wtorek, 22 lipca 2014

W wielkim mieście na co dzień

Jak mieszkają Rosjanie? Jakie są ceny mieszkań i ile wydaje się na życie? Na te oraz inne pytania odpowiedź znajdziecie poniżej :-)

Na weekend ucieka się do daczy, ale jakoś ten tydzień roboczy trzeba w wielkim mieście przeżyć. Plus nie każdy ma daczę. Mieszkania Rosjan mają różny standard, jak wszędzie, zależnie od wielu oczywistych czynników, przede wszystkim majętności i priorytetów, bo niektórzy, aby urządzić sobie ładnie mieszkanie, biorą kredyty. Daje się zauważyć jednak pewne elementy wspólne:

- sprzęty w domu, typu telewizor, odkurzacz, pralka, robot kuchenny - znanych dobrych marek, Rosjanie wiedzą, że nie zawsze tańszy produkt to oszczędność, jeśli po krótkim używaniu trzeba go wymienić na nowy

- zamiłowanie do bibelotów - mnóstwo figurek, pamiątek, książek, flakoników, czyli wszystkiego, co zbiera kurz. Podobnie jak u nas kiedyś, a co niektórzy mają do dziś

- zapasy na "czarną godzinę" - worki cukru, mąki, makaronów, suchego prowiantu, mrożonki - bardziej intensywnie występujące u ludzi starszych, tych przedwojennych, jednak wychowanie robi swoje i młodsze pokolenie przyzwyczajone do takiego robienia zapasów także je praktykuje, choć w mniejszym stopniu, ale w razie potrzeby można się z tego przez dłuższy czas wyżywić

- systemy alarmowe - w Moskwie często zdarzają się kradzieże, co jest taką ciemną stroną "daczowania", złodzieje obserwują swoje przyszłe ofiary i wiedzą, że ci czy tamci często wyjeżdżają, a wiadomo, że jak jadą w piątek po pracy, to przez 2 noce chata będzie pusta. Czego szukają najpierw? Gotówki, biżuterii, drobnych rzeczy, które łatwo wziąć i zmykać, raczej boją się kraść telewizory i inne sprzęty, choć na pewno i takich kradzieży jest co nie miara. Do założenia systemu alarmowego niektórych zmuszają przykre doświadczenia (mądry Rosjanin po szkodzie...), inni wolą "się zabezpieczyć" i dmuchać na zimne

- zabudowane balkony - może to mieć związek z często występującymi kradzieżami, tak jak w Polsce większość mieszkań ma otwarte balkony, tak do tej pory w Moskwie nie zauważyłam ani jednego (nie wierzę, że w ogóle ich nie ma, z pewnością będę kontynuować swoje obserwacje). Wiele tych zabudowanych balkonów od strony mieszkania ma również kraty zamykane na klucz, żeby wykluczyć ewentualne "odwiedziny" od strony podwórka. Wynalazek praktyczny, ale odbierający przyjemność posiedzenia sobie na świeżym powietrzu, poopalania się bez wychodzenia z domu czy np. szybkiego wysuszenia prania latem

Powyższe fakty "mieszkaniowe" dotyczą osób w przedziale mniej więcej 30+, którzy już czegoś się dorobili i mają własne mieszkania (lub po rodzinie). W Rosji zarabia się dobrze, ale też życie jest drogie, wynajem mieszkania na obrzeżach Moskwy kosztuje od mniej więcej 18 tys. rubli wzwyż (1800 zł), przy czym za te niższe stawki dostaniemy mieszkanie albo nieumeblowane, albo o ogólnie złym standardzie czy w nieciekawej dzielnicy. Więc normą jest na przykład 25-30 tys. rubli za kawalerkę o normalnym standardzie, obowiązkowo z chęcią wynajmu na dłużej. Ciekawa sprawa i bardzo typowa, jeśli popatrzeć na ogłoszenia wynajmu, 90% z nich oprócz wymagania: tylko na dłużej ma również dopisek (nierzadko CAPSLOCKIEM) "TYLKO DLA SŁOWIAN". Jakaż ze mnie szczęściara :-)

Za zakupy też płaci się niemało, niewielkie zakupy na 2 osoby (na jeden obiad, coś na deser, owoce, na śniadanie) kosztują około 700 rubli, czyli jakieś 70 zł. Gdyby tak kupować wszystko najtańsze i starać się jakoś na tym oszczędzić, to nie będzie ani zdrowo, ani smacznie, czyt. artykuł o jedzeniu (Blin, hołodziec i kartoszki) ;-)

A żeby był dach nad głową oraz smaczne i zdrowe jedzenie, trzeba na to zarobić. Do pracy Rosjanie jeżdżą zarówno środkami transportu publicznego, jak i własnymi samochodami. W każdym razie i w metrze, i na ulicy jest ogromny ruch, ogromne korki w godzinach rannych i popołudniowych. Metro moskiewskie należy do najbardziej zatłoczonych na świecie, posiada 12 linii i 192 stacje. Najdłuższe ruchome schody mają 126 metrów i kiedy pierwszy raz nimi jechałam, pojawił się u mnie wcześniej nieobecny lęk wysokości (gdzieś w połowie drogi, gdy nie byłam w stanie zobaczyć ich początku ani końca). W godzinach "do pracy" i "z pracy" w wagonach metra jest niewesoło... Chyba że ktoś lubi się przytulać :-)

Rosjanie późno wracają z pracy, po powrocie do domu jest już późny wieczór, a zimą wydaje się, że jest środek nocy. Przy takim stylu życia coraz lepiej zaczyna rozumieć się zjawisko "daczowania", bo kiedy na coś się czeka, to jakoś tak weselej, sensowniej. Poniedziałek... wtorek... środa... czwartek... dacza!

A jak nie, to zawsze w weekend można połazić po mieście czy pójść do teatru...
Na zdjęciu Bolszoj Teatr, największa scena operowo-baletowa w Rosji:

 Zdjęcie: własne

2 komentarze:

  1. Czekam, aż spenetrujesz rynek współczesnej literatury rosyjskiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli kolejny temat rzeka, obiecuję, że to tylko kwestia czasu :P

    OdpowiedzUsuń