niedziela, 6 marca 2016

Rosyjskie syrniki w wersji light

Jedne święta, drugie, trzecie, czwarte, Maślenica na progu, zaraz maj i następne prazdniki. Życie w Rosji to w sumie nieustanne świętowanie! Wspominałam już, że dbanie o linię w tym kraju jest wyjątkowo trudne, zewsząd atakują szaszłyki, wschodnie smakołyki, bliny, pierogi, torty. Można stracić głowę.

Wiosny jeszcze nie widać, oprócz zieloniutkich ździebełek kociej trawki hodowanej na parapecie, ale milionom kobiet na świecie, i w Rosji rzecz jasna też, po głowie już chodzi wiosenne dochodzenie do formy. Jeśli rozłożyć to na parę miesięcy, a nie na ostatnią chwilę, to spokojnie się wyrobimy - bez głodzenia, morderczych ćwiczeń i krótkotrwałych efektów. Lepiej zmienić nawyki żywieniowe i poszukać zdrowszych odpowiedników ulubionych potraw. Ok, o tym możecie poczytać na blogach lifestylowych, a ja od tej pory będę ściśle trzymała się tematu, czyli

JAK ZROBIĆ ROSYJSKIE SYRNIKI W WERSJI LIGHT.




Każdy, kto bywa w Rosji lub z jakichś powodów jest jej miłośnikiem, uwielbia tradycyjne syrniki, jedno z najpopularniejszych rosyjskich śniadań (rzadziej deserów). Już na początku uprzedzam, że syrniki wykonane według poniższego przepisu smakują i wyglądają zupełnie inaczej niż te z patelni, ale coś za coś, no i nie powiedziałabym, że są gorsze - nam na przykład bardziej smakowały niż klasyczne, bo nie zawierają mąki (prawie sam twaróg). Z wyglądu przypominają... ciastka, bo ciasto podczas pieczenia trochę się rozchodzi na boki.

Składniki:
Twaróg 250 g (do 5% tłuszczu)
Jajko
Pół szklanki kaszy mannej
Cukier do smaku - proponuję nierafinowany brązowy, żeby było bardziej fit :-)
Kilka kropel oliwy do posmarowania rąk, żeby łatwiej formowały się kulki

Twaróg rozgnieść, wymieszać z jajkiem do uzyskania jednorodnej masy, po troszku dodawać kaszę manną i wyrabiać łyżką do osiągnięcia konstystencji pozwalającej na swobodne formowanie kulek (jeśli widać, że masa jest już zwarta, można pozostałej kaszy nie dodawać). Dodać cukier, wymieszać i naoliwioną ręką formować syrniki, klasyczny kształt to spłaszczona kulka. Układać na blasze i włożyć do piekarnika rozgrzanego do temperatury 180 stopni na około 30 minut (kontrolować!). Syrniki są gotowe, kiedy się zarumienią z wierzchu. Dobre i na gorąco, i na zimno, z polewą i bez. :-)

Przepis zaczerpnęłam od Anity Coj prowadzącej program "Swadziebnyj razmier".

Nie wiem jak Wy, ale ja przestawiam się na syrniki fit - nie lubię smażyć! A dla tych, którzy zostają przy tradycyjnych, rosyjskie syrniczki z przepisu naszej Babuszki. Prijatnego apetita!

Wszystkie zdjęcia własne.

3 komentarze:

  1. Też nie lubię smażyć, ale przyznam że syrniki w wersji podstawowej z Twojego przepisu bardzo mi smakowały. Skoro te są jeszcze lepsze, to muszę koniecznie i tych spróbować. Pewnie zadowolą mojego trenującego fit-męża :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś je zrobiłam dla męża i smakowały nam. Zdecydowanie robi się je dużo przyjemniej niż te smażone. Nawet rozważałam zupełne porzucenie smażonych, ale może będą lepszą opcją latem, kiedy nie będzie mi się chciało nagrzewać kuchni od piekarnika :P Chyba następnym razem bym do nich dodała ekstraktu i cukru waniliowego - brakowało mi jakiegoś chociaż delikatnego dodatkowego smaku. Mąż z kolei zażyczył sobie dodanie rodzynek. Ale pomysł naprawdę jest genialny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suszone morele też podejdą (jakby co) ;) Cieszę się, że przepis się przydał :)) Zawsze to bez uciążliwego smażenia...

      Usuń