Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZAGS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZAGS. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 lutego 2015

Cywilniak po rosyjsku... Formalności

Pozostając w temacie ślubnym, dziś trochę o stronie formalnej zawierania związku małżeńskiego z obywatelem/ką Rosji w tymże kraju, czyli: chcemy wziąć ślub, ale od czego zacząć?

A zacząć należy od udania się do ZAGS-u (rosyjski USC) odpowiadającego miejscu zameldowania narzeczonego/ej w celu dowiedzenia się, co konkretnie w danym ZAGS-ie potrzebują, żeby udzielić ślubu z cudzoziemką/cem. W ZAGS-ach mają takie teczki dla każdego kraju z wytycznymi, jakie dokumenty będą potrzebne. W moim przypadku (czyli Polka po raz pierwszy biorąca ślub) potrzebny był tylko 1 dokument, stwierdzający mój stan cywilny i zdolność do zawarcia małżeństwa z cudzoziemcem. Nie wiem dokładnie jak to się nazywa, ale idzie się do swojego USC, mówi się o co chodzi i oni już tam wiedzą, co wydać. Trzeba się przygotować i znać imiona rodziców swojej drugiej połówki, nazwisko rodowe matki, datę i miejsce urodzenia ukochanego/ej :-)

Rosyjski ZAGS nie wymagał aktu urodzenia, ale na wszelki wypadek polecałabym w takiej sytuacji mieć go ze sobą przy składaniu dokumentów w Rosji, bo jeśli coś, to jechać z powrotem do Polski po ten jeden papier to jednak trochę kłopot, na pewno finansowy (aktualnie bilet w 2 strony LOT-em/Aeroflotem kosztuje około 1500 zł, szczególnie zakupiony krótko przed datą wylotu).

I tyle, jeśli chodzi o dokumenty do załatwienia w Polsce. Dochodzi tłumaczenie tego papieru z USC i paszportu, czyli koszt tak około 2-3 tys. rubli (100-150 zł). Robi się to już oczywiście w Rosji. Ze strony naszej drugiej połowy dochodzi jeszcze jego/jej paszport i... można składać dokumenty, wybierać datę i godzinę ślubu, dogadać się w sprawie szczegółów - muzyka, szampan, goście i te sprawy, co można, a czego nie można w danym ZAGS-ie.

My mieliśmy to szczęście, że trafiliśmy na przemiłą panią w dzierżyńskim ZAGS-ie, która bardzo przejęła się tym, że udzieli ślubu Rosjaninowi i Polce. Dopełniła najwyższych starań, żebym się nie stresowała, a jej uśmiech dosłownie od ucha do ucha (który utrzymywał się na jej twarzy od początku do końca ceremonii ślubnej, nawet kiedy mówiła, niesamowite) automatycznie wywoływał reakcję lustrzaną u mnie. Atmosfera była bardzo uroczysta, wszystko zaplanowane i przygotowane... jednym słowem, a raczej dwoma - było pięknie... I jak to bywa na rodzinnych, kameralnych uroczystościach - były łzy wzruszenia.

Po ceremonii ślubnej dostajemy akt ślubu w j. rosyjskim, zwracają nam paszporty (paszport obywatela/ki Rosji wraca z cudowną pieczątką informującą, że ten Pan/Pani jest już żonaty/zamężna z osobą taką a taką).
I z tego co wiem, jeśli ktoś planuje ślub cywilny z Rosjaninem/Rosjanką, to mniej problemu będzie z tym, jeśli weźmiecie cywilny w Rosji niż w Polsce. Po prostu u nas będą wymagać więcej dokumentów od strony rosyjskiej. Tym bardziej, jeśli macie w przyszłości mieszkać w Rosji.

Mam nadzieję, że komuś te wskazówki pomogą. Wbrew pozorom wzięcie ślubu z obywatelem/ką innego kraju (nawet Rosji) jest bardzo proste, gorzej później z załatwianiem pozwolenia na pobyt, bo sam ślub nie daje niestety tego prawa, co z jednej strony jest wielce krzywdzące, a z drugiej całkiem zrozumiałe. Ale o pozwoleniu na pobyt i drodze do jego uzyskania będę pisać dopiero za jakiś czas, wszystko dopiero się zaczęło, zasady się zmieniają... więc na to jeszcze przyjdzie czas :-)

Polecam też zapoznanie się z tym, co na temat ślubów w Rosji pisze Natalia Urban-Wojas :-)



sobota, 7 lutego 2015

Cywilniak po rosyjsku

Nie kupować sukienki, nikogo nie zapraszać, nie powiadamiać, nie robić zdjęć, podpisać papiery po cichu i w skromnej oprawie - w Europie nie jest to coś dziwnego, a raczej jakby norma, i to coraz częściej. Każdy z nas (trzymajmy się już tych Europejczyków) na pewno zna parę takich osób, które oszczędziły sobie trudu przygotowań, traktując ślub cywilny jako czystą formalność świętowaną np. lampką wina/szampana w domu, w towarzystwie swoim lub najbliższej rodziny (ew. świadków).

Niektórzy np. w Polsce mówią: "Eeee... cywilny wzięli, to tak jakby nie wzięli", inni zaraz pytają o kościelny, w każdym razie prawie nikt nie podchodzi do cywilnego na poważnie, traktując go jako przedślub, może nawet jako tzw. "życie w grzechu", "nie po bożemu".

Rosjanie podchodzą do tego inaczej. Ślub cywilny w niczym nie ustępuje cerkiewnemu, a zasada jest prosta - jeśli nie jesteśmy religijni, to cerkiewnego nie bierzemy. Ślub w cerkwi bierze się albo jako para mocno wierząca, albo pod naciskiem starszej części rodziny.

Więc jeśli cywilny traktuje się na równi z cerkiewnym, to również oprawa nie może być skromniejsza. Rosyjskie panny młode przeżywają zbliżający się dzień ślubu, szykując się na bóstwo, dając zarobić kosmetyczce, fryzjerom (nie chodzi o finalną fryzurę ślubną, to jest element oczywisty, ale o preludium do tej fryzury, czyli wszelkie zabiegi regenerujące, farbujące, tnące itd. dla włosów), mani/pedikiurzystkom etc., wybierają suknię ślubną, jak największą, najdłuższą, taką, która wszystkich zwali z nóg. Młoda para jest w stanie przeznaczyć całe swoje oszczędności (a także oszczędności rodziców, dziadków) na ten jeden jedyny dzień w życiu. Plus przystrojona limuzyna, sypanie kwiatów, jeśli zima, to obowiązkowo futro dla panny młodej. I to jedynie początek, bo po ZAGS-ie (rosyjski USC) przecież jest impreza, najlepiej huczna i z ogromną liczbą gości (klasyką jest np. zapraszanie całej firmy na swoje wesele), piętrowy tort, najlepsze jedzenie i alkohole. I tak, robienie wielkiej całonocnej imprezy z atrakcjami, kręcenie video, następnego dnia poprawiny to normalka w Rosji po cywilnym. Nikt się z tego nie śmieje i nie mówi, że po co, jak to tylko półślub...

Nawet jeśli przyjęcie jest skromne, to najbliżsi zadbają o to, by było niezapomniane. Uginający się pod ciężarem jedzenia i alkoholu stół (na alkohol zazwyczaj przeznacza się drugi stół, bo na jednym nie sposób wszystkiego pomieścić), wspaniała atmosfera, toasty, przemówienia i prezenty... zazwyczaj w rublach, bardzo hojne, bo są to tzw. pakiety na start (nowego życia, młodzi muszą się jakoś urządzić, a może riebionek w drodze albo w planach?).

Mówi się, że najważniejsza jest miłość, zgodność etc., że nie ważne, czy weźmie się ślub po cichu, bez stresu związanego z szykowaniem, czy wyprawi się fetę stulecia. No ale nikt przecież nie wie, jak potoczy się życie, a dlaczego mamy sobie odmawiać uczczenia tego dnia należycie, tak że nigdy go nie zapomnimy? Przecież, bądź co bądź, własny ślub nie odbywa się aż tak często... :-) A poczuć się chociażby nawet kilka razy w życiu księżniczką i gwiazdą żadnej kobiecie nie zaszkodzi ;-)

Dlatego rosyjskie podejście do tej sprawy bardzo mi się podoba, kolejna rzecz, za którą Rosję da się kochać ;-) Bo wcześniej nigdy do głowy by mi nie przyszło, że cywilny też może być wielkim, niezapomnianym dniem.

 Zdjęcie: własne

Z Moskwy do Polski przez Kaliningrad

Różne były moje i nasze wspólne drogi z Moskwy do Polski. Pierwsze szlaki przecieraliśmy przez Gdańsk, czyli Moskwa-Warszawa-Gdańsk (samolot...