poniedziałek, 18 stycznia 2016

Rosjanie lecą do Polski. Czego można się spodziewać przy kontroli paszportowej?

20 grudnia lecieliśmy z Mężem do Polski na święta. Przed podróżą trochę naczytałam/nasłyszałam się historii o tym, jak ciężko teraz Rosjanom przejść kontrolę paszportową, a i bagażowa stała się bardziej nachalna. Ogólnie - że na skutek obecnej sytuacji politycznej zaczęto sprawiać Rosjanom problemy na lotniskach, podejrzliwie się im przyglądać, sprawdzać wszystko, co się da, a w konsekwencji nawet może nie wpuszczać do kraju - w naszym przypadku do Polski.

Tych słuchów niestety w całości nie zdementuję, ale powiem tak: części z Was spadnie kamień z serca, a reszta będzie miała świadomość, co może ich czekać na lotnisku. Celem tego postu nie jest wybicie Rosjanom z głów podróżowania do Polski, bo póki co z Rosji do Polski można podróżować swobodnie, i miejmy nadzieję, że już tak zostanie. Czytajcie więc dalej, ja Was straszyć nie będę! Powiem tylko to, co sama widziałam, a co poniekąd dementuje mrożące krew w żyłach historie Rosjan, których skontrolowano na lotnisku niczym w więzieniu, a i tak na koniec nie wpuszczono do kraju. Bzdura!
Zdjęcie: dlapilota.pl

Tak, daje się zauważyć, że obywatele Rosji podchodzący do kontroli paszportowej spędzają tam więcej czasu niż na przykład rok temu. Co nie przekłada się na liczbę podróżujących. Samolot Moskwa-Warszawa był prawie pełen, podobnie w stronę odwrotną. Kolejka do kontroli paszportowej w Warszawie: Polacy pokazują paszport i przechodzą, a kiedy przychodzi kolej na Rosjan, to oczekiwanie się wydłuża. Mowa o Rosjanach podróżujących samotnie, czyli bez wsparcia w postaci Polki/Polaka. Kobieta w wieku około 50 lat z nastoletnim dzieckiem spędziła przy okienku jakieś 10 min, ale oczywiście tam się nie rozbierała, kontrolerka sprawdzała coś w komputerze, widziałam, że sprawdzali też elektronicznie odciski palców, jakaś rozmowa i tyle. Pamiętam, jak mój Mąż leciał do mnie poraz pierwszy. Jechałam właśnie na lotnisko, kiedy zadzwonił telefon - numer należał do niego. Odbieram, a tam kobiecy głos wita się ze mną po polsku i zaczyna przesłuchanie: a czy pani wie, że gość z Rosji do pani leci, a proszę podać jego imię i nazwisko, a gdzie będziecie przebywali i mnóstwo innych pytań. Ledwo żywa ze strachu pytam się, czy coś się stało, zdenerwowało mnie to, że dzwoni z jego telefonu, a ona: a nic, pan przeszedł kontrolę, dziękuję, do widzenia. Wszystko ok, takie mają procedury, rozumiem, ale po co naciągać Rosjanina z rosyjskim numerem na rozmowę krajową? W całej tej historii to jest właśnie nieprzyjemne, pierwszy kontakt mojego Męża z Polakami i już go naciągnęli na kilkadziesiąt złotych.

Tak więc trzeba nastawić się na taką sytuację, że granicznicy wykonają telefon kontrolny do osoby, którą Rosjanin poda jako tą, z którą będzie spędzał czas w Polsce. Nie warto kłamać. Jeśli jedziecie na wizie turystycznej do narzeczonej, to nie wymyślajcie, tylko powiedzcie, że jedziecie do narzeczonej. Granicznicy mają dar wyłapywania takich kłamstewek, a wtedy jeszcze bardziej jątrzą sprawę i z minuty na minutę są coraz mniej milsi.

Na co musicie więc być gotowi - na to, że podchodząc do okienka, granicznik najpierw wnikliwie się Wam przyjrzy, potem może zadawać pytania, poprosić o odciski palców, zadzwonić do osoby, która według Was ma się zająć Wami w Polsce, żeby sprawdzić, czy nie kłamiecie. Bądźcie pewni siebie i mówcie prawdę, humor też może się przydać, choć bez przesady oczywiście.

A teraz deser, czyli Mąż Rosjanin, żona Polka. Kiedy przyszła nasza kolej, puściłam Męża przed sobą, żeby w razie czego móc mu pomóc. Zaopatrzyliśmy się w cierpliwość, choć oboje się denerwowaliśmy. Podszedł do okienka, został wnikliwie obejrzany, po czym zapytano go: po co pan przyleciał do Polski? On na to, że z żoną Polką na święta do rodziny (po polsku). I tu padło spojrzenie na mnie. Pomachałam pani za szybą, żeby nie było wątpliwości. Nie odmachała niestety, ale Mąż po chwili przeszedł przez bramkę, a mi kamień spadł z serca. Sprawdziła mi paszport, poprzyglądała się i za chwilę dołączyłam do mojego Rosjanina "po drugiej stronie". Udało się! Nie taki diabeł straszny... Rosjanie podróżujący z małżonką/małżonkiem obywatelstwa polskiego mają ewidentnie łatwiej.

Gdyby nie te złowieszcze opowieści, których naczytałam się przed podróżą, pewnie nawet ten post by nie powstał. Chciałabym jednak podzielić się własnym doświadczeniem z Wami, bo być może też ktoś kiedyś coś od kogoś usłyszał i stresuje się podróżą, tą kontrolą graniczną czy bagażową. Nie ma się czego bać! Kontrola graniczna może i jest intensywniejsza, ale bez przesady. Jak ktoś nie ma nic do ukrycia, to na prawdę może nie przejmować się tym etapem podróży. A kontrola bagażowa - taka jak zawsze. U nas: 2 kontrole w Szeremietiewie, w drugą stronę jedna w Warszawie. I tyle. Jeśli ktoś podróżuje transferem, to pewnie czeka go jeszcze jedna kontrola bagażowa w Warszawie.

Muszę znowu pochwalić Aeroflot za komfort podróżowania i darmowy lunch. Przerzucili się na ciemny chleb, za co ogromne dzięki! Tradycyjnie, na dowód, że trzymają poziom, ujawniam, z czym była kanapa: suszone pomidory, mięsko, ser, ogórek. Do tego ciepła herbatka z cytryną i sok. Jak tu ich nie kochać? :-) Więcej na ten temat w poście Aeroflot vs. LOT.

A w Polsce lato pod koniec grudnia... "Zimowa" plaża Gdańsk-Jelitkowo.

Zdjęcie: własne


4 komentarze:

  1. Miałaś na myśli m.in. blog Polka w Rosji? Chyba na jej koncie Facebookowym czytałam, że jej męża intensywnie kontrolowali (o ile dobrze pamiętam). Dlatego potem też martwiłam się czy mój wracając po świętach z Moskwy nie będzie miał żadnych nieprzyjemności. Aż się zdziwiliśmy, że ktoś do Ciebie dzwonił gdy Twój mąż pierwszy raz jechał do Polski. Wydawało nam się, że to takie mało prawdopodobne i że robią to gdy ktoś im się wydaje wyjątkowo podejrzany. Dobrze, że dużo łatwiej jest gdy stan cywilny się zmienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, może mój zachowywał się ze stresu podejrzanie przy kontroli :P W każdym razie nerwów się najedliśmy, ale pierwsze spotkanie się odbyło :)) Potem już ani razu nie było telefonów. O tych kontrolach czytałam w kilku miejscach, może te osoby miały po prostu pecha, bo jakoś nie wyobrażam sobie dodatkowej kontroli z powodu bycia obywatelem FR. Tzn. przy okienku nie przeszukują wcale, a przy bagażowej nie wiedzą, skąd jesteś.

      Usuń
    2. I wiesz, właśnie zastanawiałam się, czy Twój nie miał żadnych nieprzyjemności w drodze powrotnej :-) Domyślam się, że bez problemów?

      Usuń
    3. Nie, nie było żadnych problemów na szczęście.

      Usuń