Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dzień Moskwy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dzień Moskwy. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 września 2014

Wrześniowy bilans

Mogę już oficjalnie powiedzieć, że wróciłam. Wakacje się skończyły, czas przestawić się na tryb pracy, obowiązków, troszkę i rutyny, której jednak bardzo staram się unikać na różne sposoby. Toruń powitał mnie zapachem płatków śniadaniowych z fabryki Nestle i było to bardzo miłe powitanie. Toruń - miasto pachnące świeżymi, słodkimi wypiekami. Takie ciche, małe, niezatłoczone, spokojne...

Nie czuję się ani przygnębiona, ani rozradowana wracając z Moskwy do domu. Oba miasta są mi bliskie, oba witam z radością i opuszczam z nostalgią. Każde wita mnie inaczej - Moskwa to taka bogata, tęga, strojna ciocia, tajemnicza i kryjąca różne atrakcje, których się nie planuje, Toruń (jeśli już trzymać się cioć) to ciocia mniej zamożna, ale poczciwa i kochająca, nie tak tajemnicza, raczej prostoduszna i bez niespodzianek, no i u niej w domu pachnie ciastem (tym z fabryki Nestle).

Co zaplanowałam, to prawie w całości zrealizowałam. Nie byłam na Dniu Moskwy, nie widziałam jak go tam świętują, czego żałuję, ale tak się złożyło, że nie mogłam - zdarza się. Resztki tej imprezy oglądałam na drugi dzień, Dzień Moskwy był w sobotę, ale w niedzielę dalej świętowano, było mnóstwo koncertów na każdym kroku, a na witrynach sklepowych nadal wisiały plakaty "urodzinowe" solenizantki. Spróbowałam rosyjskich jabłek i zrobiłam z nich 2 zacne ciasta, upiekłam najlepszy biszkopt w moim życiu, sporządziłam gar bigosu z ruskiej kwaszonej kapusty i ruskich prawdziwków z prawdziwie ruskiego lasu, zbieranych przez Rosjan, pogadałam sobie po rosyjsku, skontrolowałam sklepy i stwierdziłam brak skutków embargo, rozszerzyłam swoją znajomość Moskwy o nowe tereny, popróbowałam jeszcze więcej rosyjskiej kuchni i słodyczy i chyba nawet udało mi się nie przytyć :-)

Wracam do polskiej rzeczywistości z bagażem rosyjskich doświadczeń i oczywiście nie mogę się już doczekać następnego razu!

A na pokuszenie syrniki... proste a niebo w gębie :-)



Zdjęcie: własne

Z Moskwy do Polski przez Kaliningrad

Różne były moje i nasze wspólne drogi z Moskwy do Polski. Pierwsze szlaki przecieraliśmy przez Gdańsk, czyli Moskwa-Warszawa-Gdańsk (samolot...