czwartek, 14 sierpnia 2014

Czy rosyjskie sklepy naprawdę świecą pustkami?

Miało nie być politycznie, ale nie mogę się powstrzymać od komentarza na temat embarga i zalewu Internetu zdjęciami rzekomych pustek w rosyjskich sklepach. Temat w sumie nie do końca polityczny, bardziej interesuje mnie w nim wielka przesada i hiperbolizacja faktycznej sytuacji, co już można uznać za zjawisko społeczno-kulturowe :-)

Na portalu bankier.pl ukazał się wywiad z Polką od dawna mieszkającą w Moskwie, panią Karoliną Skrobotowicz-Keene, która prowadzi między innymi stronę WielkaMoskwa. Dowiadujemy się z niego, że faktycznie są skutki embarga, ale nie w tak wielkich rozmiarach, jak przedstawiają to europejskie media. Owszem, wzrosły ceny, ale nie drastycznie, szczególnie wielkich zmian nie odnotowano w hipermarketach. Część towarów bardziej luksusowych niż niezbędnych do życia zniknie z półek, np. łosoś. Przeciętny mieszkaniec Rosji nie odczuje boleśnie nałożonych sankcji. Problem mają natomiast restauratorzy, którzy już teraz zmuszeni są zmienić menu i dostawców, niektórzy z nich mogą nie podołać tym zmianom i splajtować. Rosyjskie media przedstawiają sytuację optymistycznie, nie przewidują negatywnych skutków embarga, a wręcz mówią, że wyjdzie im to na dobre - bardziej zmotywuje się produkcję własną, w tym rolnictwo. Dobrze wyjdą na tym również kraje takie jak Turcja czy Izrael, w których eksport do Rosji w najbliższym czasie wzrośnie. Na pytanie, czy naprawdę na masową skalę Rosjanie wykupują ze sklepów towary, które niedługo nie będą już importowane, bohaterka wywiadu odpowiada: "Nie, i szczerze mówiąc, to jest nasza europejska propaganda".

Niedługo będę miała okazję osobiście się przekonać, jak to jest :-) Do tego czasu stary towar w sklepach, ten sprzed ustawy, powinien się już skończyć.

Cały wywiad dostępny na: bankier.pl 
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz