wtorek, 12 maja 2015

Filozofia daczingu w skrócie, czyli majskie prazdniki na daczy

11 dni naszych majskich prazdników na daczy dobiegło końca. Wróciliśmy do domu. Trochę już się chciało, a trochę nie, coraz lepiej rozumiem fenomen wyjeżdżania na daczę, specyfikę upływającego tam czasu i uczuć związanych z powrotem do miasta. Dacza to odskocznia od codzienności, która samą codziennością stać się jednak nie może, bo mimo tego, że zrzucając przysłowiowy plecak, czujemy się, jakbyśmy właśnie wkroczyli do raju, raczej nikt nie chciałby zostać w tym raju na stałe. Myślę, że rozumiecie, o co chodzi, dacza jest po to, żeby być odskocznią, bo gdyby była domem, to już nie byłaby daczą... I by tak nie cieszyła.

W ciągu tych dni szczególne postępy dokonały się w mojej znajomości miejscowej kuchni, bo dzięki żeńskiej części mojej rosyjskiej rodziny codziennie w menu było coś rosyjskiego. Ba, nawet ja sama byłam prawą ręką szefowej kuchni przy robieniu watruszek i rosyjskich pierożków, podczas gdy reszta w pocie czoła sadziła kartoszki. Do katalogu wypróbowanych rosyjskich zup dołączyły szi i rassolnik, obie delikatne w smaku, z mięsem. Były domowe pielmieni i król majówki - szaszłyk na szampurach. 

Szaszłyk na szampurach - tak to robią na wschodzie (zdj. Internet)


Nasze domowe watruszki, a w tle rosyjskie pierożki, też domowe


Na specjalne zamówienie mojego Męża babuszka narobiła swoich sławetnych czebureków - danie kuchni tatarskiej, bardzo popularne w Rosji, można je dostać w prawie każdej budce z pierożkami (w Polsce klasyką są budki z drożdżówkami, pączkami, a w Rosji budki z pierożkami - wypiekanymi w piecu lub smażonymi na oleju, z różnym nadzieniem: kawałki mięsa z serem, mięso mielone, smażona kapusta z jajkiem, kiełbaska z puree ziemniaczanym, bryndza; pierożki mają różne orientalne nazwy w zależności od tego, skąd pochodzą: np. manta, samsa, wspomniany czeburek. Zapach z tych budek idzie obłędny, ciężko się oprzeć!).

Czebureki (zdj. Internet)


Na daczy czas płynie inaczej. Wstajesz rano, robisz kawę, śniadanie, siadasz przed domem i zajadasz... Jeśli nie ma żadnych planów, to ranek ciągnie się przez 2 godziny. Są obowiązki, ale jakoś tak inaczej się do nich zabierasz, bez przymusu, samemu chce się robić... a potem znowu odpoczywasz. A powietrze jakie czyste, a widoki jakie piękne, a w bani jak dobrze, noce jakie ciemne i ciche, jeśli nie liczyć majowych żuków, które jak szalone rozbijały się o szyby i leciały dalej. Tak... dacza to coś, co się kocha, na co się czeka, zupełnie inne wakacje niż zagraniczna wycieczka, inna filozofia życia. Rosjanie to wiedzą.

I mój polski kot to wie. Choć przez pierwsze dni nie ośmielił się, żeby wyjść na dwór i zachwycać się rosyjską przyrodą. Bałam się, że jak już wyjdzie, to nie wróci, raz nawet przepadł na kilka godzin i zaszył się na sąsiedniej, bezludnej daczy i przez kolejne dni przepadał tam dosyć często, królując tam jako jedyny osadnik. Posiedział na "swojej" daczy i wracał do nas, bo przecież u nas weselej. Zaliczył też pierwszego w swoim życiu kleszcza, aleśmy się natrudzili, żeby go usunąć! (Bo mój kot jest z tych, co kiedy coś zwęszą, to nie dadzą się dotknąć, tylko krzyk, płacz i rany cięte) Na długo zapamięta te piękne majowe dni.


6 komentarzy:

  1. Ja też chce taką dacz!!! I taką pogodę:D u nas grad i burza z piorunami:))) maj jest kapryśny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taką daczę i takie żarcie to każdy by chciał :)
      Widać, że polskiemu kotu dobrze w Rosji.

      Usuń
    2. Oj dobrze... a takiego szczęśliwego jak na daczy to go nigdy nie widziałam :) rosyjskie koty okazały się aż za bardzo przyjazne, za to Bubcuś pokazał, że za kotami nie przepada, woli samotnie poznawać rosyjską przyrodę niż "drużyć się" z nimi :))

      Usuń
  2. A te watruszki to co to jest dokładnie? Bułka drożdżowa z serem, tak? Uwielbiam drożdżówki serowe... Prawa ręko szefowej kuchni podziel się z nami przepisem (jeśli możesz), bo watruszki wyglądają pysznie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - drożdżówki z serem. Bo w Rosji cenią prostotę w kuchni ;) Niedługo wrzucę przepis ;)
      Watruszki można tu kupić w każdej budce z "wypieczką" (typowe europejskie cukiernie z pączkami, ciastem, drożdżówkami nie są tu jeszcze tak popularne, np. w moim mieście w ogóle takiej nie ma, za to budki z wypieczką owszem, też w metrze można kupić smaczne wypieki), w lokalnych supermarketach, ale wiadomo, co domowe, to domowe, może troszkę szybciej czerstwieją, ale do kawki czy szklanki mleka to nie problem ;) Pierwszego dnia rozpływają się w ustach.

      Usuń
  3. Wrzuć koniecznie i jak najszybciej. Mama jest u mnie na wczasach, to zatrudnię do pieczenia :D Naprawdę smaka mi narobiłaś na te watruszki.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń