czwartek, 16 kwietnia 2015

Z kotem do Rosji - formalności

Załóżmy, że chcecie zabrać swojego pupilka, w tym przypadku kota, w podróż do Rosji albo przeprowadzacie się i chcecie go zabrać ze sobą - tak jak ja. Jest kilka rzeczy, o których powinniście wiedzieć, oraz komplet formalności, których należy dopełnić, aby szczęśliwie dowieźć zwierzątko do celu bez nieoczekiwanych kosztów i nerwów.

Mikrochip - aby zwierzę mogło otrzymać paszport, musi mieć najpierw wszczepionego mikrochipa

Paszport - taka niebieska książeczka, dokument uprawniający pupila do podróży, zawiera informacje o chipie, podstawowe info o zwierzęciu i jego właścicielu, szczepieniach, braku przeciwwskazań do odbywania podróży

Szczepienie na wściekliznę - obowiązkowo

Odnowiony komplet szczepień - ponoć nie jest obowiązkowy, ale warto zatroszczyć się o aktualne szczepienia przeciw chorobom zakaźnym

Transporter spełniający wymogi przewoźnika - są dwie możliwości przewozu zwierząt: na pokładzie samolotu (czyli z nami, pod siedzeniem) oraz w luku bagażowym. Przy sobie można mieć zwierzę, którego waga razem z transporterem nie przekracza 8 kg. Jest jeszcze jedno ograniczenie - transporter przeznaczony do przewożenia zwierzęcia przy sobie ma dość małe rozmiary, które zaczynają się od 45/30/20 (przeważnie są to loty krajowe samolotem typu Bombardier, np. kiedy lecimy do Rosji z przesiadką w Polsce), kończąc na 55/40/20. Dla większych zwierząt podróż w takich małych transporterach będzie więc niewygodna albo niemożliwa. Można troszkę nagiąć wymiary czy wagę, co wiele razy już mi się zdarzyło i nie było za to żadnych konsekwencji, ale bez przesady. Chodzi o to, żeby transporter z pupilem zmieścił się pod siedzeniem w samolocie. Nie warto sobie też zawracać głowy kupnem specjalnego pojemnika do przewożenia zwierzęcia na pokładzie samolotu, wybór tego produktu jest niewielki, a sam transporter jest niewygodny i niepraktyczny. O wiele lepiej sprawdzi się transporter w formie takiej materiałowej torby-domku, coś w tym stylu:

Drugi sposób przewozu zwierzęcia samolotem to umieszczenie transportera ze zwierzęciem w luku bagażowym. Na ten temat wiele nie wiem, na szczęście mój kotek był ze mną na pokładzie, ale jedno jest pewne - w luku bagażowym transporter musi spełniać pewne wymogi, mianowicie - być dostatecznie swobodnym, sztywnym, z pojemnikiem na wodę i pożywienie. W Internecie można znaleźć wiele takich transporterów, zwróćcie uwagę, aby miał on certyfikat IATA.

Szelki i smycz - przed podróżą lepiej założyć pupilowi szelki i smycz, bo niestety przy kontroli bagażowej (po odprawie) trzeba wyjąć zwierzę z transportera i przejść z nim przez bramkę (transporter w tym czasie idzie przez prześwietlenie). Dla wielu będzie to najbardziej stresujący moment podróży, bo zwierzęta różnie reagują, niektóre wyrywają się, drapią, bronią, po prostu nie wiedzą, co się dzieje i wpadają w panikę, tym bardziej że wokół często jest pełno obcych ludzi, dźwięków, zapachów. Warto więc mieć szelki i smycz, bo przynajmniej mamy pewność, że kotek nam nie ucieknie. Ja bym się bez nich nie obyła, choć i z nimi było gorzej niż źle, ale - było, minęło :)

Wybór rejsu i opłata za usługę kot na pokładzie - bardzo ważna rzecz, na pokładzie samolotu w trakcie jednego rejsu może przebywać tylko jedno zwierzę! Więc aby móc polecieć z kotem, należy najpierw dowiedzieć się, czy na danym rejsie ktoś już zarezerwował miejsce dla zwierzęcia. Dopiero po tym można kupić bilet sobie i dodać do niego kota - żeby uniknąć sytuacji, w której okaże się, że ktoś już leci ze zwierzęciem i my nie możemy. Koszt przewozu zwierzęcia na pokładzie to około 50 euro, +/- 200 zł. Oprócz tego przysługuje nam normalny bagaż podręczny i reszta, kot jest usługą całkowicie dodatkową i nie odbiera nam żadnych praw bagażowych. Czyli można mieć jednocześnie transporter z kotem, bagaż podręczny do 8 kg i np. torbę z laptopem albo torebkę.

WSZYSTKIE PODANE WYŻEJ INFORMACJE DOTYCZĄ PRZEWOŹNIKA PLL LOT, PAMIĘTAJCIE, ŻE KAŻDY PRZEWOŹNIK MA SWOJE WYMOGI, NIEKTÓRZY W OGÓLE NIE OFERUJĄ PRZEWOZU ZWIERZĄT!

Jeśli nie liczyć tej kontroli, to nam podróż z kotem przebiegła bez problemu, nikt się o nic nie pytał, nie czepiał, koci paszport pokazałam tylko przy odprawie, sprawdzono też, czy usługa jest opłacona - i tyle. Potem kontrola - stres - i potem już nic, kot też był cichy i spokojny, bo nikt nie zmuszał go do wyjścia z bezpiecznej kryjówki. Bardzo mnie zdziwiło, ale na plus, że po wysiadce w Moskwie i podczas kontroli paszportowej nikt się nie interesował moim kotem, więc spokojnie mogliśmy udać się do domu.

A potem to już tylko oswajanie... oswajanie... oswajanie :-)
Mojemu kotu bardzo podoba się w Rosji, ale najlepsze jeszcze przed nim - w maju pojedzie z nami na daczę. Rosyjska rodzina mówi zgodnie, że Bubcuś nie wygląda jak kot Rusek, mam nadzieję, że koty na daczy (Busia i Tisza) są jednak ponad podziałami i znajdą z nim wspólny język ;-)


7 komentarzy:

  1. Mój Boże! Polski kot na emigracji w Rosji! Świat się kończy :)))
    Bardzo proszę, pociągnij ten wątek, że "Bubcuś nie wygląda jak kot Rusek". To znaczy, jakie są ruskie koty, z wyglądu i charakteru? Niewiele wiem na ten temat, a jedyny znany mi kot Rusek - Behemot Bułhakowa.
    A co z psami emigrantami? Takie same wymogi i dokumenty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inaczej być nie mogło, mój przyszły mąż wiedział, że bierze mnie do siebie razem z "synem". :) tutaj dziwią się przede wszystkim sylwetką Bubcusia - mówią, że łapy, ogon, tułów ma długie, dla mnie rosyjskie koty też wydają się jakieś krótsze, krępe; dalej, Bubcuś jest smukły, zwinny i bardzo skoczny, mimo że dużo pożera, jest "fit", muszę przyznać, że nigdzie nie miał tak wielkiego apetytu co w Rosji. I dalej, rosyjskie koty mają jakby inne mordki... może to głupie, ale ja to widzę :-D i Bubcuś jest bardziej rozmowny, częściej się odzywa, więcej narzeka, jak to Polacy... to tak w skrócie. A psy obowiązują raczej te same zasady.

      Usuń
    2. Aaa, to o to chodzi...
      Myślałam, że chodzi o pręgi. Wpisałam w Google "kot rosyjski" i wyskoczyły mi jakieś kocie piękności o niebieskim futrze. To jakaś specjalna rasa chyba?
      Ale prążkowane kotki chyba też są w Rosji?
      Twój Bubcuś jest bardzo urodziwy, i te zielone oczy... Śliczny. Mam nadzieję, że się zasymiluje i nauczy mruczeć po rosyjsku także.

      Usuń
    3. Trzeba lubic bardzo zwierzeta,zeby decydowac sie na ich przewoz za granice!

      Usuń
  2. Ogólnie przewóz zwierząt jest ciężki, a już kota to nie wiem. Ja raz przewoziłam i wszystko, co mogło pójść źle, poszło źle.

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja już wolę laptopa przewozić niż kota:P o wiele prościej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście sporo komplikacji aby przewieźć zwierzę do Rosji, o sprzęt na pewno nikt nie bedzie się czepiał ale ze zwierzętami jest inaczej, nie ma porównania.

    OdpowiedzUsuń