Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie i picie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie i picie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 kwietnia 2016

Najlepsze rosyjskie czekolady - zestawienie

Od rana Internet huczy o przypadającym dziś Międzynarodowym Dniu Czekolady, który w rosyjskich źródłach datowany jest na 11 lipca... Przeglądając sieć w poszukiwaniu prawdy, trafiłam na parę innych dat tego święta, np. 4 września. Sprawa chyba się nie wyjaśni, zresztą jaka różnica - to, o czym będę dzisiaj pisać, przyda się przez okrągły rok, szczególnie tym, którzy w Rosji bywają i lubią przed odjazdem zaopatrzyć się w słodkie, lokalne prezenty. Zatem - po jakie czekolady warto sięgnąć, a od jakich lepiej trzymać się z daleka?

CZEKOLADY MLECZNE

1. Алёнка

allwantsimg.com
Pierwsza w moim rankingu: za efektowność i smak. Po prostu dobra, tania, mleczna czekolada w ładnym, rosyjskim opakowaniu. Idealna na prezent z Rosji. W sklepach oprócz klasycznych mlecznych do wyboru są też czekolady z dodatkami, np. Алёнка z kolorowymi drażetkami (dla dzieci), z orzechem laskowym, rodzynkami, migdałem, czy napowietrzana.







2. Россия щедрая душа

proektsocuslug.ru
Na drugim miejscu jedynie za mniej efektowne opakowanie. W smaku być może lepsza od Алёнки, ma też więcej wariacji smakowych: kawa z mlekiem, migdał z wafelkami, orzech laskowy z rodzynkami, orzech laskowy z kawałkami ciastek, orzech arachidowy z rodzynkami i nowość - nadziewana z karmelem i orzechami. Są też dwie wariacje napowietrzane: zwykła mleczna i mieszana z białą.












СZEKOLADY CIEMNE

1. Бабаевский

uniconf.ru
Pewniak, dostępny w każdym sklepie. Miłośników czekolady gorzkiej i deserowej (a nawet tych, którzy wolą mleczną) ten produkt nigdy nie zawiedzie, zdecydowanie najlepsza rosyjska ciemna czekolada. Wariacje: oryginalna (z dodatkiem cynamonu), gorzka, z migdałami i kawałkami pomarańczy, z rodzynkami i orzechami, z samymi orzechami, firmowa 75 % (z koniakiem, startym migdałem i ekstraktem herbacianym). Jedyna pozycja Babajewskiej, jakiej nie polecam, to czekolada "Люкс".







2. Россия щедрая душа

ruchoco.ru
I tutaj ta marka znajduje się w topie, choć do Babajewskiej jej daleko. Do wyboru jest pięć pozycji: z migdałem, ciemna, gorzka 70%, "Путешествие" - ciemna zwykła i z orzechem laskowym.









3. Победа вкуса


utkonos.ru
Cóż można o niej powiedzieć... Nienajgorsza, jeśli ktoś lubi ciemne. Ja nie przepadam, Pabieda wkusa to dla mnie zwykła gorzka czekolada, bez rewelacji, może sobie leżeć w domu i nie kusi :-)










4. Вдохновение
uniconf.ru
Za klasyczną wersją ciemnej czekolady tej marki zdecydowanie nie przepadam i nie polecam (za to mają pyszne czekoladki-cukierki). Są też z dodatkiem orzechów, a ostatnio pojawiło się sporo jej wariacji nadziewanych (m.in. brownie, orzechowy mus, śmietankowy likier).















СZEKOLADY NADZIEWANE

1. Россия щедрая душа - любимые десерты


Jeśli marzy Wam się nadziewana rosyjska czekolada (z nietypowym nadzieniem), to dobrym wyborem będzie właśnie ta pozycja. Ładnie się prezentuje i jest pyszna. Dwa warianty smakowe: tort orzechowy i kijowski. Więcej wariacji mają czekoladki o tej samej nazwie, tam między innymi tort mrówkowiec i cytrynowy.













A tak w ogóle, to rosyjskich czekolad nadziewanych prawie nie ma. Ten segment zapełniają wyroby zagraniczne, różne Milki i tym podobne (nadziewany Wedel też się trafia).

CZEKOLADY BIAŁE

Zdecydowanie najmniej popularny typ "czekolady" w Rosji. Ile razy, kiedy potrzebowałam białej czekolady np. do sernika, miałam problem, żeby ją dostać - czy to w osiedlowych marketach, czy w większych/słynących z dostępności ciężko dostępnych produktów sklepach. W Dixy np. oferują albo napowietrzaną, albo z dodatkiem migdałów, podobnie w innych sklepach. Tymczasem na stronie tak tu wychwalanej "Szczodrej duszy" jest akurat taka, która w zupełności by mi odpowiadała, ale w marketach nigdy jej nie widziałam... Patrzcie zdjęcie obok.

A ta, na którą zawsze jestem skazana z braku dostępności innych pozycji (Воздушный), nawet nie jest w pełni rosyjska, podobnie jak napowietrzana Alpen Gold, która występuje na równi z nią. Nie polecam natomiast najtańszych białych czekolad z Auchana (które nawet nie nazywają się biała czekolada, a biała płytka), na które pokusiłam się na samym początku mojego pobytu tutaj - bardzo źle się topią, nie wspominając już o smaku.

To tylko część rosyjskich czekolad, te najpopularniejsze, umiarkowane cenowo i dostępne praktycznie w każdym sklepie. Martwi mnie to, że zabrakło w moim zestawieniu czekolad produkowanych przez fabrykę Русский шоколад, nie wiem, jak to się stało, że nigdy nic od nich nie próbowałam, ale przy następnych zakupach przyjrzę się bliżej asortymentowi. Z drugiej strony jeśli produkowaliby pyszne czekolady, to już dawno bym o tym wiedziała, bo mam w domu czekoladoholika... Warto byłoby też spróbować czekolad Коркунов, które pojawiły się stosunkowo niedawno, a firma znana jest głównie ze swoich bombonierek i czekoladek.

Drugie tyle, jeśli nie więcej, co rodzime wyroby, zajmują na półkach w rosyjskich sklepach czekolady zagraniczne. Najpopularniejsze, ulubione marki Rosjan to Lindt, Ritter Sport, Dove, Alpen Gold, Milka, Fazer, znajdzie się też miejsce dla czekolad białoruskich (fabryka Коммунарка - próbowałam, dobre), francuskich (wyszukane czekolady "WOW" w sieci Krasnoe i Beloe, np. z solą i karmelem - hit) czy polskich - Wedel, Terravita. Akurat polskie czekolady spotyka się tu powszechnie, w różnych sklepach, chociażby w Dixy, Fix Price czy Apetit. Rzadsze okazy czekolad świata można zamówić w sklepach internetowych z produktami, np. Utkonos.

czwartek, 17 marca 2016

Relikty ZSRR - nostalgiczny tort "Ptasie mleczko"

Ile się nasłuchałam o tym torcie, zanim w końcu go spróbowałam... Od dwóch lat moskiewski tort "Pticzie moloko" obrastał w mojej głowie legendą. Sprzedawany tylko w jednym miejscu w Moskwie, rozchwytywany, niepowtarzalny i przepyszny, z mleczną pianką jedyną w swoim rodzaju, wyszukany w swej prostocie, licznie podrabiany przez setki cukierników, którzy jednak pierwowzoru nie dościgli i prawdopodobnie nigdy im się to nie uda. Kiedyś w ogóle nie można było go kupić, jedynie ci, co mieli znajomości, mogli go zdobyć. Po państwowych zakładach pracy krążyły listy, na które ludzie się wpisywali, podając imię, nazwisko, wagę tortu i smak (były chyba 4 warianty), zbierano pieniądze i ktoś jechał do fabryki po te torty (punkt sprzedaży wtedy nie istniał). 

Dla takiej legendy można było szybciej się postarać i wybrać się po tort, ale zawsze było nam nie po drodze, a to dieta, a to nie było okazji (bo jeśli tort legenda, to bez okazji nie wypada!). W sumie ptasie mleczko nie zając, nie ucieknie. 

W końcu nadszedł ten dzień, Walentynki 2016. Wybraliśmy się dzień przed, w sobotę, do jedynego punktu w Moskwie, gdzie sprzedają oryginalny, legendarny tort "Ptasie mleczko".

Dojazd rzeczywiście niełatwy, po wyjściu z metra czekaliśmy jakieś pół godziny na autobus, po czym zdecydowaliśmy się skorzystać z nielegalnej taksówki (w biały dzień owszem, warto, ale w nocy bym się bała z niej korzystać), bo pogoda była okropna, a i perspektywy na przyjazd autobusu małe. Wysiedliśmy przed legendarnym sklepem, który z zewnątrz wygląda tak:


Czyli mały, niepozorny, w starym, radzieckim stylu sklepik, z którego co chwilę wychodzili klienci z charakterystycznymi kartonikami, w które pakują legendarny tort. Wnętrze okazało się równie tradycyjne, prostota, konkret i wygoda, czyli lodówki z tortami, sprzedawczynie i kasjerka (sprzedawczynie pakują torty, kasjerka ściąga należności). Swoją drogą, genialne rozwiązanie, każdy robi swoje, co usprawnia pracę (pomimo dużej liczby klientów kolejka szybko znika) i spełnia przesłanki sanepidowskie, bo sprzedawczynie nie dotykają tortów rękami, przez które przechodzą tysiące rubli dziennie. Już dokładnie nie pamiętam, ale wydaje mi się, że pracownice tego punktu noszą czapeczki i fartuszki z poprzedniej epoki, która w Rosji, w takich miejscach, jak to, jeszcze się nie skończyła...

Ukradkiem robione zdjęcia...




Jak widać, torciki skromne, proste, dekoracja tradycyjna, nie żadne masy marcepanowe, mastichy etc., tylko takie, jakie kiedyś robiły nasze mamy i babcie - z bitej śmietany, jakiś kwiatek z czekolady, owoce. Czas się tutaj zatrzymał, ale klientów nie brak. Spędziliśmy tam może 7 minut, w tym czasie przewinęło się około 20 klientów, wnętrze sklepu było wypełnione po brzegi. Ludzie, którzy tu przychodzą, chcą poczuć smak dzieciństwa, młodości, i właśnie to dostają. Wszyscy, nie tylko Rosjanie, wspominają z nostalgią swoje młode lata, z przyjemnością przypominają sobie smakołyki, których już nie ma, próbują odwzorować przepisy babć, mam, a ten sklepik właśnie to oferuje - niezmienną od dziesięcioleci recepturę, znajomy smak. Za niedrogą cenę w porównaniu z nowoczesnymi, o wiele gorszymi, przesłodzonymi, nijakimi tortami z supermarketów (o nowoczesnych tortach z rosyjskich cukierni będzie kiedy indziej, bo to też temat niekrótki). Sklep legenda na ulicy Hersońskiej w Moskwie istnieje naprawdę.

A oto nasza zdobycz! :-)



Rozumiem podejście Rosjan do "Pticziego moloka", szanuję tradycję, wspomnienia z młodości, to, jak niedostępnym był ten tort 20 lat temu, całą tę otoczkę z nim związaną. I co może powiedzieć Polka, której przez 2 lata przedstawiano ten łakoć jako najlepsze ptasie mleczko na świecie, raj dla podniebienia, ósmy cud świata? Dla przyjezdnych legendarne moskiewski tort będzie niestety tylko tortem, a nawet deserem, i to wcale nie najlepszym na świecie, a po prostu smacznym. A wszystko przez to, że nie dorastaliśmy w tej legendzie :-) Nie powiem, że się rozczarowałam, choćby dlatego, że jeszcze raz przekonałam się o sile legendy w Rosji i zdobyłam materiał na tego posta, a i sam tort pozostawił miłe wrażenia smakowe, ale moje oczekiwania, napędzane niezwykle zachęcającym opisem, były wyższe, chyba naprawdę liczyłam na coś nieziemskiego. Mimo wszystko polecam spróbować, chociażby po to, żeby odhaczyć sobie to osiągnięcie:

JADŁAM/EM LEGENDARNY TORT PTICZIE MOLOKO, KTÓRY SPRZEDAJĄ TYLKO W JEDNYM MAŁYM SKLEPIKU W MOSKWIE!

I uwaga, nie dajcie się nabrać na zabiegi podrabiaczy, niech Was nie zwodzi podobny kartonik jak ten na zdjęciu, sama widziałam takie torty w Auchanie, na rynku, mogą być wszędzie, ale miejcie świadomość, że to podróbki.

Wszystkie zdjęcia własne.
*****

Za powstanie tego artykułu szczególne podziękowania należą się mojemu Mężowi, dzięki któremu wiedziałam, że napiszę o moskiewskim ptasim mleczku, jeszcze zanim go spróbowałam (już wiecie, kto mi naopowiadał o tym torcie), i który bierze na siebie robienie zdjęć w sklepach po pewnym nieprzyjemnym incydencie ze sprzedawczynią, która złapała mnie na "fotkaniu". Dziękuję Ci, Mój Drogi Mężu! :-)

sobota, 12 marca 2016

Maślenica 2016 - bliny "meksykańskie" i fitness

Jutro ostatni dzień Maślenicy. Zdążyłam wysmażyć parę blinów, poczęstować się nimi u teściowej, a posta wysmażyć prawie nie zdążyłam. Tyle się dzieje w marcu! Rok temu "narodowe święto blinów" przypadało jakoś w lutym, więc śledziłam je jeszcze z daleka, teraz początek "tłustego tygodnia" prawie pokrył się z Dniem Kobiet. Maślenica to ruchome święto, tak jak i Wielkanoc, która w tym roku przypada w obrządku prawosławnym... 1 maja! Ale o tym potem.

Maślenica to jedna z tych tradycji, które Rosjanie ochoczo podtrzymują. Podobnie jak Polacy, wierzący czy nie, Tłusty Czwartek. Od poniedziałku do niedzieli powinno się jeść bliny, każdemu dniu towarzyszy niemalże liturgiczny opis, raz zaprasza się gości, raz idzie się do teściowej, do synowej itd., szerzej o teorii tego święta pisałam rok temu - MAŚLENICA. Nasza rodzina podtrzymuje blinową tradycję, ale nie śliśle, czyli 1) nie jemy ich przez cały tydzień, 2) nie stosujemy się do wytycznych na poszczególne dni. Po prostu podczas Maślenicy choć raz smażymy i jemy bliny, jakie kto lubi.
Przed i w czasie tego tygodnia zewsząd zalewają nas przepisy na bliny (plus reklamy wszędzie, gdzie się da, jak to na każde huczniejsze święto w Rosji). Drożdżowe, na kefirze, na maślance, gryczane, żytnie, klasyczne, z większą i mniejszą liczbą jajek, słodkie, słone. Naczytałam się wczoraj różnych przepisów (chyba ze dwadzieścia!), po czym poszłam do kuchni i zrobiłam je całkiem po swojemu. W poniedziałek jedliśmy bliny Babuszki, na kefirze, z nadzieniem "co kto lubi", więc wczoraj zdecydowałam się na bogatsze, a'la meksykańskie, pikantne, z farszem: wołowina, cebula, czosnek, kukurydza, pieczarki, czerwona fasola, pomidory, chilli, zapiekane z plasterkiem sera na wierzchu. I uwaga, ten naleśnik jest też bardzo dobry na zimno, niektórzy twierdzą, że nawet lepszy.

 

A podtrzymując temat rosyjskiej kuchni fit, podaję bardzo prosty przepis na fitness bliny :-) Sama nie próbowałam, ale się przymierzam.

FITNESS BLINY

Składniki:

Płatki owsiane - 1 szklanka
Mleko - pół litra
Woda - pół litra
Jajko - 1 szt.
Sól/cukier - do smaku

Do mleka wlać przegotowaną, chłodną wodę, wymieszać, wsypać płatki owsiane i ugotować rzadką owsiankę. Ostudzić, po czym zblendować ją, dodać resztę składników i wypiekać bliny na rozgrzanej patelni (bez tłuszczu). 

Zdjęcie: własne

niedziela, 6 marca 2016

Rosyjskie syrniki w wersji light

Jedne święta, drugie, trzecie, czwarte, Maślenica na progu, zaraz maj i następne prazdniki. Życie w Rosji to w sumie nieustanne świętowanie! Wspominałam już, że dbanie o linię w tym kraju jest wyjątkowo trudne, zewsząd atakują szaszłyki, wschodnie smakołyki, bliny, pierogi, torty. Można stracić głowę.

Wiosny jeszcze nie widać, oprócz zieloniutkich ździebełek kociej trawki hodowanej na parapecie, ale milionom kobiet na świecie, i w Rosji rzecz jasna też, po głowie już chodzi wiosenne dochodzenie do formy. Jeśli rozłożyć to na parę miesięcy, a nie na ostatnią chwilę, to spokojnie się wyrobimy - bez głodzenia, morderczych ćwiczeń i krótkotrwałych efektów. Lepiej zmienić nawyki żywieniowe i poszukać zdrowszych odpowiedników ulubionych potraw. Ok, o tym możecie poczytać na blogach lifestylowych, a ja od tej pory będę ściśle trzymała się tematu, czyli

JAK ZROBIĆ ROSYJSKIE SYRNIKI W WERSJI LIGHT.




Każdy, kto bywa w Rosji lub z jakichś powodów jest jej miłośnikiem, uwielbia tradycyjne syrniki, jedno z najpopularniejszych rosyjskich śniadań (rzadziej deserów). Już na początku uprzedzam, że syrniki wykonane według poniższego przepisu smakują i wyglądają zupełnie inaczej niż te z patelni, ale coś za coś, no i nie powiedziałabym, że są gorsze - nam na przykład bardziej smakowały niż klasyczne, bo nie zawierają mąki (prawie sam twaróg). Z wyglądu przypominają... ciastka, bo ciasto podczas pieczenia trochę się rozchodzi na boki.

Składniki:
Twaróg 250 g (do 5% tłuszczu)
Jajko
Pół szklanki kaszy mannej
Cukier do smaku - proponuję nierafinowany brązowy, żeby było bardziej fit :-)
Kilka kropel oliwy do posmarowania rąk, żeby łatwiej formowały się kulki

Twaróg rozgnieść, wymieszać z jajkiem do uzyskania jednorodnej masy, po troszku dodawać kaszę manną i wyrabiać łyżką do osiągnięcia konstystencji pozwalającej na swobodne formowanie kulek (jeśli widać, że masa jest już zwarta, można pozostałej kaszy nie dodawać). Dodać cukier, wymieszać i naoliwioną ręką formować syrniki, klasyczny kształt to spłaszczona kulka. Układać na blasze i włożyć do piekarnika rozgrzanego do temperatury 180 stopni na około 30 minut (kontrolować!). Syrniki są gotowe, kiedy się zarumienią z wierzchu. Dobre i na gorąco, i na zimno, z polewą i bez. :-)

Przepis zaczerpnęłam od Anity Coj prowadzącej program "Swadziebnyj razmier".

Nie wiem jak Wy, ale ja przestawiam się na syrniki fit - nie lubię smażyć! A dla tych, którzy zostają przy tradycyjnych, rosyjskie syrniczki z przepisu naszej Babuszki. Prijatnego apetita!

Wszystkie zdjęcia własne.

niedziela, 7 lutego 2016

Wschodnie słodycze: Paсhlava

W Moskwie bardzo ciężko przejść obojętnie obok stoisk z wyrobami cukierniczymi. Szczególnie zachwycają swoim wyglądem wschodnie słodkości, świecące zza witryn kolorem, oryginalnym kształtem i bogactwem składników. Dzisiaj pod lupą jeden ze wschodnich słodkich przysmaków - pachlava (ros. пахлава). Kraj pochodzenia: według niektórych źródeł Turcja, według innych Persja. W dzisiejszych czasach pachlavę produkują inne wschodnie kraje, jak: Azerbejdżan, Gruzja, Armenia, Bułgaria, spotyka się ją również w Azjii i krajach arabskich.

Połyskująca od miodu soczyście słodka pachlava

Długo się jej opierałam, przechodzę obok niej średnio raz w tygodniu i nigdy się nie skusiłam, powód: trzymanie linii, bo już z samego wyglądu pachlava wygląda na bombę kaloryczną. Wygląda, ale tak na prawdę w 100 g mieści się około 400 kalorii (średnia na podstawie różnych źródeł), z czego większość pochodzi z orzechów i miodu, bo tego jest w niej najwięcej. Pachlava to soczyste od miodu (i pewnie masła) ciastko w formie rombu, prostokątu, kwadratu, z delikatnego ciasta francuskiego (które w Rosji nazywają "słojonym", przez to rozchodzenie się na warstwy), z nadzieniem makowo-orzechowo-miodowym, z przewagą orzechów. 

Ciastko łatwo się rozwala, jest lepkie, a przy nieodpowiednim zapakowaniu może się zrobić z niego papka przed dotarciem do domu :) U nas na rynku niestety pakują ją w zwykły foliowy woreczek, zamiast w pudełko, więc część ciasta odkleiła się od produktu i na stałe przyległa do folii. W sklepie prezentują się natomiast bardzo estetycznie, każdy rodzaj na innej blaszce, pokrojone na równiutkie porcje.
Do pachlavy obowiązkowo czarna niesłodzona herbata

Pachlava jest bardzo słodka, jeśli ktoś ma małą tolerancję na słodycz, to może go... zemdlić. Wrażenie takie, jakby jeść łyżką miód. Po kilku kęsach człowiek się przyzwyczaja, szczególnie jeśli zapija czarną niesłodzoną herbatą, która w tym wypadku bardzo pasuje. Myślę że dwa małe kawałeczki wystarczą tym, którzy bardzo lubią słodkie, ewentualnie jeden duży, który u nas jest nieco mniej słodki od porcji mini. Kalorie kaloriami, ale lepiej zjeść kawałek pachlavy niż batonik, ten wschodni słodycz ma w sobie wiele pożytecznych składników. I szybciej zaspokaja apetyt na coś słodkiego.

środa, 30 grudnia 2015

Must have na rosyjskim stole noworocznym

Nowy Rok. Bez wątpienia najhuczniejsza, najkosztowniejsza i najbardziej wyczekiwana impreza w roku. W większości przypadków w Rosji noc sylwestrową obchodzi się w gronie rodziny, a nie, jak to w szerokim świecie stało się bardzo modne, na imprezach. Oczywiście i w Moskwie nie brakuje miejsc, które już w październiku zapraszają do rezerwacji na bankietach, imprezach tematycznych w różnych stylach, za nieziemskie ceny, i założę się, że chętnych jest mnóstwo, ale według mnie to taki powiew Zachodu. Tradycyjne spędzanie Sylwestra (który w Rosji nazwy nie ma) to właśnie gościna w gronie rodziny - w mieście lub za miastem, na daczy.

Co tworzy tytułowy rosyjski stół noworoczny? Przede wszystkim ogromna ilość stojących na nim potraw i napitków. Są rzeczy, bez których nie można się obejść w ten wieczór, tak jak nie wyobrażamy sobie Wigilii w Polsce bez barszczu, uszek, pierogów, makowca.



1. Ikra

Zamożniejsi Rosjanie na noworoczny stół stawiają czarną ikrę. Reszta w pełni obejdzie się czerwoną, która stanowi nie tylko delikates, ale i piękną dekorację, jeśli wyłożyć ją w kryształ albo szkło.

2. Inne produkty pochodzenia rybnego

Na przykład popularna w Rosji wątróbka dorsza, rybny hołodziec, czyli "zaliwnoje", czerwona wędzona ryba w kawałkach, zakąski z rybą - np. rollsy z lawasza z bryndzą i wędzoną rybą, śledzik.

3. Sałatki

Przynajmniej trzy rodzaje, królują śledź pod pierzynką i oliwie, ale również tzw. mimoza - Rosjanie kochają sałatki warstwowe. Jako lżejszą sałatkę (już z nie tak wielką ilością majonezu) podaje się cezara.

4. Nariezki

Czyli nakrojone na talerz kiełbasy i wędliny, kawałki wędzonego kurczaka, carpaccio.

5. Mandarynki

Nieodłącznie wiążą się z okresem zimowym, to wtedy są najsmaczniejsze, najsłodsze, nie ma noworocznego stołu bez mandarynek!

6. Tort

Torty w Rosji - nie tylko na urodziny, ale praktycznie z każdej okazji, więc i w tę noworoczną noc nie może się bez niego obyć. Ciekawostka - Rosjanie nazywają tortem wszelkie ciasta z kremem czy nadzieniem, nie musi to być charakterystyczny wypiek w porządku: biszkopt-przełożenie-biszkopt-przełożenie. Popularnym tortem na Nowy Rok jest napoleon (kilkanaście płatów ciasta francuskiego przelożonych gotowanym, waniliowym kremem na żółtkach), którego w Rosji kochają!

7. Szampan

Otwierany równo o północy, do wznoszenia toastu "S novym godem!". Bez szampana ani rusz!


Wydaje się, że czegoś brakuje? Wódki? :) Wódka oczywiście jest, przewija się na noworocznym stole w każdym rosyjskim filmie, w wielu rosyjskich mieszkaniach i na wielu daczach tego wieczoru, ale nie uchodzi za "must have". Szampan - to tak, ale wódka to już dopełnienie. A u nas w ogóle nie występuje...

Zdjęcie nienajlepsze, ale chodzi o jeszcze jeden element, bez którego wielu Rosjan nie wyobraża sobie świętowania - sylwestrowy Putin w TV :)) Jako tło toastów, stukania się kieliszkami z szampanem i składanych sobie życzeń.


I jeszcze rosyjska krasawica z Dziadkiem Mrozem (zabytkowym!) i Śnieguroczką


Zdjęcia: Siergiej Kuskov

poniedziałek, 23 listopada 2015

Barszcz barszczowi nierówny

Rosyjski barszcz ostatnio okrył się złą sławą... Pokazywali go w polskiej telewizji, straszyli, przestrzegali, kazali omijać szerokim łukiem, nie dać się zwieść jego zewnętrznemu urokowi. Tak, o rosyjskim barszczu ostatnio było głośno, ale nie temu barszczowi poświęcony będzie dzisiejszy post! 

... A więc ballada będzie nie o Barszczu Sosnowskiego (zwanym w Rosji "barszczowikiem", porastającym obficie tereny łąkowe potworem-rośliną, który rozrasta się w bardzo szybkim tempie i wygląda trochę jak kwitnący koper wielkości małego drzewa, a jak się go dotknie, to dzieją się straszne rzeczy, których nie polecam oglądać na obrazkach w Internecie), a o tym drugim barszczu, dobrym, a mianowicie Barszczu-Królu Rosyjskich Stołów.

Barszczyk! Mimo że korzenie tej zupy nie są czysto rosyjskie, każdy Rosjanin uważa ją za zupę narodową. Poeci pisali o nim wiersze, klasycy rosyjskiej literatury też poświęcali im miejsce w swoich dziełach. Miliony Rosjan od Syberii, przez Moskwę, po Kaliningrad każdego wieczoru, po dniu ciężkiej pracy, siadają do barszczu, tak jak Polacy do pomidorówki czy ogórkowej (bo rosół to chyba jednak ta zupa odświętna). Każda rosyjska gospodyni musi wiedzieć, jak się gotuje barszcz, bo bez niego nie ma życia, no po prostu bez barszczu ani rusz! Chyba nie ma takiego Rosjanina, co by powiedział: "A ja tam barszczu nie lubię..." - zabrzmiałoby to jak świętokradztwo. Celowo skupiam się na męskiej części rosyjskiej populacji, bo gdzie jak gdzie, ale w Rosji tradycyjny podział ról się bardzo mocno trzyma, czyli: kobiety gotują, mężczyźni jedzą i chwalą... i za jedzenie kochają. Takie powiedzenia jak "przez żołądek do serca" czy "najedzony facet to szczęśliwy facet" etc. w Rosji pasują w 100%.

Rosyjski barszcz różni się bardzo od tego, który jemy na Wigilię w Polsce. Za wschodnią granicą królują gęste i syte zupy, na mięsnym lub rybnym wywarze, z dużą ilością warzyw, kawałkami mięsa, kaszą (np. perłową). Barszcz na sposób rosyjski to właśnie taka gęsta zupa buraczana, z ziemniakami i mięsem. Obowiązkowo dodaje się kapustę - to jest kluczowy składnik, który odróżnia barszcz od ćwiekolnika (czyli barszczu bez kapusty). Zupę podaje się z kwaśną śmietaną lub (także spotykane) z majonezem.

Kiedy opowiadam Rosjanom, jaki barszcz znamy i jemy w Polsce, to wszyscy się dziwią. Dziwią się, że nic w tej naszej zupce nie pływa, ni ziemniaczka, ni kawałka kurczaczka. A na wieść o maleńkich uszkach, pierożkach w stylu pielmieni, z farszem grzybowym, które stanowią dopełnienie dania, tworząc barszcz z uszkami, już w ogóle nie mogą się nadziwić, kto takie coś wymyślił i dlaczego sami o tym nigdy nie słyszeli. I oczywiście chciałoby się spróbować :)


Nasza Babuszka eksperymentuje z zaprawkami do barszczu, bo każdego roku mamy wysyp swojskich buraków, więc jakoś trzeba sobie z nimi radzić. Taka zaprawka to super rzecz, nie jest mi znana szczegółowa receptura, której nie zna nawet sama Babuszka, ale wychodzi z tego supersmaczna zupa i jaka oszczędność czasu! Zaprawka składa się z buraczków, czosnku, zieleni, pomidorów, chrzanu, a dalej to już co autorce w duszy gra. Czyli trzeba tylko dogotować bazę - bulion z mięsa - dodać więcej warzyw, ziemniaki, doprawić na swój smak solą, pieprzem, cytryną, a reszta w domowej roboty słoiczku, który każdy może sobie sam wyprodukować.

A już tej Wigilii pewien Rosjanin zakochany w polskiej kuchni posmakuje legendarnego, znanego póki co tylko z opowieści, barszczu z uszkami...

Zdjęcie: własne 

poniedziałek, 9 listopada 2015

Wysyp egzotyki na jesiennych moskiewskich rynkach - o hurmie słów kilka

Sezon na hurmę rozpoczęty! :) Ta pomarańczowa słodycz, znana w Polsce i na świecie pod  bardziej popularną, a zarazem niewdzięczną nazwą "kaki", to jeden z pozytywów okresu późnojesienno-zimowego w Rosji, powód, dla którego warto kochać tę mroźną porę roku. Od kilku tygodni na rynkach świecą kosze pełne różnych odmian hurmy - mniejsze, większe, słodsze, z różnych stron świata. Źródła podają, że odmian hurmy jest ponad 700. Moje ulubione to te duże (wielkości dużego granatu, jeśli takie porówanie przybliży rozmiar choć trochę...) i słodkie - 300 rubli za kilogram, ale warto! Przy zakupie hurmy w Rosji trzeba być uważnym, bo sprzedawcy czasem starają się opchnąć ten owoc już w październiku w supermarketach - tak było w tym roku w Billi, cena porażająco niska. A oferowana hurma była... zielono-brązowa. Ciekawe, czy ktoś to kupił.

Hurma idealna powinna być rażąco pomarańczowa, bez plam, twarda. Im bardziej miękka, tym krótszy jest czas na jej spożycie. W lodówce hurmy trzymają się dość długo.

Istnieją różne szkoły jedzenia hurmy. Głównie chodzi o kwestię - ze skórką czy bez? Moje hurmy z rynku najlepiej smakują ze skórką, która nie ma w sobie ani trochę goryczy, przez co owoc nie traci na smaku, a łatwiej się go je, bo nie wyślizguje się z rąk. Kroję na półksiężyce i wcinam.


Hurma w Polsce też od dobrych kilku, kilkunastu lat jest obecna, ale nie w takim stopniu jak w Rosji. Tutaj mamy do czynienia z prawdziwym wysypem tego owocu i, jak już wspomniałam, w najrozmaitszych jego odmianach. I najlepsze sprzedają na rynku, jak dotąd nie spotkałam się z hurmą supermarketową, która by mnie nie rozczarowała.

Niektórzy za nią nie przepadają. Na przykład mój Mąż, któremu na próżno starałam się ją wmusić... :) Twierdzi, że hurma jest bez smaku, coś w stylu słodkiej wody, ni to śliwka (kwaskowatości brak), ni to melon... Ja też nie wiem, do czego ją można porównać, hurma jest po prostu hurmą i swój smaczek ma! Za to ci, którzy jej nie lubią, do rozpuku śmieją się z mojej reakcji na pierwszą hurmę w Rosji - O, kaki!

Bo kaki dla Rosjan kojarzy się bardzo jednoznacznie i nie ma nic wspólnego z owocem...

czwartek, 22 października 2015

Ikra niejedno ma imię...

Z czym kojarzy się ikra? Każdy wie, że ze słynnym w Rosji (i nie tylko, ale tu szczególnie) rarytasem, z maleńkimi pomarańczowymi, w wersji lux czarnymi, kuleczkami, które zajada się z białym chlebem, posmarowanym grubo masłem. Ikra, inaczej kawior, to symbol bogactwa, choć początki tego przysmaku wywodzą się z niższych warstw społecznych. Miseczki z ikrą to obowiązkowy element każdej rosyjskiej imprezy, wprawdzie nie dysponuję dokładnymi statystykami na temat wielbicieli rybich jajeczek w Rosji, ale myślę, że śmiało można powiedzieć, że 80% gości na imprezie nie wyobraża sobie świątecznego stołu bez ikry.

Ja do fanów rybiej ikry nie należę. Nie wiem, ani widok, ani smak, ani zapach do mnie nie przemawiają, jako mieszkanka Rosji i żona rosyjskiego męża chciałam też lubić ikrę, ale nie wyszło. Owszem, szklany/kryształowy kielich napełniony mieniącymi się kuleczkami wygląda pięknie, ale jako dekoracja... Lubię patrzeć, jak goście robią sobie kanapki z ikrą (dla mnie zawsze wygląda to jak ceremonia), ale zjeść - nie zjem!




I tak trwałam sobie w tym dystansie do ikry, póki nie trafiłam na taką, którą nie tylko mogę jeść, ale i polubiłam. Ikrę z kabaczków!

Najpierw obijała mi się o uszy, potem zaczęłam zauważać ją w sklepie, aż w końcu przywędrowała do mojego domu z babuszkinej spiżarni. Nie powiem, żebym od razu się na nią rzuciła, bo miałam opory. Myślałam, że skoro to IKRA z kabaczków, to będą w niej same pestki, więc jak może być smaczna? Okazało się, że pestki są, ale prawie ich nie czuć, za to sam produkt, koloru jasnopomarańczowego, jest niezwykle delikatny w smaku i wciągający. Słowem - smaczny! Tylko nie wiem, dlaczego nazwano go ikrą, równie dobrze mógłby się nazywać sos czy puree z kabaczka.


W Polsce nigdy nie słyszałam o kabaczkowej ikrze, choć w Internecie widnieje kilka wpisów na blogach kulinarnych, dotyczących tego specyfiku. I nawet ich autorzy podkreślają, że dowiedzieli się o takim sposobie przetwarzania kabaczka niedawno, postanowili wypróbować nowinkę. Na Wschodzie jest popularniejsza, kabaczki zaprawiano w słoiki w taki sposób już w czasach radzieckich, dlatego dla wielu Rosjan jest to jeden ze smaków dzieciństwa.

Przepisów na ikrę z kabaczków, tudzież bakłażanów, bo z tych też robią podobny przetwór, jest mnóstwo. I nie tylko rosyjskich, ale również gruzińskich, ormiańskich, a także z terenów zamieszkałych przez muzułmanów (Dagestan). Podstawowe składniki to kabaczki/bakłażany, pomidory świeże lub przetworzone (pasta, przecier) i marchew. Dodatki - co kto lubi. W wersji jednej z gruzińskich gospodyń pojawia się na przykład orzech włoski.

Do czego używać ikry z kabaczka? Można jako chłodną zakąskę. Otwieramy słoik z ikrą, smarujemy nią grzankę/kromkę pieczywa, posypujemy zieleniną i gotowe. Można używać jej jako dipu np. do czipsów czy frytek, do ryby. Mój Mąż polewa nią sobie puree z kartoszki, też pasuje. A mi aż się prosi o kawałki podsmażonej kiełbaski w tym sosie, powstałaby wariacja na temat leczo. Można próbować łączyć ją ze wszystkim, ikra z kabaczków to taki produkt, że pasuje prawie wszędzie. Gdyby ją podgrzać i dodać kwaśnej śmietany, powstałaby gęsta, rozgrzewająca i zdrowa zupa-krem, którą można zajadać z chlebkiem.



A dla zachęty parę słów o wpływie kabaczkowej ikry na organizm:

- usprawnia pracę jelit
- pomaga organizmowi pozbywać się toksyn
- działa odchudzająco!
- produkt zaliczany do grupy "przeciwrakowych"
- ma mnóstwo witamin i minerałów

O czym należy pamiętać, szykując zimowe przetwory z kabaczków/bakłażanów? O warunkach przechowywania (suche, chłodne miejsce, ew. lodówka) i o tym, że jeśli otworzymy słoik z kabaczkową ikrą, to trzeba go spożyć w ciągu kilku dni, bo im dłużej stoi, tym gorzej.

Tak jak każda rosyjska gospodyni ma swój przepis na barszcz, na szi, na bliny, tak też powinna mieć recepturę ikry z kabaczków. Poniżej przepis na ikrę z bakłażanów z marchewką autorstwa jednej z moskiewskich "haziajek":

IKRA Z BAKŁAŻANA Z MARCHEWKĄ

4 nieduże bakłażany
2 marchewki
2 cebule
3 pomidory
2 średnie papryki
6 ząbków czosnku
sól, pieprz, mielona kolendra do smaku
olej

Bakłażany pokroić w plastry 1-1,5 cm i podsmażyć bez oleju z dwóch stron. Marchew zetrzeć na drobnej tarce, pomidory sparzyć, zdjąć skórkę i pokroić w plasterki, cebulę pokroić w piórka, paprykę oczyścić z nasion i drobno pokroić. W garnku o grubych ściankach rozgrzać 3 łyżki oleju, podsmażyć marchew (5minut), dodać cebulę (jeszcze 3 minuty). Dodać przyprawy. Teraz wykładamy na to warstwami warzywa: papryka, pomidor, bakłażan, lekko przyprawiając pomiędzy warstwami (bez mieszania). Na wierzchu rozłożyć przeciśnięty przez praskę czosnek. Posolić, popieprzyć i polać 3 łyżkami oleju, przykryć pokrywką i dusić na minimalnym ogniu 1,5 godziny. Po tym wymieszać i dusić kolejne pół godziny. Wystudzić i wstawić na noc do lodówki.

Zdjęcia: Internet

wtorek, 6 października 2015

Literackie Degustacje w Moskwie - smaczny event


Jeśli będziecie w październiku w Moskwie, to nie przegapcie eventu, który będzie się odbywał przez cały miesiąc w ramach Roku Literatury w Rosji - Literackich Degustacji. W ponad 30 moskiewskich restauracjach zlokalizowanych głównie w centrum miasta będziecie mogli poczuć się jak bohaterowie kultowych dzieł Puszkina, Bułhakowa, Tołstoja i innych, kosztując dań przygotowanych przez najlepszych szefów kuchni na podstawie opisów z ulubionych utworów rosyjskiej klasyki.

Każda restauracja będzie serwowała dania kuchni rosyjskiej z wybranego dzieła literackiego, więc warto poświęcić chwilę na zastanowienie, do której się udać.

Weźmy na przykład "Annę Kareninę". Udajemy się do restauracji Mark i Lew i zamawiamy zestaw z kolacji u Obłońskiego:

- serowa zakąska i kieliszek żytniego alkoholu, tzw. полугара, źródła podają, że napitek ten nie jest produkowany od 120 lat, jest to wino chlebowe o zawartości alkoholu 38,5%, pachnie żytnim chlebem i ma korzenny posmak - wśród silnych alkoholi nie doszukamy się niczego, co by choć trochę przypominało ten tradycyjny rosyjski napitek. Nie jest to ani wódka, ani nalewka, a całkiem inna kategoria wysokoprocentowego alkoholu, unikat. Jeśli Mark i Lew w ramach Kulinarnych Degustacji serwują gościom prawdziwy полугар, to szacuneczek.
- zupa Mari-Luiz z mięsnym pierożkiem z ciasta francuskiego
- rostbef

Pod ładnie zaprojektowanym menu widnieje fragment powieści pełniący rolę napędzacza apetytu.

Za zestaw z "Anny Kareniny" zapłacimy 2 tys. rubli.

Jako że w "Zbrodni i karze" raczej nic nie jedli, drugą moją ulubioną książką jest "Mistrz i Małgorzata". Moskwa już i tak kipi odniesieniami do tej powieści, ku uciesze fanów Bułhakowa, a tu aż trzy restauracje wzięły się właśnie za to dzieło. Popatrzmy na menu Kafe Czajkowskij.

- filet śledzia na toście z borodzińskiego chleba z czerwoną cebulą i zieleniną
- barszcz z wołowiną
- kotlet pożarski z tłuczonymi ziemniakami i sosem z borowików

Cena zestawu: 650 rubli. Całkiem przystępna! Pod menu jeszcze jeden napędzający apetyt fragment prozy.

Menu poszczególnych restauracji bardzo różnią się cenowo, niektóre są skromne, typowy obiad, inne bardzo bardzo syte i na cały wieczór biesiadowania (w Savvie szczególnie ekskluzywne, z deserem i butelką wódki za 4,6 tys. dla dwóch osób) lub bardzo wytworne, dla smakoszy.

Pełny spis uczestników festiwalu Literackie Degustacje (menu pod linkami):
Oficjalna strona festiwalu http://festival.russiancuisine.ru/.
Powyżej oficjalne logo festiwalu.


fOIL
Братья Стругацкие 
«Хромая судьба»
Посмотреть сет-меню
Queen V
Антон Павлович Чехов 
«Скучная история»
Посмотреть сет-меню

SAVVA
Владимир Сергеевич Филимонов 
«Обед»
Посмотреть сет-меню
Sixty
Владимир Алексеевич Гиляровский 
«Москва и москвичи»
Посмотреть сет-меню
Anatoly Komm for Raff House
Сергей Довлатов 
«Наши»
Посмотреть сет-меню
Вареничная №1
Александр Вертинский 
«Дорогой длинною…»
Посмотреть сет-меню
Дед 
Пихто
на Мясницкой
Николай Васильевич Гоголь 
«Мертвые души»
Посмотреть сет-меню
Денис Давыдовна Большой Семеновской
Николай Васильевич Гоголь 
«Повесть о том, как поссорились…»
Посмотреть сет-меню
Ермак
Владимир Алексеевич Гиляровский 
«Москва и москвичи»
Посмотреть сет-меню
Марк и Лев
Лев Николаевич Толстой 
«Анна Каренина»
Посмотреть сет-меню
На Мельнице
Михаил Евграфович Салтыков-Щедрин 
«Господа Головлевы»
Посмотреть сет-меню
Облака
Михаил Афанасьевич Булгаков 
«Мастер и Маргарита»
Посмотреть сет-меню
Обломов
Иван Александрович Гончаров 
«Обломов»
Посмотреть сет-меню
Панаехали
Аркадий Вайнер 
«Эра милосердия»
Посмотреть сет-меню
Панорама и Зимний Сад
Братья Стругацкие 
«Понедельник начинается в субботу»
Посмотреть сет-меню
Прожектор
Иван Сергеевич Шмелев 
«Небывалый обед»
Посмотреть сет-меню
Русские сезоны
Илья Ильф и Евгений Петров 
«Двенадцать стульев»
Посмотреть сет-меню
Siberia
Авдотья Яковлевна Панаева 
«Воспоминания»
Посмотреть сет-меню
Чемодан
Владимир Алексеевич Гиляровский 
«Москва и москвичи»
Посмотреть сет-меню
Честная кухня
Владимир Алексеевич Гиляровский 
«Москва и москвичи»
Посмотреть сет-меню
Chekhonte
Аркадий Вайнер 
«Эра милосердия»
Посмотреть сет-меню
BBcafe
Михаил Афанасьевич Булгаков 
«Собачье сердце»
Посмотреть сет-меню
Selfie
Василий Алексеевич Гиляровский 
«Москва и москвичи»
Посмотреть сет-меню
Поехали
Исаак Бабель 
«Детство. У бабушки»
Посмотреть сет-меню
Русское подворье
Аркадий Тимофеевич Аверченко 
«Роскошная жизнь»
Посмотреть сет-меню
Фаренгейт
Алексей Константинович Толстой 
«Князь Серебряный»
Посмотреть сет-меню
Царская охота
Булат Шалвович Окуджава 
«Свидание с Бонапартом»
Посмотреть сет-меню
Кафе Чайковский
Михаил Афанасьевич Булгаков 
«Мастер и Маргарита»
Посмотреть сет-меню
Кафе Чеховъ
Антон Павлович Чехов 
«Глупый француз»
Посмотреть сет-меню
Русская охота
Александр Васильевич Сухово-Кобылин 
«Свадьба Кречинского»
Посмотреть сет-меню
Бочка
Александр Сергеевич Пушкин 
«Евгений Онегин»
Посмотреть сет-меню
G.GRAF
Михаил Афанасьевич Булгаков 
«Мастер и Маргарита»
Посмотреть сет-меню



Z Moskwy do Polski przez Kaliningrad

Różne były moje i nasze wspólne drogi z Moskwy do Polski. Pierwsze szlaki przecieraliśmy przez Gdańsk, czyli Moskwa-Warszawa-Gdańsk (samolot...