Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulicz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 kwietnia 2015

W skrócie o rosyjskiej Wielkanocy (uwaga, prowokujące zdjęcia)

No i stuknął miesiąc, od kiedy tutaj jestem. Pogoda w tym czasie zmieniała się z 5 razy, to 10 na plusie, to znowu 3 na minusie, to słoneczko, to śnieg, wszystkie pory roku w jednym (lato miałam 2 tygodnie temu w autobusie do Dzierżyńskiego). Mamy kwiecień, zaraz Wielkanoc, a tymczasem u mnie za oknem pada gęsty śnieg, bardziej zdecydowany niż tuż przed Nowym Rokiem. Nawet kot się dziwi i nie może odejść od okna.

Prawosławna Wielkanoc jest dopiero za tydzień. Nie obchodzi się jej tak bardzo jak w Polsce, święta są tylko w niedzielę, nie przypada za nią dodatkowy wolny dzień, a w poniedziałek wszyscy normalnie idą do pracy. Można powiedzieć, że w Polsce obchodzimy Wielkanoc hucznie: jajeczka, kurczaczki, zajączki, co niektórzy dają sobie prezenty, tutaj natomiast tego świątecznego zrywu nie widać, jedynie na straganach do towarów typu własne kiszonki i marynaty doszły... bazie :-)

Chyba najpopularniejszym wschodnim daniem wielkanocnym jest deser pascha, czyli wielka, kolorowa bomba kaloryczna na bazie tłustego twarogu (na chudym też można, ale już nie będzie taka dobra) i bakalii.


Nigdy nie robiłam ani nie jadłam paschy, mogę sobie wyobrazić jak smakuje, ale mam nadzieję, że niedługo ktoś mnie nią ugości :)) No kiedyś na pewno. Uwielbiam wszystkie desery i ciasta bazujące na białym serze.

Przeglądając przepisy, trafiłam na paschalnik. Jest to ciasto z kilograma mąki, szklanki jasnego piwa, miodu, cukru, żółtek, orzechów włoskich, cynamonu i sody. Polane lukrem. Brzmi korzennie, ciekawe jak smakuje.

Zdjęcia z serwisu covkusom.ru

No cóż, napatrzyłam się, a teraz czekam na najbliższą okazję do popróbowania rosyjskich specjałów wielkanocnych. Tymczasem gwoździem programu w najbliższą niedzielę będzie polski (choć korzenie ma ponoć zupełnie inne) mazurek :-)

A dopisek w tytule to po części spóźniony żart z 1 kwietnia, a po części święta prawda!

***************************
Uzupełnione 13.04. - po świętach

Tak jak przypuszczałam, okazja do popróbowania rosyjskich specjałów paschalnych nadarzyła się już po kilku dniach od napisania tego postu. A więc kulicz i paschę mam już odhaczone - a paschę nie byle jaką, bo z twarogu własnej roboty! Pycha, ale dużo się nie zje, bo syte. Kulicz okazał się bardzo prostym ciastem drożdżowym z rodzynkami i lukrową polewą, przy okazji podzieliłam się z innymi "piekącymi" członkami rodziny informacją o kuliczu-paschalniku robionym na piwie zamiast drożdży, a także wspólnie dyskutowaliśmy na temat innych znalezionych przepisów na kulicz taki bardziej wilgotny, bo jednak wszyscy troszkę ubolewali nad tym, że tradycyjny wypiek już na drugi dzień robi się czerstwy - może i o to chodzi w kuliczu, o tą czerstwość, jednak my należymy zdecydowanie do grona tych, co tradycję mogą troszkę nagiąć, jeśli przez to będzie bardziej smakować...

I aż tak czerstwy nie jest, żeby nie można go było spałaszować z kawą albo szklanką mleka, co właśnie dziś uczyniłam z resztką paschalnego ciasta.

Podjęłam wyzwanie - za rok i ja piekę kulicza. Ale takiego wypasionego, przynajmniej w zamyśle, a jaki będzie efekt, to kto wie? Liczą się chęci!

A trzecią słodkością na prawosławnym świątecznym stole był polski mazurek, który również cieszył się ogromnym powodzeniem ze względu na swą inność, bo każdy chciał spróbować, co to takiego :)

Z Moskwy do Polski przez Kaliningrad

Różne były moje i nasze wspólne drogi z Moskwy do Polski. Pierwsze szlaki przecieraliśmy przez Gdańsk, czyli Moskwa-Warszawa-Gdańsk (samolot...