piątek, 24 lipca 2015

Miejsca w Moskwie, które warto odwiedzić - Ogród Botaniczny Uniwersytetu Łomonosowa

Wczoraj trafiło się nieplanowane, przedweekendowe wolne, więc postanowiliśmy spędzić ten dzień aktywnie. Sprawy zapędziły nas do metra Prospekt Mira, a że Moskwa ma to do siebie, że gdzie byśmy się nie znaleźli, tam znajdzie się jakieś fajne miejsce do zobaczenia, przyjemny parczek, kawałek jeziorka czy płatne atrakcje, tak i w tych okolicach trafiliśmy na świetne miejsce - Ogród Botaniczny MGU. Z metra Prospekt Mira do celu jest spory kawałek piechotą, ok. 10 min marszu.

Jak sama nazwa wskazuje, idzie się tam głównie po to, żeby podziwiać przyrodę, mnóstwo roślin z całego świata, eksponowanych głównie na zewnątrz, ale też i w oranżeriach. Widoki wzbogacają przeróżne instalacje wodne i spacerowe alejki. Jest środek tygodnia, a ludzi - dużo,przeważnie matki, babcie, opiekunki z maleńkimi dziećmi, pary nastolatków cieszących się wakacjami, grupki emerytów-znawców roślin, którzy przechadzają się tam jak po swoim własnym ogrodzie, rozprawiając głośno o gatunkach i sposobach ich hodowli. Można się domyślać, że w weekend ogród pęka w szwach, jest głośno i nie tak łatwo jest rozkoszować się pięknem przyrody...










Już myślałam, że w tym raju botanicznym trafiłam na perfidną reklamę kosmetyków, ale nie! Yves Rocher, jak się okazuje, pomagało MGU w zasadzeniu i hodowli niektórych gatunków roślin. A przy okazji - reklama. Mniej perfidna, ale reklama.








Jest i restauracja, ogromna, miejsca starczy dla wszystkich zgłodniałych na łonie natury.




Wejściówki - 200 rubli od osoby. Tuż przy wejściu, zanim wejdziemy na teren ogrodu, można zrobić roślinne zakupy - kaktusy, domowe doniczkowe kwiaty, świeże zioła, drzewka cytrusowe. Nie jestem wielbicielką kwiatków w domu, ale jak popatrzyłam, to aż mi się zachciało! Z pewnością niedługo tam wrócimy, a na pewno wtedy, kiedy zachce nam się w domu kwiatka, no bo gdzie indziej, jak nie tam?


Z niepokojem wypatrywałam też słynnego ostatnio barszczu Sosnowskiego, ale tam go nie ma... Wycieczkę do ogrodu botanicznego polecam nie tylko tym, którzy o roślinach mogą rozmawiać godzinami, ale też i tym, którzy lubią po prostu połazić sobie po parku, posiedzieć na ławeczce przy jeziorze, pooddychać tymi wszystkimi roślinami wokół, poczuć się przez chwilę jak królowie przechadzający się po swoich ogrodach :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz