WAŻNE! Przy wyrabianiu wszystkich zaświadczeń za każdym razem uważnie sprawdzajcie, czy nie ma pomyłek, np. literówek w nazwisku, braku drugiego imienia, złego adresu zamieszkania - sprawdźcie wszystkie szczegóły, bo jak gdzieś przeoczycie błąd, to oni w Sacharowie na 100% go znajdą i odeślą Was po numerek na inny dzień, oni na miejscu nic Wam nie poprawią, nie wydrukują, tak już funkcjonują, że jeśli przyniosłeś z błędem, to odpadasz i jedź sobie jeszcze raz.

A więc wszystkie dokumenty, jakie wyrobicie, muszą być zgodne z danymi z paszportu i tłumaczeniem notarialnym. U mnie się przyczepili nawet do tego, że w paszporcie i tłumaczeniu mam organ wydania WOJEWODA WARMIŃSKO-MAZURSKI /1/, a w "zajawlieniu" bez tej /1/.

Ale "odpadłam" na czymś innym. W rubryce rodzeństwo w "zajawce" wpisałam tylko miasto, nie podałam ulicy i numeru domu. Odesłali mnie z kwitkiem, podkreślając, chyba żeby mnie dobić, że oprócz tego nie ma żadnego błędu i w ogóle mołodcy. Ha-ha.

Jakkolwiek strasznie by to nie brzmiało, warunki przyjmowania papierów zmieniły się na lepsze, przede wszystkim dlatego, że zrobili cywilizowane centrum przyjmowania dokumentów w tym Sacharowie. Jest stołówka, są toalety, są siedzenia, automaty z piciem i przekąskami. Nie śmierdzi, nie trzeba walczyć o miejsce siedzące, bardzo to wszystko przypomina lotnisko. Numerki wyświetlają się na ekranach. Warto wziąć ze sobą książkę, bo bywa, że posiadówa jest długa. Za pierwszym razem w środku siedzieliśmy 4 godziny i potem jeszcze z 1,5 w kolejce po numerek na za tydzień. Za drugim razem chyba 3 godziny i do domu.

Zdjęcie ze środka.



Przyjeżdzajcie wcześniej, żeby się nie spóźnić, ale miejcie na uwadze to, że do środka wpuszczą Was 20 minut przed czaem, który macie na "talonie". I właśnie - talonu nie zapomnijcie ze sobą mieć.

Po wpuszczeniu do środka przechodzicie kontrolę, potem wpuszczają Was do tej poczekalni z ekranami, gdzie będziecie czekać na swoją kolej. Czekacie na pierwsze pojawienie się Waszego numerka, po czym podchodzicie do odpowiedniego okienka, gdzie nastąpi "wstępna selekcja". Jeśli osoba z okienka nic nie znajdzie podejrzanego w papierach, przekazuje je inspektorowi, a Wam każe czekać. I to czekanie może potrwać kilka godzin, bo w tym czasie gdzieś za ścianą z mikroskopem od deski do deski ktoś przegląda Wasze papiery z nadzieją na to, że znajdzie błąd. Jeśli znajdzie, to kiedy już ponownie zaświeci się Wasz numerek, oddają Wam dokumenty i idziecie po numerek, bo już tego dnia nic nie wskóracie. Jeśli nic nie znajdą, to informują Was o przyjęciu dokumentów, że 3-6 miesięcy oczekiwania i do widzenia. Można świętować!

Na razie chyba tyle wystarczy, jak coś mi się przypomni, to dopiszę w następnym odcinku.

wtorek, 6 czerwca 2017

RVP i WNŻ - zmiany, zmiany, zmiany

Tak jak wspominałam, jestem już po.

Złożyłam dokumenty na VNŻ, a raczej przyjęli mi je! Licznik ruszył, za 6 miesięcy albo wcześniej będzie "paszporcik" (bo VNŻ to już nie stempel w paszporcie, a dodatkowa książeczka).

Moi drodzy, otóż wszystko się pozmieniało z załatwianiem pobytu.
Chodzi o Moskwę.

Od pewnego czasu wszyscy, którzy chcą mieć legalny pobyt i meldunek w MOSKWIE (nie dotyczy podmoskowia), składają dokumenty w JEDNYM FMS. W wielkim kompleksie rozmiarów lotniska, który znajduje się ZA MOSKWĄ, w mieście Sacharowo, około 50 km od stolicy. Dojazd nie jest problemem - jeżdżą autobusy, kursują nielegalne taksówki (bezpieczne, chłopaki z Tadżykistanu chcą zarobić) i półlegalne marszrutki (z tabliczką ZAMÓWIONA, ale faktycznie to naganiają ludzi i dopiero wyruszają).

Testowałam wszystkie rodzaje przejazdów, bo byliśmy tam z Mężem 3 razy. Polecam Tadżyków, są najszybsi. Ale lepiej wybierać większy samochód, bo wychodzi 150 rubli za osobę. Raz się nacięliśmy i musieliśmy zapłacić po 300, bo samochód mały był i mniej ludzi wlazło.

Tak, z lokalizacją wszystko mniej więcej jasne. Dojeżdżamy do metro Annino w Moskwie i wpadamy w ręce Tadżyków, którzy wiedzą, po co tu jesteś. Łowimy taksówkę po 150 i siadamy wygodnie. Za 30-40 min jesteśmy w Sacharowie pod samym FMS.

Pierwsza wizyta to wzięcie talonu, numerka z datą pierwszej próby złożenia dokumentów. Różnie bywa, czasem wydają numerki już na za kilka dni, mi w lutym wydali na maj... Ciężko pojąć, ale możliwe że z tymi, którzy je wydają, można ustalić jakąś dalszą datę, bo przecież trzeba przygotować dokumenty na tą datę, a to troszkę trwa.



A więc dostajemy numerek np. na za miesiąc i to tyle na ten dzień, można się zwijać do domu.
I szykować dokumenty.

WAŻNE
Przed wejściem do FMS kilka razy przechodzi się kontrolę, ochroniarze bardzo dokładnie sprawdzają, lepiej niż na lotnisku. I bez problemu wpuszczają z małżonkiem/ą.
I nie bójcie się, jak by to wszystko nie brzmiało, sytuacja ze składaniem dokumentów zmieniła się na lepsze, już nie ma tych sławnych kolejek i koczowania po kilka dni w namiocie pod budynkiem (takie legendy chodziły). Nie jest superłatwo, ale jest dobrze i możliwie!

Wzięliśmy numerek i lecimy do domu (polecam na powrót marszrutkę, tą półlegalną, też jedzie szybko, stoi na terenie FMS, naprzeciwko wyjścia z drzwi WNŻ/RVP, dojeżdża albo do Annino w Moskwie albo Tiepłyj Stan).

Ciąg dalszy w następnym odcinku naszej telenoweli "Chcę mieszkać w Moskwie".

Wieczna moskiewska jesień

Coś z tym latem w Rosji  nie tak. Niektórzy już zwątpili, że w ogóle nastąpi. Za oknem wieczna moskiewska jesień. Na zielono.

W ubiegłym tygodniu przez Moskwę "przetoczył się" huragan, zabrał życie kilkunastu osobom, powyrywał tysiące drzew, zniszczył setki samochodów, pozrywał trakcje i przewody elektryczne. Ot taka zadyma w przededniu startu kalendarzowego lata. Wracając z pracy tego dnia, podziwialiśmy drzewa, w końcu nieczęsto można zobaczyć je od spodu.





Straszny żywioł. Od tego pamiętnego dnia Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych nie przestaje dmuchać na zimne i rozsyła ludziom SMS-y z ostrzeżeniem, że dzisiaj może być huragan, grad, burza itd. Tamtego dnia nie dostałam SMS-a.

Zaproponowano też karanie synoptyków (mandaty), którzy podają nieprawidłowe prognozy pogody... Pomysł raczej nie przejdzie, bo ponoć synoptycy i tak mało zarabiają, a poza tym podobna praktyka już funkcjonuje i "pomyłkowiczom" odbiera się premie. Dobrze, że nie jestem synoptykiem. I nie zdziwię się, jeśli za parę lat będzie deficyt chętnych w tej branży.

A tymczasem przeszłam drugi stopień wtajemniczenia i z sukcesem złożyłam dokumenty na WNŻ (wid na żytielstwo, pozwolenie na pobyt 5-letni), kolejny papierek po RVP. Szczegółami podzielę się niebawem, bo jest o czym pisać - dużo się pozmieniało!

Pozdrawiam czerwcopadowo z pod koca
I.