wtorek, 2 września 2014

Czym zajadaja sie Rosjanie, ciag dalszy

Jedzenie w Rosji i obyczaje z nim zwiazane to temat rzeka, po minionym weekendzie po prostu musze do niego powrocic. Mialam okazje zobaczyc od srodka, jak w Rosji wyglada prawdziwa rodzinna impreza (urodziny) w daczy, co sie je, w jakich ilosciach i kolejnosci.

Bardzo waznym elementem otwierajacym taka impreze jest stol z przystawkami, i to nie byle jakimi. Znalazl sie wsrod nich kultowy holodziec, czyli po polsku galareta z nozek, ktorym wszyscy, procz nielicznych wyjatkow, sie zajadali, do tego obowiazkowo wlasnej roboty chrzan. Holodziec w Rosji robi sie z kilku rodzajow miesa i nie dodaje sie do niego warzyw (tylko galareta i duza ilosc miesa). Galareta z dodatkiem np. marchewki czy groszku to juz inne danie.

Kolejna ciekawa rzecz - salatka rosyjska, ktora jest prawie identyczna jak salatka polska, czyli ta warzywna z majonezem, ktora wszyscy znaja ze swoich domow. Roznica jest taka, ze w rosyjskiej obowiazkowo dodaja drobno pokrojone (niemal tak, ze niezauwazalne) mieso, ktore wbrew moim obawom dobrze laczylo sie z reszta skladnikow i bynajmniej nie popsulo smaku salatki.

Prosta i smaczna przystawka to smazone plastry baklazanow z pomidorem i zoltym serem, fajne polaczenie smakow.

Kulki z gotowanego drobiu, ogorka konserwowego (lub kwaszonego), majonezu, pietruszki, obtoczone w starkowanym zoltym serze - bardzo dobre, tanie, sycace, ciekawe, szybkie danie na zimno.

Rollsy z ormianskiego chleba lavasz z serem twarogowym i czerwona ryba w srodku + jakas zielenina. Ta czerwona ryba to jeden z gatunkow zastepujacych zabronionego przez sankcje lososia, lowiona jest gdzies w Rosji, a o ile dobrze pamietam, to jest to pstrag teczowy. Troche sie zdziwilam, bo pstragi, ktore jadlam, mialy zawsze biale mieso, ale poczytalam troche fora wedkarskie i okazuje sie, ze nie jest to jakis ewenement, bo barwa zalezy od karmy. W kazdym razie, do zludzenia ta ryba w smaku przypomina lososia wedzonego, tak Rosjanie radza sobie z brakami czegos, za czym ewentualnie mogliby tesknic. Mozna? Mozna :-)

Do przystawek klasyczny toast szampanem, za jubilata, kazdy z kazdym, nawet jesli do drugiego konca stolu daleko i trzeba przechylic sie przez te wszystkie przystawki - stuknac sie trzeba. I jeszcze jeden toast - za spotkanie. Pozniej jeszcze szereg innych powodow do swietowania, toastow nigdy za duzo.

Takie imprezy w daczy nie oznaczaja 10 godzin siedzenia przy stole, zaraz po przystawkach kazdy sie rozchodzi, kto gdzie chce, na spacer, nad rzeke, do lasu, zdrzemnac sie, poogladac tv, jak komu wygodniej. Pozniej czas na kawe i herbate, oczywiscie nie "na sucho", bo z tortami, czekoladkami, ciastkami - znowu pelen stol, tylko ze slodkosci. I podobnie jak po przystawkach, "czas wolny", odpoczynek, zeby zrobic sobie miejsce na pozny obiad - poki pogoda pozwala, zazwyczaj jest to jakies grillowane mieso z kartoszka. I na koniec jeszcze jedna herbata (i oczywiscie zmiana stolu na slodki).

Oj, ciezko by bylo zachowac figure, gdyby takie imprezy byly czesciej!

A na Nowy Rok juz zobowiazalam sie, ze na stole stanie rowniez bigos :-)   

Zainteresowanym jedzeniem proponuje rowniez Blin, holodziec i kartoszki.


Rollsy z chleba lavasz
Zdjecie: receptvmeste.ru

Holodziec

Zrodlo: foodzona.ru

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz