Powiało grozą, na drzwiach od klatki wisi kartka, że dziś w godzinach 9-16 nie będzie prądu. Spierałam się z mężem, że NA PEWNO chodzi o przerwę w dostawie prądu na chwilę, a nie przez 7 godzin, no bo co przez tyle czasu mieliby robić, na wszelki wypadek zaplanowałam sobie dzień bez prądu, ale na szczęście wyszło na moje. O 9.30 wyłączyli prąd, o 10 włączyli :-)
EGZAMIN NA RVP (pobyt tymczasowy w Rosji)
A więc od początku. Co to jest RVP i komu to potrzebne. Jeździć do Rosji możemy na wizach, póki nie zachce nam się pobyć tutaj dłużej (legalnie). RVP to dokument uprawniający nas do tymczasowego pobytu (3 lata) w Rosji na takich samych prawach jak obywatele tego państwa (pomijając oczywiście prawa przysługujące tylko im, tj. aktywność polityczną, wstąpienie do policji etc. wymienione w aktach normatywnych). A więc RVP umożliwia nam 3-letni pobyt w Rosji oraz staranie się tutaj o pracę. Do niedawna, aby otrzymać pozwolenie na pobyt tymczasowy, wystarczył komplet dokumentów, jednak od początku tego roku do formalności związanych z wyrabianiem RVP doszło między innymi posiadanie certyfikatu znajomości języka, historii i prawa Rosji w stopniu podstawowym.
Przyznam szczerze, że kiedy się o tym dowiedziałam, wpadłam w panikę. Swoją znajomość języka określiłabym jako podstawową, z testem z rosyjskiego bym sobie poradziła, ale jak ogarnąć podstawy prawa i historii, a przede wszystkim jak poprawnie złożyć odpowiedź na zadane pytanie, w stylu: Jakie są prawa małżonków według ustawodawstwa Federacji Rosyjskiej? Jakie jest różnica pomiędzy taką umową o pracę a taką? Tutaj już podstawowa znajomość języka nie wystarcza.
Uczyłam się jak głupia, w internecie znaleźliśmy przykładowe pytania na egzamin, co mnie trochę uspokoiło, ale jak spojrzałam na odpowiedzi po 5-10 linijek każda, gdzie połowy słów nie rozumiem, to znowu ogarnął mnie strach. Zaczęłam wkuwać różne dziwne pojęcia, sformułowania, tak żeby móc złożyć zdanie, potem te długie dziwne wyrazy wciąż huczały mi w głowie, kiedy starałam się zrobić sobie przerwę, były okresy zwątpienia, zdziwienia, niedowierzania - jak oni mogą?!, w końcu się wkurzyłam i zarządziłam, że w weekend idę to zdawać - spróbuję, albo zdam, albo nie zdam, bo jak jeszcze tydzień z tym posiedzę, to zwariuję.
Sobota, godzina 10. Umówiona na egzamin. Koszt - 5500 rubli. Miejsce - Szkoła Językowa НОЧУ ДО «ЛИНГВИСТИЧЕСКИЕ СЕЗОНЫ» w centrum Moskwy. Piąte piętro. Było nas 10 osób, oprócz mnie ludzie z Armenii, Mołdawii, sporo Ukraińców, dwóch Tadżyków, którzy przyszli na egzamin nie do RVP, ale już VNŻ (vid na żytielstwo, kolejne stadium pobytu w Rosji po RVP, dostaje się na 5 lat), choć sprawiali wrażenie, jakby nic a nic nie rozumieli, słabo mówili, w ogóle nie bardzo ogarniali. Egzaminatorka wysłała mojego męża z workiem kasy do banku, a my zasiedliśmy przy okrągłym stole do egzaminu. Przysiadła się do mnie Ormianka, która już wcześniej mnie obserwowała, i zżynała ode mnie przez cały egzamin.
Egzamin składał się z kilku części, na każdą z nich przeznaczony był konkretny czas, wszyscy robili jedną część, oddawali kartkę, potem kolejną itd. Najobszerniejszy był egzamin z rosyjskiego: gramatyka, leksyka, czytanie ze zrozumieniem, pisanie, słuchanie. Potem pytania z historii i prawa, na szczęście cały egzamin był w formie testu wyboru jednej poprawnej odpowiedzi z podanych trzech wariantów. Okazało się, że nie było czego się bać, poziom był łatwy, a i moja znajomość języka okazała się większa, niż myślałam - nie miałam problemu ze zrozumieniem czegokolwiek, zarówno poleceń, pytań, jak i objaśnień egzaminatorki. Całość zajęła 2 godziny, a wynik był już wiadomy po pół godzinie. Na certyfikat czeka się 10 roboczych dni.
A więc jeśli czeka was wspomniany egzamin, nie bójcie się! Poszukajcie w internecie pytań i odpowiedzi, poczytajcie to parę razy, bez wkuwania, parę dni i jesteście gotowi. To wariant dla ambitnych, bo jestem pewna, że z grona zdających w sobotę ja jako jedyna byłam przygotowana, reszta przyszła na spontanie, a pewnie i tak zdadzą, niezależnie od ilości popełnionych błędów - takie mam przeczucie, bo kiedy ktoś zapytał egzaminatora, czy zdarzyło się, żeby ktoś tego nie zdał, zapadła dziwna cisza, po czym padła bardzo niejasna i pokrętna odpowiedź. Raczej chodzi tu o te 5.5 tysiąca.
Od sobotniego popołudnia chodzę prawie unosząc się nad ziemią, wróciła radość życia, pewność siebie i wena, mam nadzieję, że ten post pomoże potrzebującym nie przejmować się tym testem tak bardzo jak ja :-)
